Wiadomości

stat

Mikrus nad Motławą

Mikrus i inni to eksponaty z muzeum Anglika, który postanowił pozostać w Gdańsku.



Nick Linnel, reprezentujący fundację "Mosty Kultury" w Gdańsku, to inicjator ruchomego Muzeum Motoryzacji. To właśnie jego samochody, m.in. zabytkowe Syreny, Nysy czy Mikrusa oglądaliśmy w gdańskiej marinie jachtowej. A my opowiadamy dziś o Mikrusie.



Nick Linnel kilka lat temu przyjechał do Gdańska na zlot zabytkowych jachtów i tu już pozostał. Poznając polską motoryzację, zakochał się w Fiatach 126p czy Mikrusach. Potem przyszedł czas na kolejne samochody. Tak polskie, jak i angielskie. Jednym z miejsc, w których Nick trzyma swoje pojazdy, jest warsztat przy ulicy Narwickiej w Gdańsku . Na placu stoją tu ginące gatunki, pierwsze Nysy z gładkim przodem, Syreny, pożarnicze Żuki, "duże Fiaty" czy Wołgi.

Wśród nich odnajdziemy sławnego Mikrusa, czyli jedyny seryjny mikrosamochód PRL. Mikrus był odpowiedzią na zachodnią modę, która wykreowała Isetty i Goggomobile. To właśnie Goggomobil stał się bazą projektową dla polskiego mikrosamochodu.

W sierpniu 1956 roku Rosjanie odmówili dalszego importu polskich silników lotniczych. Zarząd zakładu WSK Mielec postanowił w tej sytuacji znaleźć coś, co pozwoli zagospodarować wolne moce produkcyjne. Właśnie wtedy inżynierowie z Mielca zwrócili uwagę na niewielki niemiecki samochodzik. Zrobili mu zdjęcia i namówili dyrekcję WSK do zdobycia takiego pojazdu. Udało się! Trzy Goggomobile kupiono w Niemczech. Jeden trafił do Rzeszowa, gdzie zajęli się nim specjaliści od nadwozi. Dwa rozebrano w Mielcu i posłużyły za podstawę do pracy dla inżynierów i mechaników.

Z podzespołów rozebranego silnika zdjęto wymiary. Na tej podstawie stworzono dokumentację konstrukcyjną i opracowano technologię wykonania części silnika. Wprowadzono odpowiedni procent zmian w konstrukcji, tak, żeby Niemcy nie mieli zastrzeżeń licencyjnych. Pierwsze prototypy silników powstały w czerwcu 1957 roku. W WSK Mielec opracowano i wykonano nadwozie oraz podwozie. Pierwszego Mikrusa z prototypowej serii trzech sztuk ukończono w drugiej połowie czerwca. Oficjalna prezentacja samochodu odbyła się już po roku, w święto 22 lipca 1957 roku. Przy okazji na bazie Mikrusa zbudowano drugi mikrosamochodzik, Meduzę.

Pod koniec 1957 roku pierwsza seria Mikrusów była gotowa. Dwucylindrowy, 14-konny motor o pojemności 300 ccm miał pochodzenie motocyklowe i rozpędzał autko do 90 km/h. Aż szkoda, że ta bardzo pomysłowa jednostka napędowa nie znalazła zastosowania w jakimś jednośladzie. Mikrus MR 300 spalał średnio 4 litry benzyny na 100 km i ważył 450 kilogramów. Udana, czteroosobowa konstrukcja sprawiła, że miał niewiele wad. Właściciele narzekali tylko, że jest głośny i ma niewielkie, dziesięciocalowe koła, które sprawiały sporo kłopotów na większości ówczesnych polskich dróg.

Mikrus był mały, ale niezbyt tani. Nowy samochodzik z Mielca kosztował 50 tysięcy złotych, czyli równowartość ówczesnych pięćdziesięciu średnich pensji. Warszawa kosztowała wtedy 120 tysięcy złotych. Pod koniec produkcji malucha z WSK opracowano także wersję pickup i cabrio, oraz niezwykle futurystyczne, sportowe nadwozie, którego nie powstydziłby się niejeden kapitalistyczny samochód sportowy. Pracowano też nad nowymi silnikami, nawet w układzie "V". Wysokie koszta małoseryjnej produkcji, protesty Glasa produkującego Goggomobila i brak pomysłu na rodzimą masową motoryzację, przesądziły o zamknięciu produkcji Mikrusa. Decyzję tę podjęto w 1960 roku.

Opinie (16) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Co oznacza skrót 4WD?