Wiadomości

stat

Motoryzacyjne nowości tego roku. Działo się

W tym roku nie brakowało elektryzujących premier aut.
W tym roku nie brakowało elektryzujących premier aut. fot. Trojmiasto.pl / foto-klatka.pl

Koniec roku to czas podsumowań, również tych motoryzacyjnych. Sięgamy pamięcią wstecz i przypominamy wam najgorętsze samochodowe premiery roku 2018. A ten obfitował w bardzo ciekawe premiery. Przeżyjmy to jeszcze raz.



W tym roku na rynku pojawili się kontynuatorzy popularnych modeli, ale byliśmy również świadkami spektakularnych narodzin debiutantów. Wybraliśmy dziesięć - naszym zdaniem - najciekawszych premier roku 2018. Wybór nie był łatwy, bo i kandydatów było sporo. O dziwo, nie mieliśmy żadnych wątpliwości przy wyłanianiu zwycięzcy zestawienia.

Wyróżnienia



Z racji sporej liczby debiutujących modeli, w tym roku postanowiliśmy dodatkowo wyróżnić kilka samochodów, dla których zabrakło miejsca w rankingu TOP10. Z pewnością na uznanie zasłużyły: Ford Focus, Peugeot 508, Porsche Cayenne, Porsche Macan, Kia Ceed, Mazda 6, Mini Hatch, BMW X4 oraz BMW X5.

10. Mercedes-Benz Klasa A



Z tym samochodem... porozmawiasz. Wystarczy aktywować rozgadaną asystentkę komendą "Hej, Mercedes", a następnie zadać pytanie.
Z tym samochodem... porozmawiasz. Wystarczy aktywować rozgadaną asystentkę komendą "Hej, Mercedes", a następnie zadać pytanie. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Tegoroczne zestawienie TOP10 otwiera czwarta generacja Klasy A. Najmniejszy i najtańszy Mercedes względem swojego poprzednika nieznacznie urósł, a do tego prezentuje się drapieżniej i jest zdecydowanie bardziej zaawansowany technologicznie.

W nieco futurystycznym wnętrzu niemieckiego kompaktu wzrok przykuwa panoramiczny ekran, który rozciąga się na pół kokpitu. Świetnej jakości wyświetlacz mierzy aż 26 cm szerokości. To robi ogromne wrażenie. Podobnie zresztą jak sztuczna inteligencja w postaci sterowania głosowego z funkcją rozpoznawania naturalnej mowy i nawigacji korzystającej z rozszerzonej rzeczywistości. Takie cuda w aucie kompaktowym... brawo Mercedes.

Cena: od 97 600 zł

9. Lexus ES



Na pierwszy rzut oka nowy ES przypomina nieco pomniejszoną wersję flagowej limuzyny Lexusa - LS.
Na pierwszy rzut oka nowy ES przypomina nieco pomniejszoną wersję flagowej limuzyny Lexusa - LS. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Powiedzieć "to świetny czas dla Lexusa", to jak nie powiedzieć nic. Ostatnie dwa lata to istny wysyp nowości spod znaku literki "L". Przypomnijmy, że w ubiegłym roku zadebiutował ociekający luksusem LS, a w tym poznaliśmy pierwszego w blisko 30-letniej historii japońskiej marki crossovera - model UX, a także największego z Lexusów, czyli LX. Jednak to nie tych debiutantów nagrodziliśmy miejscem w naszym zestawieniu, a siódmą generację modelu ES. To zupełna nowość na rynku europejskim, która w ofercie Lexusa zajęła miejsce GS-a.

Nowy Lexus oferowany jest na rynkach Europy Środkowej i Zachodniej wyłącznie w jednym wariancie silnikowym - ES 300h. To hybrydowa jednostka, która do pracy wykorzystuje działający w cyklu Atkinsona, czterocylindrowy silnik spalinowy o pojemności 2,5 litra oraz silnik elektryczny. Takie połączenie systemowo generuje moc 218 KM. ES został wyposażony wyłącznie w napęd na przednią oś i bezstopniową skrzynię biegów E-CVT z trybem sekwencyjnym.

Cena: od 204 900 zł

8. Volvo V60


W zasadzie od 2015 roku, czyli od pojawienia się na rynku drugiej, jakże widowiskowej generacji modelu XC90, Volvo nie zwalnia tempa i co jakiś czas raczy swoich klientów nowościami. Wspomniany SUV poniekąd wyznaczył kod stylistyczny, którego kurczowo trzymają się projektanci Volvo. I bardzo dobrze, bo stylistyka najnowszych modeli jest niezwykle atrakcyjna.

Doskonałym tego przykładem jest najnowsze wcielenie V60, które pod koniec marca zadebiutowało w salonie Volvo Drywa. Nowe kombi zostało zbudowane na nowoczesnej płycie podłogowej SPA, którą znamy z innych modeli Volvo, m.in. XC90, XC60 czy chociażby V90, od którego V60 czerpie pełnymi garściami. Auto względem pierwszej generacji jest większe i może się pochwalić pojemniejszym o 100 litrów bagażnikiem. A to dość istotna informacja dla osób, które przymierzają się do zakupu rodzinnego kombi.

Cena: od 159 000 zł

7. Jaguar E-Pace



SUV Jaguara? Jeszcze kilka lat temu nie do uwierzenia. Dziś Jaguar może pochwalić się trzema SUV-ami w swojej ofercie.
SUV Jaguara? Jeszcze kilka lat temu nie do uwierzenia. Dziś Jaguar może pochwalić się trzema SUV-ami w swojej ofercie. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Można powiedzieć, że z każdym rokiem apetyt motoryzacyjnych koncernów na SUV-y rośnie. Jeszcze jakiś czas temu z niedowierzaniem przyjęlibyśmy informację o powstaniu "uterenowionego" Jaguara. Tymczasem dziś w ofercie "Jaga" mamy już trzy SUV-y. Ten trend wśród Jaguarów zapoczątkował F-Pace, a w tym roku dołączyły do niego dwa kolejne modele - elektryczny i kompaktowy SUV.

I właśnie E-Pace, czyli pierwszy kompaktowy SUV Jaguara, a zarazem młodszy i mniejszy brat wspomnianego już F-Pace'a, zajął w naszym zestawieniu 7. miejsce. To auto, które ma świetne geny, bo przecież przy jego tworzeniu posiłkowano się doświadczeniem Land Rovera. Spokrewniona firma dostarczyła do E-Pace'a m.in. płytę podłogową od swoich modeli - Discovery Sport i Range Rovera Evoque.

Cena: od 149 900 zł

6. Volkswagen Touareg



Tak zaawansowanego technologicznie Volkswagena jeszcze nie było.
Tak zaawansowanego technologicznie Volkswagena jeszcze nie było. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Wiecie, jak nazywa się najlepszy i najbardziej zaawansowany technologicznie Volkswagen w historii marki? Touareg trzeciej generacji. A przynajmniej tak sądzą przedstawiciele niemieckiego giganta. Absolutnie nie jest to stwierdzenie wyssane z palca, bo SUV robi naprawdę duże wrażenie. Trzeba przyznać, że Touareg nadrobił spore zaległości i wyraźnie skrócił dystans do swoich dwóch "bogatszych" kuzynów - Audi Q7 i Porsche Cayenne. Pytanie tylko, czy ta ofensywa VW w końcu przyniesie upragniony sukces i przyciągnie klientów marek premium do swoich salonów? Zobaczymy.

Cena: od 256 290 zł

5. Mercedes-AMG G63



Nowa "Gelenda" w wersji AMG G63.
Nowa "Gelenda" w wersji AMG G63. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Piąte miejsce przypadło jeżdżącej legendzie spod znaku trójramiennej gwiazdy. Mowa oczywiście o Klasie G, która w gdyńskim salonie BMG Goworowski pojawiła się na początku sierpnia. I co ciekawe, kanciasta "Gelenda" od razu zadebiutowała w podrasowanej wersji AMG G63 z turbodoładowanym silnikiem V8 o pojemności 4 litrów i mocy 585 KM (850 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Jednostka napędowa pozwala przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 4,5 sekundy.

Cena: od 740 500 zł

4. Jeep Wrangler



Legendarna terenówka - Jeep Wrangler.
Legendarna terenówka - Jeep Wrangler. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Tuż za podium naszego zestawienia plasuje się kolejna motoryzacyjna legenda. I tak naprawdę na palcach jednej ręki można policzyć modele aut, które nigdy nie uległy motoryzacyjnym trendom i od dekad pozostają wierne tradycji. Wypowiadając te słowa na myśl przychodzą dwie legendy: wspominana wyżej "Gelenda" i oczywiście Jeep Wrangler.

Wizualnie nowy Wrangler zmienił się nieznacznie. Najłatwiej rozpoznać go po oświetleniu w pasie przednim, czyli po LED-owych reflektorach i światłach dziennych, które także wykonano w technologii LED. I o ile projektanci nie ingerowali zbyt mocno w wygląd terenówki, to już nie sposób nie dostrzec modyfikacji wnętrza, które przede wszystkim zostało unowocześnione. Jeep zapewnia również, że Wrangler czwartej generacji zdecydowanie lepiej radzi sobie od swojego poprzednika w naprawdę wymagającym terenie.

Cena: od 219 900 zł

3. BMW Serii 8 Coupe



Seria 8 wraca do oferty BMW po blisko 20 latach nieobecności.
Seria 8 wraca do oferty BMW po blisko 20 latach nieobecności. fot. foto-klatka.pl
W tym roku BMW pochwaliło się światu kilkoma nowymi modelami. Śmiało można powiedzieć, że z odpaleniem największej petardy tego roku czekała do niemal samego końca. Mowa oczywiście o Serii 8 w wersji Coupe, która po blisko dwóch dekadach nieobecności w ofercie modelowej BMW została wskrzeszona. Naszym zdaniem ten samochód w pełni zasłużył na najniższy stopień podium.

To luksusowe coupe z pięknie skrojoną i dynamiczną sylwetką zastąpiło w ofercie Serię 6, która nie spełniła oczekiwań Bawarczyków. W niedalekiej przyszłości pojawią się dwie kolejne odmiany "ósemki" - kabriolet z miękkim dachem i wersja czterodrzwiowa. Póki co, potencjalni nabywcy mają do wyboru dwie jednostki: benzynową M850i oraz wysokoprężną 840d. Pierwszy z silników to 4,4-litrowe V8 TwinPower Turbo, które generuje moc 530 KM i 750 Nm maksymalnego momentu obrotowego (3,7 sek. do "setki"). Natomiast jednostka diesla to 3.0 R6 o mocy 320 KM (680 Nm). W obu wariantach jednostki będą współpracowały z ośmiostopniową skrzynią biegów Steptronic, a moment obrotowy przekazywany będzie na obie osie (xDrive).

Cena: od 476 000 zł

2. Mercedes-AMG GT 63 S 4-Door Coupe



To jedna z najgorętszych, ale i najświeższych premier tego roku.
To jedna z najgorętszych, ale i najświeższych premier tego roku. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Drugie miejsce w naszym zestawieniu tegorocznych premier przypadło Mercedesowi-AMG GT 4-Door Coupe. To długo oczekiwany model ze stajni AMG, który w końcu trafił do Trójmiasta. A trafił całkiem niedawno, bo pod koniec listopada. Wschodząca gwiazda Mercedesa w swojej topowej wersji GT 63 S ma pod maską silnik V8 biturbo o pojemności 4 litrów i mocy 639 KM. A to pozwala na osiągnięcie "setki" w 3,2 sekundy. Prawdziwy mocarz.

"Cztery drzwi" to rodzinny odpowiednik sportowego modelu AMG GT. To również długo oczekiwana odpowiedź Mercedesa-AMG na Porsche Panamerę, która przecież na rynku jest już blisko dekadę. GT4 jest dla AMG GT dokładnie tym, czym Porsche Panamera dla modelu 911.

Ceny: od 736 500 zł

1. Rolls-Royce Phantom



Nie mogło być inaczej. Bezapelacyjnie, pierwsze miejsce należy się królowi motoryzacji. I choć w Trójmieście nie ma salonu Rolls-Royce'a, to dzięki uprzejmości warszawskiego przedstawiciela tej prestiżowej marki, mieliśmy okazję przez kilka godzin rozpływać się nad doskonałością elitarnej limuzyny.

RR Phantom to ikona motoryzacji, która od dekad parkuje na samym szczycie Mount Everestu ekskluzywności. Piękny, perfekcyjny, monumentalny, posągowy, no i oczywiście horrendalnie drogi. To auto skrojone na miarę. Brzmi nieco pompatycznie? Być może, ale to sama prawda. Przejażdżka Phantomem to duży zaszczyt.

Cena: około 3 mln zł

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (19)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.