Wiadomości

stat

Kupić i utrzymać starego "anglika"

Austin, Riley, MG, Armstrong Whitley. Te egzotyczne, brytyjskie marki pojawiły się niedawno w garażach trójmiejskich fanów klasycznej motoryzacji.



Wiosna to tradycyjnie czas dla autoklasyków. Marcowe wyciąganie z garaży naszych ulubieńców pokazało, że sporo się w Trójmieście zmieniło. Dorobiliśmy się oto wreszcie sporej grupy unikalnych, brytyjskich samochodów, których dotąd u nas nie było. Przez dziesięciolecia najpopularniejszymi autozabytkami w Polsce były stare mercedesy, BMW i dekawki, a potem także garbusy. Powód był prosty - to właśnie niemiecka motoryzacja wyznaczała przez kilkadziesiąt lat trendy importowe w PRL.

W latach 90. dołączały do nich stopniowo warszawy, duże fiaty i syreny. Mniej więcej dziesięć lat temu odkryliśmy hydrauliczne DS-y, proste jak rozłożony parasol citroeny 2CV, czy pragmatyczne peugeoty oraz renault. Razem z nimi, dzięki niskiemu kursowi dolara, przywitaliśmy dziesiątki zabytkowych samochodów z USA. Rozłożyste i paliwożerne a przez to niezwykle widowiskowe, stanowią ozdobę większości klasycznych moto - zlotów w Trójmieście.

Tymczasem honor brytyjskiej motoryzacji ratowały jedynie mini i około 20-letnie jaguary XJ. Czasami tu i ówdzie przemknął zabytkowy rolls royce, albo - bardzo rzadko - bentley. A co z resztą? Przecież wyspiarze szczycą się tym, że to właśnie tam działa do dziś najwięcej niewielkich, niezależnych fabryczek samochodów. Takie marki jak TVR, lotus, bristol, morgan, riley, reliant, czy MG, to przecież tamtejsza awangarda. U nas kompletnie nieznana.

- Brytyjska motoryzacja to bardzo specyficzny temat. Wbrew pozorom części do pojazdów pochodzących z wysp jest całkiem sporo. Trzeba tylko wiedzieć gdzie ich szukać, oraz pogodzić się z tym, że większość tych samochodów ma kierownicę, z naszego punktu widzenia, po niewłaściwej stronie - żartuje Witold Ciążkowski, twórca Muzeum Motoryzacji w Gdyni, w którym możemy oglądać między innymi reprezentacyjnego Austina, należącego do jednego z brytyjskich ministerstw, sportowego riley-a, czy ekskluzywnego bentley-a. Wszystkie z lat 50. XX wieku.

- Angielskie auta to nie tylko "niewłaściwa" kierownica, ale także wiele nietypowych dla nas rozwiązań. Często są to patenty, które pochodzą nawet sprzed stu lat, a na kontynencie zaginęły ostatecznie na przykład po drugiej wojnie światowej. Zdarzają się też układy, które przeniesiono żywcem, na przykład z samolotów z czasów II wojny światowej. Do czegoś takiego potrzeba spokoju i mądrego, oraz niezwykle doświadczonego serwisanta. Inaczej bardzo łatwo uszkodzić swojego pupila - potwierdza Bartłomiej Nowopolski, właściciel Rolls Royce-a Silver Shadow z 1970 r.

Kilka tygodni temu pojawił się w Trójmieście samochód, który jest prawdziwym wyzwaniem dla każdego specjalisty. Tak pod względem blacharskim, jak i mechanicznym. Jest nim armstrong-siddeley sapphire 3,4 litre. Nieznana u nas firma od 1919 roku produkowała wysmakowane pojazdy klasy średniej i wyższej średniej. Produkty Armstronga znane były z konserwatyzmu, oraz najwyższej jakości. Sapphire, który zadebiutował na rynku w latach 50., był jednym z ostatnich produktów motoryzacyjnych firmy. Armstrong wycofał się bowiem z samochodów w 1960 roku, skupiając się na silnikach lotniczych. W przypadku tego samochodu pułapką jest skomplikowane i trudne do odbudowy drewniano-metalowe nadwozie. Takie samo jak w samochodach z lat 20. i początku 30. XX wieku. Wiedzy wymaga też, wzorowany na konstrukcjach lotniczych, prawie 3.5 litrowy silnik.

Równie skomplikowany i kosztowny w naprawach może okazać się jaguar E type V12, który zaparkował niedawno w jednym z garaży w Sopocie. Nie mówiąc już o prezentowanym także na zdjęciach jaguarze XK. Pod tym względem znacznie lepszym pomysłem jest zakup chociażby urokliwego MG, lub MGB, czyli klasycznych brytyjskich roadsterów, lub coupe, do których części kosztują mniej więcej tyle samo, co podzespoły do 20-letniego BMW. A frajda jest o niebo lepsza.

Zobacz relację z niedzielnego zlotu oldtimerów w Trójmieście.

Zobacz relację z niedzielnego zlotu oldtimerów w Trójmieście.

Kto zdecyduje się na zakup MG - MGB, albo kolejnego klasyka czyli triumpha spitfire'a, może przebierać pośród kilkuset stron internetowych, oferujących do tych samochodów wszystko i w bardzo różnych cenach. Od najtańszych chińskich i tajwańskich podróbek, po zapakowane w zaolejony papier oryginały. Łącznie z blachami i elementami wnętrza. Wszystko zależy od naszej orientacji i zasobności portfela.

Niezbyt wymagający pod względem serwisowym jest także kultowy, sportowy reliant scimitar, czyli wykonane z tworzyw sztucznych, agresywne coupe, pod nadwoziem którego kryją się elementy znane z forda capri. Technologię forda, jaguara i chevroleta odnajdziemy też w kultowych roadsterach TVR, a opla bardzo często w młodszych modelach lotusa, które też pojawiły się już w garażach fanów motoryzacji na terenie Trójmiasta.

Opinie (14) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Firma Walder to trójmiejski przedstawiciel: