Lubimy oglądać oldtimery, nie lubimy się jednak nimi zajmować. Pokazał to Oldtimerbazar, który gościł w niedzielę na terenie Międzynarodowych Targów Gdańskich. Świetna pogoda i niedzielne przedpołudnie powinny zachęcić mieszkańców do odwiedzenia imprezy. Było jednak inaczej.
Objazdowy Oldtimerbazar to impreza skierowana do posiadaczy wszelakich jednośladów i zabytkowych samochodów. To też jedyna okazja, aby nabyć na przykład prawie 100-letnią kierownicę do zapomnianego dawno, prawie wiekowego automobilu, przedwojenne tablice rejestracyjne, fragmenty kilkudziesięcioletnich motocykli, czy też całe egzemplarze, przeznaczone do renowacji. Części do starych pojazdów pojawiają się co prawda czasami na Jarmarku św Dominika, ale mają tam raczej charakter gadgetów, a nie przedmiotów nadających się do ponownego wykorzystania.
Mimo niewątpliwie ciekawego charakteru i unikatowej oferty, Oldtimerbazar nie zachwycił ani rozmiarami, ani frekwencją. Przez większą część imprezy w halach MTG wiało pustką.
- Muszę przyznać, że północ to bardzo dziwny rynek. Mam wrażenie, że tutaj mało kto jest zainteresowany posiadaniem i renowacją oldtimerów. Mieszkańcy Trójmiasta mogą je co najwyżej pooglądać - mówi Piotr Kawałek, organizator Oldtimerbazaru.
A oglądać, mimo wszystko, było co. Kilkanaście klasycznych aut pokazała Sekcja Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Morskiego. Wśród nich szczególny zachwyt budził Mercedes Adenauer i Volvo P1800, oraz efektownie odbudowana Warszawa M20.
Samochody uzupełniało kilkanaście zabytkowych motocykli z kolekcji Piotra Kawałka. Wśród nich rewelacyjny Peugeot, stary Indian i równie piękny Royal Enfield.
Czy w Trójmieście pojawi się jeszcze Oldtimerbazar? Decyzję o tym organizatorzy podejmą w przyszłym roku.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.