Wiadomości

stat

Fotografuje rajdy WRC. Gdańszczanin nagrał o nim film

Zwiastun filmu "I Just Push the Button".

Dziesiątki przebytych kilometrów, godziny wyczekiwania w upale i mrozie, nierzadko ryzykowanie własnego życia - a wszystko po to, żeby "ustrzelić" kilka wyjątkowych zdjęć podczas samochodowych rajdów WRC. Praca fotografa rajdowego to ciężki kawałek chleba. Przekonacie się o tym oglądając wciągający dokument autorstwa gdańszczanina Bartosza Rusieckiego. Premiera filmu "I Just Push the Button" zaplanowana jest na 19 grudnia w mediach społecznościowych.



Michał Jelionek: Dzięki twojej uprzejmości przedpremierowo obejrzałem produkcję. Przyznam szczerze, momentami miałem ciarki. Produkcja ma swój niepowtarzalny klimat, który kreują rewelacyjne ujęcia i odpowiednia dynamika. A to wszystko przeplatane wypowiedziami osobistości ze świata motorsportu. Chyba mocno zacierasz ręce na oficjalną premierę?

Bartosz Rusiecki: Mówiąc szczerze, premierę przeżywam każdego dnia. Film jest już gotowy od jakiegoś czasu, ale wciąż oglądam go codziennie, klatka po klatce, zastanawiając się czy może coś jednak poprawić. Momentami mam go już dość, ale skutecznie o jego istnieniu przypomina mi moja córka, która jest największą fanką filmu. Cieszy mnie fakt, że na etapie zwiastuna widzowie mogą poczuć wszystko to, co chcieliśmy przekazać w dokumencie. Skłamałbym mówiąc, że nie czekam na moment, gdy usłyszę pierwszy dźwięk filmu siedząc wygodnie w towarzystwie moich najbliższych w fotelu sali kinowej.

Już ponad 10 tys. osób zobaczyło trailer. Zdaje się, że nie tylko ty czekasz na premierę.

Jestem dobrej nadziei widząc w jakim kierunku to wszystko zmierza. Nie boję się powiedzieć, że przerosło to moje oczekiwania. Fanpage na Facebooku powstał w dniu, w którym opublikowaliśmy trailer, bez wsparcia innych portali. Dwa tygodnie później, podczas Rajdu Walii, w światku rajdowym wszyscy mówili właśnie o tym zwiastunie. Więc cel chyba został osiągnięty. Oficjalne liczby nie są wszystkim.

Film "I Just Push the Button" opowiada o pracy fotografa rajdowego.
Film "I Just Push the Button" opowiada o pracy fotografa rajdowego. fot. Marcin Rybak
O czym, a w zasadzie o kim jest film?

Film przedstawia świat rajdów WRC trochę od kuchni, tylko tej innej. Zazwyczaj uwagę skupiamy na głównych bohaterach wydarzenia, którymi są przede wszystkim kierowcy rajdowi. Każde eliminacje to ogromne zaplecze techniczne i logistyczne, ale też sztab ludzi z całego świata, reprezentujący przeróżnych klientów oraz agencje. To dzięki nim widzimy i wiemy, co dzieje się na poszczególnych zawodach - oglądając zdjęcia, realizacje telewizyjne czy małe produkcje filmowe. Bohaterem filmu jest Marcin Rybak. Jego osoba obrazuje czym tak naprawdę jest ten zawód, ile niesie za sobą pracy, zaangażowania czy wyrzeczeń. Uchylając rąbka tajemnicy, w filmie zobaczycie w zasadzie wszystkie etapy przygotowań i tworzenia zdjęć przez Marcina.

To rzeczywiście pierwszy w historii film o fotografii WRC?

Wszystko na to wskazuje, dlatego nawiązując do jednego z poprzednich pytań, trochę się jednak stresuję. Robiąc coś jako pierwszy, presja z zewnątrz jest zazwyczaj dość duża. Z tarczą lub na tarczy. Oby to pierwsze.

Premiera dokumentu odbędzie się 19 grudnia 2019 roku o godz. 19:12.
Premiera dokumentu odbędzie się 19 grudnia 2019 roku o godz. 19:12. fot. Marcin Rybak
W jakich okolicznościach poznaliście się z Marcinem Rybakiem?

Znajomość z Marcinem zaczęła się dość przypadkowo, od ubiegłorocznego Rajdu Monte Carlo, na który pojechaliśmy razem. To właśnie wtedy rozpoczęła się nasza wspólna przygoda. Marcin jest jednym z najlepszych fotografów rajdowych na świecie. Pierwszym Polakiem w historii, który przez swoją ciężką pracę otrzymał permanentną akredytację FIA. Jest tytanem pracy, który dąży do celu. Na scenie WRC zaliczył około 200 rund. Pracuje dla największych graczy na rynku, jak chociażby Hyundai, Toyota, Mini, Skoda, Ford czy Suzuki. Ale też regularnie realizuje zlecenia dla indywidualnych odbiorców. To człowiek, który swoją pasję zamienił w zawód. Jest częścią topowej agencji fotograficznej McKlein, która od trzech dekad jest światowym pionierem w świecie motorsportu. Gdyby nie jego osoba, ten projekt nigdy by nie powstał.

W naszej wcześniejszej rozmowie wspominałeś, że film powstał z kompletnego przypadku.

To prawda. Jadąc z Marcinem na wspomniany Rajd Monte Carlo wziąłem ze sobą jakiś sprzęt, bo przecież nie mógłbym przegapić takiego wydarzenia. Kiedy byliśmy na miejscu pomyślałem, że zrobię po rajdzie jakiś krótki materiał, którego bohaterem będzie Marcin. Nie wiązałem z tym pomysłem żadnej przyszłości, czysta zajawka. Dopiero po zmontowaniu materiału stwierdziłem, że może być w tym potencjał, który dobrze byłoby rozbudować. I tak zrodził się pomysł na film. Niestety, z powodów zawodowych nie zaczęliśmy działać od razu i dalsze prace rozpoczęły się od Rajdu Walii 2018.

Rozumiem, że ty rajdowego bakcyla połknąłeś dużo wcześniej?

Już będąc niemowlakiem wylegiwałem się na tylnej kanapie Fiata 125p mojego ojca. Z biegiem czasu zarażał mnie duchem rajdów. Kiedy mogłem, jeździłem z nim na rajdy, w których sam startował. Dorastając w otoczeniu rajdowym, nie ciężko było załapać bakcyla, więc siedziałem w garażu, przerysowywałem samochody rajdowe. Nie schodziłem sprzed ekranu telewizora oglądając relacje z rajdowych samochodowych mistrzostw świata i wyścigów kartingowych w Paris Bercy. Jeżeli nie rysowałem, to sklejałem modele "rajdówek", co robię po dziś dzień, jeżeli jest czas. W wieku 12 lat zbudowałem własnoręcznie swojego pierwszego gokarta należąc do "SSK GEPARD", który mieścił się w gdańskiej samochodówce przy ul. Elbląskiej, no i rozpocząłem starty w zawodach. Niestety zbieg wielu niepomyślnych wydarzeń był powodem rozstania się z tą dyscypliną sportu, która w dalszym ciągu jest wyjątkowa i bliska mojemu sercu.

Bohaterem filmu jest fotograf Marcin Rybak.
Bohaterem filmu jest fotograf Marcin Rybak. fot. Marcin Rybak
Oglądając rajdy WRC w telewizji, w zasadzie nigdy nie mówi się o cichych bohaterach, którymi bez cienia wątpliwości są m.in. fotografowie. W sieci widzimy zdjęcia ich autorstwa, podziwiamy je przez kilkanaście sekund, i tyle. Tymczasem oni muszą się mocno napocić, żeby "ustrzelić" kilka wspaniałych fotografii.

To nie jest łatwy kawałek chleba. Czynników wpływających na to, czy uda ci się zrobić jakiekolwiek zdjęcie jest cała masa. Od pogody, przez sprzęt, ludzi, po nieznośnych ochroniarzy, którzy powinni służyć pomocą, a często robią dokładnie odwrotnie. Kolejnym pytaniem jest, czy jedziesz rejestrować wydarzenie, czy chcesz zrobić właśnie "to" zdjęcie?

Jak wygląda ich praca w praktyce?

Każdy dobry fotograf - tak samo jak załoga rajdowa - w celu dobrego przygotowania powinien przejechać wszystkie odcinki, aby poznać trasę i znaleźć najatrakcyjniejsze miejsca. Takie, które nie są wyznaczone przez organizatora, takie, które opowiedzą jakąś historię. Prawdę mówiąc powinieneś kiedyś pojechać z nami na rajd, by zrozumieć jak to działa. To są te sytuacje, których nie da się opowiedzieć, je trzeba poczuć. W skrócie: kładziesz się wtedy, kiedy należy już wstać. Każdego dnia musisz na bieżąco obrabiać materiał i wysyłać do klientów, którzy czekają, by móc dzięki twojej pracy umieścić post lub napisać artykuł. Zazwyczaj mało osób zdaje sobie sprawę z liczby sprzętu używanego do zrobienia "tego zdjęcia". Nigdy nie wiadomo, czy nie zostanie on zmielony przez jadący samochód. Właśnie wszystkie te elementy zobaczysz w filmie.

No właśnie, praca fotografa rajdowego bywa niebezpieczna. Zdarza się, że dla świetnego kadru ryzykują własnym życiem?

Fotografowie nie, amatorzy niestety tak. Przerażająca jest bezmyślność ludzi, którzy dla jednego zdjęcia, które zazwyczaj i tak nie wychodzi, ryzykują swoje, załogi i innych życie. Jeżeli zarabiasz robieniem zdjęć, a zwłaszcza sportów ekstremalnych, musisz myśleć przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie, tym bardziej mając rodzinę, z którą niestety widzisz się dosłownie od święta. Dopiero później myślisz, jaki ma powstać kadr w otaczających warunkach, by wyszedł jak najlepiej. Tak naprawdę blisko nie znaczy najlepiej. Ja osobiście jestem zwolennikiem "długich" obiektywów, dzięki nim znajdziesz więcej ciekawych sytuacji niż stojąc w pierwszym rzędzie.

W filmie zobaczycie scenerię czterech rajdów WRC.
W filmie zobaczycie scenerię czterech rajdów WRC. fot. Marcin Rybak
Ile scenerii rajdowych zobaczymy w filmie?

Jest kilka rajdów. Są asfalty, szutry, śnieg, góry, lasy, pola, wschody, zachody, bezwzględną noc. Każdy rajd daje inne możliwości, to jest najpiękniejsze w tym sporcie. Oglądając piłkę nożną niemal za każdym razem widzisz identyczną scenerię. W rajdach masz do czynienia z naturą, która potrafi być obłędnie piękna i zaskakiwać jeszcze bardziej. Jak dodasz do niej rajdówkę - potrafią wyjść niesamowite obrazki. Ja nigdy nie jestem zadowolony ze swojej pracy, zawsze myślę, że mógłbym zrobić coś lepiej. Jeżeli chodzi o film, ciężko powiedzieć, z której scenerii jestem zadowolony najbardziej, bo w każdym miejscu jest coś wyjątkowego. Jeżeli już miałbym wybierać, to wybrałbym dwa odcinki: nocny z Rajdu Monte Carlo 2018 oraz wieczorny podczas zachodu słońca z tegorocznej edycji tego samego rajdu.

Kiedy ruszyły i zakończyły się zdjęcia do dokumentu?

Zdjęcia trwały przez kilka rund mistrzostw świata, począwszy od stycznia ubiegłego roku. Każde z zawodów zajmują średnio od pięciu do siedmiu dni. Było także kilka dni poza rajdami. Film trwa równe 30 minut, choć spokojnie mogłem stworzyć ponad godzinną produkcję. Cały materiał liczy około półtora terabyte. Nie chciałem jednak przeciągnąć, biorąc pod uwagę, że w internecie oglądamy coraz to krótsze formy obrazu. Niewykorzystanego w filmie materiału zostało tak dużo, że powstała seria LEFT UNSAID ukazująca smaczki filmu.

Czy podczas realizacji zdjęć wydarzyło się coś nieoczekiwanego?

Jedną ze śmieszniejszych historii było zostawienie drona na jednym z walijskich drzew, który spędził miesiąc wśród ptaków. W końcu spadł z 30 metrów, ale nic mu się nie stało. Został odesłany przez poczciwego kierownika poczty. Działa, lata i tworzy kolejne projekty.

W dokumencie wypowiadają się gwiazdy WRC, m.in. Ken Block, Jari-Matti Latvala i Sebastian Loeb.
W dokumencie wypowiadają się gwiazdy WRC, m.in. Ken Block, Jari-Matti Latvala i Sebastian Loeb. fot. Marcin Rybak
W dokumencie zobaczymy sporo gwiazd WRC.

Osoby, które wypowiedziały się w filmie nadają mu kunszt. To Ken Block, Craig Breen, Colin Clark, Hayley Gallagher, Reinhard Klein, Reiner Kuhn, Esapekka Lappi, Jari-Matti Latvala, Sebastian Loeb, Andreas Mikkelsen, Marcin Rybak, Petter Solberg, Ott Tanak czy Becky Williams. Są to najważniejsze postaci obecnych czasów i nie tylko, oczywiście poza wymienionymi, w obrazku zobaczymy takie osoby jak Robert Kubica, Colin McMaster, Sebastian Ogier, Thierry Neuville, Kalle Rovanpera i wielu innych.

Zapewne odpowiedź na to pytanie zadziwi wielu czytelników, ale powiedzmy to: ile osób pracowało przy produkcji filmu?

Liczba osób pisana słownie: jedna. Może to nieskromne, ale jestem odpowiedzialny za wszystko. Od scenariusza, który powstawał w trakcie realizowania materiału, przez filmowanie, montaż, efekty, udźwiękowienie, wywiady, no i oczywiście noszenie całego sprzętu. Są również osoby, które przyczyniły się do powstania tego filmu, którym serdecznie dziękuję, ale nazwiskami podzielę się w późniejszym czasie.

"Ustrzelenie" wyjątkowego zdjęcia wymaga sporego poświęcenia, ale i doświadczenia.
"Ustrzelenie" wyjątkowego zdjęcia wymaga sporego poświęcenia, ale i doświadczenia. fot. Marcin Rybak
Czapki z głów. Opowiedz nam trochę o logistyce. Mogę się jedynie domyślać, że realizacja zdjęć podczas rajdu wiąże się ze sporym bagażem.

Transport, noclegi i typowe przyziemne rzeczy są najmniejszym problemem. Może podczas przemieszczania się pomiędzy odcinkami potrzebujesz trochę sprytu i umiejętności przewidywania, co jest możliwe, co nie. Kiedy przyjeżdża na rajd kilkadziesiąt tys. osób niełatwo jest się poruszać, zwłaszcza kiedy runda rozgrywana jest w górach i nie masz większych przywilejów niż naklejka "media" na przedniej szybie. Uprawnia cię tylko do parkingu, który i tak zazwyczaj jest przepełniony. Najważniejszą kwestią jest sprzęt i tu zaczynają się schody. Zawsze musisz wybrać złoty środek, by uzyskać wystarczająco satysfakcjonującą jakość. W takiej sytuacji, ile jesteś w stanie zabrać do regulaminowego bagażu podręcznego, gdzie wiemy, że wagę i tak przekroczysz. W moim przypadku były to: dwa aparaty, cztery obiektywy, gimbal, dron, kamery sportowe, światło, mikroporty, dyski, komputer, statyw, ładowarki, odpowiednia liczba baterii i kart pamięci. Oczywiście też rzeczy osobiste, ale one mogą lecieć w luku bagażowym.

Czy możesz nam zdradzić ile kosztowało wyprodukowanie filmu "I Just Push the Button"?

Jeżeli byłbyś klientem, to za łączną kwotę produkcji materiału mógłbyś kupić dobrej klasy samochód lub kawalerkę w Trójmieście.

Sporo.

Inwestycja pochodzi w całości z prywatnych środków. Plusem jest to, że największe koszta to moja praca, która jest niepoliczalna. Niestety, jest też potężny minus, bo film nie może mieć charakteru komercyjnego, gdyż prawa telewizyjne należą do promotora WRC. Sztuka dla sztuki. Z drugiej strony... czego się nie robi dla pasji. To zresztą clou filmu.

Jedno ze zdjęć wykonanych przez Marcina Rybaka.
Jedno ze zdjęć wykonanych przez Marcina Rybaka. fot. Marcin Rybak
Gdzie będzie można zobaczyć twój film? Rozumiem, że celujesz nie tylko w polskiego widza, celujesz w cały świat?

Film będzie miał swoją oficjalną premierę 19 grudnia 2019 roku punktualnie o godz. 19:12. To produkcja dla każdego i nie ma znaczenia, czy jesteś zagorzałym fanem WRC, czy też pierwszy raz słyszysz o rajdach samochodowych. W filmie występują ludzie z całego świata, dlatego odbiorcami są wszyscy, bez względu na wiek, płeć, narodowość itd. Co ciekawe, Polacy stanowią niewielki procent osób, które polubiły fanpage filmu.

Bartku, bardzo dziękuję za miłą rozmowę. Życzę kolejnych świetnych produkcji.

Ja również bardzo dziękuję. Myślę, że to dopiero początek czegoś fajnego.

Polski fotograf ma na swoim koncie ponad 200 rund WRC.
Polski fotograf ma na swoim koncie ponad 200 rund WRC. fot. Marcin Rybak

Opinie (25) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Urus to SUV marki: