• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Volvo, które przejedzie 5 mln kilometrów

Najnowszy artykuł na ten temat Nysa - udana reanimacja karetki z PRL-u

Motoklasyka: Volvo P1800.

Choć wydaje się to niemożliwe, to pewien emerytowany nauczyciel ze Stanów Zjednoczonych przejechał swoim Volvo P1800... ponad 5 mln km. To absolutny i niedościgniony rekord świata. P1800 oprócz tego, że jest niezniszczalne, jest również przepiękne. I co ważne, można je spotkać na ulicach Trójmiasta. Mieliśmy to szczęście. A już teraz zapraszamy was na trzeci odcinek cyklu - 3 lutego poznacie historię kultowej "kaczki", czyli Citroena 2CV.



Zanim przejdziemy do egzemplarza, którego właścicielem jest trójmiejski przedsiębiorca, wróćmy do historii wspomnianego nauczyciela. Irv Gordon, bo tak się nazwa, kupił używane Volvo P1800 w 1966 roku. Powiedział sobie, że sprzeda ten samochód przy pierwszej poważnej awarii. Autem jeździ do dziś.

Gordon w ciągu pierwszych 48 godzin po nabyciu samochodu "wykręcił" nim 2400 km. Przez kolejnych 10 lat pokonał ich ponad 800 tys. W 2013 roku, czyli po 47 latach od zakupu auta, Gordon za "sterami" swojego egzemplarza dobił do magicznej i kompletnie nieosiągalnej granicy 5 mln km. Gdyby dziś produkowano takie samochody jak P1800 - to w zasadzie warsztaty samochodowe byłyby zbędne.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że sukces Volvo P1800 rodził się w bólach i tak naprawdę ten samochód mógł wcale nie powstać. Wszystko przez jego poprzednika, model P1900, który zaliczył rynkową wpadkę. A może raczej katastrofę. Wyprodukowano zaledwie... 68 egzemplarzy tego auta. Szwedzi jednak nie poddali się, wyciągnęli wnioski i zbudowali wspaniały samochód.

Volvo P1800 prezentuje się rewelacyjnie.
Volvo P1800 prezentuje się rewelacyjnie. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Niezawodny jest również egzemplarz pana Sławomira Bonika, przedsiębiorcy z Sopotu, a w wolnej chwili pasjonata starej motoryzacji. Dwa lata temu jego domową kolekcję zasilił bohater artykułu, czyli Volvo P1800 z 1965 roku.

Pan Sławek swój egzemplarz P1800 nabył w 2014 roku w Katowicach.

Kiedy zobaczyłem samochód na żywo, nogi się pode mną ugięły. Powiedziałem sobie, że muszę zrobić wszystko, żeby zabrać to Volvo do Trójmiasta.
- Jestem miłośnikiem klasycznych Volvo. Przez długi czas poszukiwałem w sieci tego modelu, zawsze P1800 było moim niedoścignionym marzeniem. Postawiłem sobie cel: kupić wyłącznie auto w świetnym stanie, żeby nie trzeba było w nie inwestować. No i było bingo. Któregoś razu trafiłem na ogłoszenie P1800 w niemal idealnym stanie. Decyzja była błyskawiczna. Wsiadam w auto i ruszam do Katowic - wyjaśnia Sławomir Bonik, właściciel samochodu.
Całej wyprawie towarzyszył dreszczyk emocji, gdyż na horyzoncie pojawił się równie zdeterminowany konkurent.

- Mój rywal przyjechał na oględziny auta tego samego dnia, co ja. Co gorsza, był nieco szybciej, co zrujnowało mój plan negocjacji. Jednak kiedy zobaczyłem samochód na żywo, nogi się pode mną ugięły. Powiedziałem sobie, że muszę zrobić wszystko, żeby zabrać to Volvo do Trójmiasta. I tak też się stało. Dobrze wypadłem w rozmowie ze sprzedającym. Koniec końców, dobiliśmy targu - dodaje.
Gdyby w dalszym ciągu budowano takie samochody, jak P1800, to w zasadzie mechanicy byliby bezrobotni.
Gdyby w dalszym ciągu budowano takie samochody, jak P1800, to w zasadzie mechanicy byliby bezrobotni. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Volvo P1800 produkowano w latach 1961-1973, a prace nad nowym modelem rozpoczęto już w 1957 roku. W sumie z taśmy montażowej zjechało 47 492 sztuk tego sportowego auta. Przez pierwsze dwa lata model produkowano w Wielkiej Brytanii, jednak Szwedzi nie do końca byli zadowoleni ze standardów wykonania tych samochodów. Postanowili przenieść linię montażową P1800 do fabryk w Torslandzie i Goteborgu.

Za projekt odpowiedzialny był Helmer Petterson, który zapowiadał, że w P1800 nie będzie bajerów, będzie za to wysoka jakość wykończenia i bezpieczeństwo. Wspomniany wcześniej model P1900 nie skradł serc szwedzkich kierowców, należało zatem zrewolucjonizować stylistykę P1800. Tę rolę Petterson powierzył swojemu synowi. Pelle stworzył design dwudrzwiowego coupe wespół z włoskim studiem Carrozzeria Pietro Frua, które odpowiada m.im. za wygląd Maserati Mistral.

Motoklasyka: Austin Seven

- Z mojej wiedzy wynika, że aktualnie w Polsce jeździ kilkanaście egzemplarzy Volvo P1800. W Trójmieście - oprócz mojego - są jeszcze dwa takie samochody. Niestety, auta w tym momencie nie są na chodzie, czekają na naprawę - wylicza sopocianin.
Co ciekawe, egzemplarz należący do pana Sławomira może pochwalić się imponującym - jak na tamte lata - wyposażeniem. W półwiecznym aucie znajdziemy m.in. klimatyzację, podgrzewane fotele czy wspomaganie kierownicy.

- Pod maską mojego auta znajduje się jednostka B20 o pojemności 2 litrów i mocy 118 KM, która współpracuje z 4-biegową skrzynią z nadbiegiem. Nie jest to demon prędkości, ale ma całkiem przyzwoite osiągi. Topowa wersja, B20E, generuje moc 130 KM, co pozwala na rozpędzenie się od 0 do 100 km w około 9,5 sek., oraz rozwinięcie prędkości 195 km/h. Jak na tamte czasy, był to niezły wynik - zdradza pan Sławek.
Premierowa wersja P1800 wyposażona była w silnik benzynowy o pojemności 1.8 litra, który wytwarzał moc 100 KM. Z czasem pojawiły się mocniejsze jednostki napędowe.

Ceny P1800 w bardzo dobrym stanie rozpoczynają się od około 30 tys. euro. Warto dodać, że samochód w latach 60., czyli na początku produkcji, kosztował około 75 tys. marek.
- Posiadam Volvo P1800 od dwóch lat. Wraz z zakupem otrzymałem oryginalną dokumentację, z książką serwisową i dowodem zakupu. Nie było trudno ustalić wcześniejszych właścicieli. Okazuje się, że jestem czwartym posiadaczem tego egzemplarza. Wcześniej auto jeździło w Szwecji i w Stanach Zjednoczonych. W Sacramento samochód miał dwóch właścicieli. Od momentu zakupu auta, w zasadzie nic poważnego się nie działo. Musiałem jedynie wyregulować gaźniki, ale to drobiazg. Samochód po odbudowie, odrestaurowaniu, ma na liczniku 3700 km, zatem jeszcze długa droga do pobicia rekordu Gordona - śmieje się właściciel Volvo.
Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale nie mogliśmy pominąć pytania o wartość tego auta.

- Oczywiście wszystko zależy od stanu pojazdu. Egzemplarze stanowiące bazę do odbudowy można nabyć za mniej więcej 50 tys. zł. Ceny P1800 w bardzo dobrym stanie rozpoczynają się od około 30 tys. euro. Warto dodać, że samochód w latach 60., czyli na początku produkcji, kosztował około 75 tys. marek - zakończył Sławomir Bonik.
To na koniec jeszcze ciekawostka. W roku 1962 na szklanych ekranach zadebiutował serial "Święty", w którym główny bohater, Simon Templar jeździł właśnie Volvo P1800. Jego rolę odgrywał sam Roger Moore. W zasadzie od tego momentu - głównie w Stanach Zjednoczonych - zaczęło się istne szaleństwo na punkcie szwedzkiego coupe.

Jesteś właścicielem nieprzeciętnego pojazdu z ciekawą historią? Pochwal się swoją perełką i zgłoś się do nas. Wyślij krótki opis auta z załączonym zdjęciem na adres e-mail: moto@trojmiasto.pl

Opinie (61) 1 zablokowana

  • Piekny egzemplarz. Gratulacje dla wlasciciela.

    • 63 1

  • Dla Polskiego Janusza z kaszub ... (5)

    ..i tak Passeratti lepszy na opale ......

    a tak poważnie gratulacje !!!!!!!!! Autko jest super !!

    • 23 13

    • Faktycznie jest ładny jak go oglądałem latem

      • 3 1

    • Dumny jesteś z siebie prawda? (3)

      Duma Cię rozpiera, że TY właśnie TY do Januszy nie należysz...nie chcesz mieć z nimi nic wspólnego, brzydzisz się. Niestety baranie, mam dla Ciebie smutną wiadomość. Janusze byli, są i będą częścią tego społeczeństwa więc ogarnij się i zastanów się czy dla przyszłej generacji właśnie Ty takim Januszem nie będziesz. A może już się stajesz.

      • 8 6

      • przecież on jest zwykłym słoikiem. wywyższa się, bo go jego rodzina Januszów wysłała do miasta. to teraz pluje na korzenie

        • 4 5

      • przecież wszyscy jak tu dyskutujecie to jesteście januszami... gombrowiczowskimi januszami

        • 3 1

      • bartek ciulu z wiochy jak tam passeratti pod lepianką !?

        • 1 1

  • ciekawe jaka jest dokumentacja tego przebiegu... (13)

    bo wychodzi na to że ten samochód powinien przez 50 lat robić minimum 300km dziennie i to łącznie ze świętami, weekendami itp... Szczerze? Mało prawdopodobne... Ja tez mogę powiedzieć że moja E36 z LPG ma 10 mln km i jestem super :p

    • 13 19

    • (2)

      Napisz jeszcze, że spalanie masz na poziomie 6.241ltr. w mieście, a trasa raz w roku 4,8632 ltr. wychodzi

      • 2 3

      • (1)

        E34 diesel 2.5 litra ma spalanie na trasie 5l z groszami
        E36 benzyna 1.6 - 1.8 można liczyć poniżej 6l benzyny przy równomiernej jeździe

        • 0 2

        • "Przy rowniomiernej jezdzie" - na lawecie.

          • 0 0

    • może taxi?

      • 2 0

    • Jeżeli chcesz napisać coś mądrego to nie pisz w ogóle.

      • 3 1

    • Pewnie ma, tylko skręciłeś :)

      • 4 0

    • Rowniez tego "nie kupuje". Dzis wałki sa wszechobecne.

      • 3 0

    • proponuję wpisać w google "3 milion mile volvo" (3)

      i przeczytać historię właściciela i jego pojazdu, zamiast pier*lić swoje farmazony o szrocie, którym się jeździ. "szczym do ludzi"

      • 13 1

      • (2)

        3 to nie 5

        • 0 9

        • (1)

          1 mila to 1,609km :)

          • 10 0

          • gdzieś dzwoni, ale gdzie? ;)

            Mila lądowa wynosi 1609,34 m, a równa jest 1760 jardom. Rozumiem, że jak widzisz ograniczenie do 30 mil to starasz się jechać nie więcej niż 48 270 km na godzinę? :D

            • 0 1

    • Możliwe... W USA są mile nie kilometry.

      5 milionów kilometrów to 3106855 mil. W zaokrągleniu łącznie wychodzi 62 tys. mil rocznie, 170 mil dziennie czyli 273 kilometry. A W USA między miastami odległości są duże np. z Waszyngtonu do Filadelfii jest 130 mil, a wielu Amerykanów pracuje w innym mieście, niż mieszka, co i u nas nie jest niczym dziwnym, przy tak rozwiniętej sieci autostrad jaka jest w USA to nie jest żaden problem pracować 150 km od domu.

      • 6 0

    • Irv Gordon

      Wygoogloj sobie gościa Irv Gordon i będziesz wiedział co i jak.

      • 0 0

  • Hhhmmm i cóż tu powiedzieć.

    Kiedyś sprzedawano relikwie, potem nieznane obrazy znanych malarzy, potem drogocenne białe kruki znaczki i banknoty. Obecnie wchodzi moda na unikaty samochodowe.

    • 11 1

  • Piękne auto.

    Nie to co dzisiejsze laptopy na kółkach.

    • 38 0

  • ja niezniszczalny skoro ciagle w naprawie

    • 2 0

  • mi się podoba tylko Dacia Logan

    • 11 3

  • jest to samochód dosyć stary, więc nic dziwnego, że przetrwał tyle km. Jeśli użytkownik dbał.
    nie myślcie, że te "samochody" po 2000 roku tyle przejadą. nawet nie 1/10 tego ...

    • 7 0

  • Inna mysl techniczna! (2)

    Nic dziwnego, minimum dbałości przy starych samochodach i latają kilometry.
    Nie co te współczesne plastikowe jednorazówki.
    Moj w124 leci już drugie okrążenie licznika, a Bóg jeden wie kto tam jeszcze był przede mną... ;) Wolnossące rzędówki są niezniszczalne. :)

    • 16 0

    • (1)

      Bo kiedyś projektowano tak, aby służyły latami. Nieważne czy w USA, Niemczech czy ZSRR. Stare UAZy i stare Merce latają milion kilometrów i więcej.
      Teraz się projektuje tak, aby po 5 latach pojazd się rozsypał, bo fabryka wtedy sprzeda ci następny.

      • 5 0

      • Tak jest teraz z wszystkim.

        • 0 0

  • hehehe, rozbawił mnie ten wpis o oryginalnej ksiazce serwisowej tego Volvo... (2)

    akurat pracuję w drukarni, nawet Wam się nie śniło co my tutaj drukujemy-motoryzacyjni marzyciele...ale żyjcie dalej w przeświadczeniu o waszych oryginalnych ksiązeczkach serwisowych i nie tylko. Pozdrawiam naiwniaków

    • 5 10

    • Chyb

      • 0 0

    • Chyba nie ma sie czym chwalic

      • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Baltic Truck Festival 2022

spotkanie, zlot, pokaz

Motocross - Finały Mistrzostw Europy

zawody / wyścigi

Rozpoczęcie Wakacji Klasycznie 2022

zlot

Sprawdź się

Sprawdź się

Jedyny w Trójmieście salon marek Jaguar i Land Rover znajduje się w: