Ogłoszenie o sprzedaży Golfa podbija sieć

Ogłoszenie gdańszczanina robi furorę w sieci.
Ogłoszenie gdańszczanina robi furorę w sieci. www.olx.pl

Pewien gdańszczanin wystawił na sprzedaż swojego 26-letniego Volkswagena Golfa II. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie kreatywny opis, który dołączył do swojego ogłoszenia właściciel auta. W ciągu kilku dni zabawny anons zobaczyło blisko 400 tys. osób.



Wystawiony na sprzedaż Volkswagen Golf drugiej generacji został wyprodukowany w roku 1990. Pod maską niemieckiego samochodu drzemie wysokoprężny silnik o pojemności 1.6 litra i mocy 70 KM. Jak szacuje właściciel, auto przejechało już milion kilometrów. Pojazd został wyceniony na 3 tys. zł. Ale przecież nie sam Golf jest w tym wszystkim najważniejszy. Prawdziwą furorę w internecie robi niesztampowa treść ogłoszenia, którą prezentujemy poniżej.

Ogłoszenie: Volkswagen Golf z niesamowitą historią

Sercem tej tętniącej mocą maszyny jest 4-cylindrowy, doładowany silnik diesla legitymujący się mocą 70 KM. Jak nietrudno się domyślić auto ma sportowe osiągi. W moim mieście jest to jeden z szybszych wozów (zagrozić mi może tylko Skoda Felicia). Przyspieszenie jest sprawą odczuwaną subiektywnie, ale moim zdaniem start Boeinga 737 w konfrontacji z moim Golfem to ledwie spacer. Moment, w którym strzelam ze sprzęgła ruszając Golfa z miejsca spoczynku jest niczym heroinowy orgazm. Wataha wściekłych koni mechanicznych rozbija się o asfalt powodując przyklejenie głowy do zagłówka. Wskazówka prędkościomierza szybuje ku górze niczym sekundnik w analogowym zegarku. Każde muśnięcie pedału gazu uwalnia kolejne pokłady adrenaliny... Choć jest to auto sportowe, można się nim przemieszczać z gracją, rozkoszując się flegmatycznym rytuałem motoryzacyjnej uczty.

Samochód byłby w stanie idealnym gdyby nie kilkanaście mankamentów. Opony założone w 1996 roku więc ich stan oceniam na 4+. Myślę, że pośmigają jeszcze z pięć sezonów (druty widać tylko w jednej). Fabrycznie siedzenie kierowcy było obszyte całunem turyńskim, ale zdjąłem ponieważ pylił mi na garnitur. Samochód mimo swoich lat ma wyposażenie, którego nie powstydziłby się nowy Mercedes klasy premium:

- szyberdach
- światła przeciwmgielne

Oczywiście mogłem o czymś zapomnieć. Golf od narodzin był autem bardzo energicznym i aktywnym. Udało mi się ustalić kilka szczegółów z jego barwnego życia, oto kilka z nich:

ok. 1990 - poczęcie Golfa. W noc poczęcia Golfa po raz pierwszy w świecie nowożytnym na niebie zaistniało zjawisko koniunkcji Jupitera i Wenus. Poprzednio miało to miejsce w noc, podczas której jeden z niewolników skończył fugować czubek piramidy Cheopsa. Stało się jasne, że mamy do czynienia z bytem ponadprzeciętnym.

Rok 1991 - Golf wygrywa 24-godzinny wyścig Le Mans. Za sterami niemieckiego bolidu siedzieli: Zygmunt Hajzer, Pascal Brodnicki i Beata Kozidrak.

Rok 1992 - Golf trafia na okładkę Men's Health jako najbardziej męski samochód dekady.

Rok 1994 - nastoletni Władimir Putin zostaje uchwycony przez fotoradar jadąc Golfem.

Rok 1995 - Golf gościnnie występuje w jednym odcinku amerykańskiego serialu animowanego dla dzieci "Gdzie jest Wally".

Rok 1996 - Golf został wybrany przez Watykan na papamobile. Niestety, głowa kościoła uznała, że kolor czerwony jest zbyt krzykliwy.

Rok 1997 - Golf zajmuje 2. miejsce w rajdzie Paryż-Dakar zostając pierwszym samochodem, który pokonał rajd bez świateł i przeglądu.

Od roku 1998 do 2000 - Golf bierze udział w wojnie Erytrejsko-Etiopskiej jako samochód do transportu piasku na pustynie.

Rok 2001 - Golf zostaje kupiony przez Stevena Seagal'a. Jednak po kilku miesiącach aktor doszedł do wniosku, że auto jest zbyt drogie w utrzymaniu.

Rok 2002 - Golf ratuje przystanek Woodstock. Po awarii zasilania muzyka została puszczona z nagłośnienia Golfa. Festiwal mógł dzięki temu trwać w najlepsze. Znajomy, który ma dobre ucho mówi, że głośniki w Golfie to ten sam model który był wsadzany w pierwsze wersje telefonu Siemens A50. Proszę to docenić.

Rok 2004 - Golf zostaje "safety carem" w wyścigach F1. Niestety, podczas pierwszego występu zapiekają się klocki z tyłu i Golf traci posadę.

Rok 2005 - Golf wygrywa casting do Transformersów, ma zagrać rolę przywódcy deceptikonów Megatrona. Niestety, podczas zdjęć w Golfie zagotowała się woda i resztę filmu obskoczył dubler.

Rok 2006 - Golf dostaje pokrowce na siedzenia.

To jedne z ważniejszych wydarzeń w życiu tego auta. Jeśli coś mi się przypomni to na pewno dopiszę. Auto idealne do tego, aby się pokazać. Polecam szczególnie początkującemu celebrycie. Możliwa zamiana na Ferrari LaFerrari lub Mercedesa P1, koniecznie w gazie. Może być też z uszkodzonym silnikiem, ponieważ szwagier 12 lat temu miał staż w warsztacie i raczej poradzimy sobie z remontem.

PS. Dziękuję za ogromną liczbę maili w sprawie Golfa. Na oba odpowiedziałem.
PS2. W związku z dużym zainteresowaniem aukcją, Golf pojawi się w poniedziałkowym wydaniu programu "Pytanie na śniadanie".

Sprzedaje Golfa ponieważ zbieram na bilet do UK. Więcej informacji na priv.

Auto wciąż czeka na szczęśliwego nabywcę. Prawdopodobnie jest to aktualnie najpopularniejszy 26-letni VW Golf II jeżdżący po naszych drogach.

Szukasz samochodu? Zajrzyj do serwisu ogłoszeniowego Trojmiasto.pl

Opinie (122) 1 zablokowana

  • (2)

    10/10 :)

    • 481 40

    • Opis rodem z tego:

      Tyle, że po polsku. I po kilku latach.

      http://imgur.com/gallery/67FZfan

      • 4 4

    • PnŚ

      Golf w PnŚ to już był:
      https://www.youtube.com/watch?v=HK7NLLcFC8M

      • 0 3

  • podbija internet tylko nikt o tym nie słyszał... (6)

    • 373 95

    • skoro ma 400 tysięcy wyświetleń to jednak troche osob to zobaczylo

      • 49 12

    • właśnie usłyszałeś...

      • 29 3

    • Masz mnie za nikt?

      Ja słyszałem

      • 11 4

    • Nikt

      Kim jest Nikt?

      • 3 1

    • owszem slyszalem.

      • 3 0

    • chyba na kowalach

      • 3 0

  • Haha ....:) (3)

    brawo ty +

    • 176 23

    • Brawo ja :-)

      • 3 5

    • słabe to "brawo ja, ty..." biea

      • 5 1

    • +

      brawo ja

      • 0 0

  • A czy był zaczipowany? (4)

    • 90 3

    • zapiczowany

      • 18 0

    • ten model

      chipuje się kluczem 13-tką i płaskim śrubokrętem. I mówię całkiem serio.

      • 25 0

    • Raczej jest ZAczopowany

      • 5 0

    • Golf nie. Właściciel tak!

      • 0 0

  • (2)

    Szydera zmiksowana z poczuciem humoru hehe! Właścicielu Golfika nie martw się! Fama o ogłoszeniu niebawem dojdzie do Niemiec i odkupi go od Ciebie pierwszy właściciel ;)

    • 400 7

    • odkupi go od Ciebie pierwszy właściciel (1)

      I znowu będą łzy...

      • 30 0

      • Tym razem szczęścia

        • 22 0

  • Być może jest to jedyny egzemplarz VW

    w którym producent podał prawdziwe dane dotyczące emisji spalin itp

    • 255 5

  • To jest ogloszenie !!1 (16)

    Opis pojazdu:
    Sprzedaję moją alfę, co nie jest zapewne zaskoczeniem, skoro czytacie ogłoszenie o sprzedaży samochodu. Konkretnie alfę romeo. Konkretnie alfę romeo 156 sportwagon. Czyli kombi, ale alfy nie kala się niemiecką przyziemnością słowa "kombi". W kombi to się wozi cyklon b albo kompletne wydanie "Bawarskich przygód małej Helgi" na blue-ray. W kombi jeżdżą zombie.

    Alfa jest sportwagon i wozi się w niej wino albo narty albo piękne kobiety i w ogóle wiedzie się sportowy i elegancki tryb życia, jak również wygląda stylowo, w granicach budżetu. Bo jednak bardziej stylowo wygląda się w maserati, nie przeczę. Tudzież w ferrari california z otwartym dachem. Tyle, że maserati akurat nie sprzedaję. Jeśli więc szukaliście maserati, to to nie jest maserati. Serio. To jest alfa.

    Alfa ma dziesięć lat. Czyli już trochę. Oraz silnik diesla 1.9 JTD, 115 KM, który ma bardzo miły sercu każdego mężczyzny i każdej kobiety moment obrotowy i bardzo ładnie zbiera się od dołu, kiedy tylko wciskać pedał gazu. Czyli fajnie przyspiesza i szybko jeździ. Dwie paczki z biedą poradzi, ale na dłuższą metę się zmęczy, jednakowoż sto osiemdziesiąt pięknie ciągnie bez zadyszki. Pewien taksówkarz o swoim zabytkowym mesiu rzekł, iż "jak przycisnąć, to ciągnie lepiej niż Mariola", my jednak w tej poetyce rozmawiać nie będziemy. W każdym razie jeździ szybko, albo i wolno, jeśli kto woli, paląc około 6-7 litrów oleju napędowego, czyli niby niedużo, ale patrząc na ceny paliwa, to zdaje mi się, że niedużo to jest pół litra na dwóch.

    Alfa ma niezależne zawieszenie z tyłu i z przodu i bardzo ładnie jeździ w zakrętach. Przednionapędowym autem które by ładniej chodziło w zakrętach nie jeździłem jeszcze, a jeździłem wieloma. Generalnie, belka skrętna się nie umywa. Kto lubi samochody, ten wie, kto nie lubi, niech sobie kupi inne.

    • 98 161

    • (8)

      Jest to samochód dla kogoś, komu się alfy podobają (nie mówię, że tylko dla alfisty, bo trudno się stać alfistą nie posiadając jeszcze alfy). Słowem, jest to samochód dla każdego, obdarzonego dobrym gustem. Jeśli komuś podobają się wyłącznie niemieckie samochody, to niech sobie dalej ogląda bawarskie porno, skrycie marzy o Endlösung der Judenfrage i w ogóle wiedzie swój niegustowny żywot w polo albo golfie. Passat cc i scirocco i bmw i stare mesie są ładne, nie przeczę, ale ordrobinkę droższe. Jeśli kogoś tym uraziłem, to tym lepiej, może się otrząśnie.

      Alfa jest nieco podrapana tu i ówdzie i w tej chwili ma pęknięty spojler przy przednim zderzaku, w efekcie jeżdżenia alfą po wertepach na budowie, czego się alfą robić nie powinno, bo alfą powinno się jeździć po asfalcie przez Passo Tonale, a nie po wertepach na budowie, ale akurat musiałem jeździć po wertepach na budowie a nie miałem pod ręką żadnego prymitywnego auta nadającego się do jeżdżenia po wertepach na budowie i tak nieładnie potraktowałem alfę. Ale to już się nie powtórzy, bo zrobiłem nowe zawieszenie i nie chcę popsuć i do jeżdżenia po wertepach mam terenówkę. Słowem, trzeba więc zderzak wymienić na nowy, albo dać do poklejenia, albo jeździć z pękniętym. Ja bym jeździł z pękniętym, ale wiem, że niektórzy mają tak, że nie potrafią. Jeśli się alfa nie sprzeda, to i tak będę jeździł z pękniętym, aż serce mi pęknie.

      Alfa się nie psuje. Albo raczej, bliżej prawdy, psuje się tak samo jak inny samochód. 1.9 JTD był montowany jeszcze oplach, saabach i paru innych autach i nie spodziewam się, aby od znaczka alfy (bardzo ładnego znaczka) psuł się jakoś bardziej. Ale komu ja to mówię? Jeśli ktoś się boi, że alfa się psuje, to niech kupi sobie opla, będzie się psuł opel, a ów ktoś lub ktosia będzie miała czyste sumienie, że to przynajmniej nie alfa się psuje. Tylko opel.

      • 24 7

      • dalej (7)

        Alfa ma dość delikatne zawieszenie. Dlatego jeździ bardzo ładnie w zakrętach i ładnie przykleja się do asfaltu na autostradzie ("pewnie się prowadzi", jak nieodmiennie o każdym aucie mawiają dziennikarze pism motoryzacyjnych), ale na polskich drogach co jakiś czas trzeba alfę docenić nowymi łącznikami stabilizatora, tudzież innymi - nieprzesadnie drogimi - szpejami sprawiającymi, że kółka trzymają się reszty samochodu, a autko ładnie jeździ i ładnie składa się w zakrętach. Kobietom też trzeba kupować kwiatki, a czasem nawet biżuterię i zdziwienia nie ma, prawda? W każdym razie właśnie wymieniłem w niej wahacze, tulejki i stabilizator, więc na dwa lata z przodem spokój. W zeszłym roku zmieniałem też rozrząd i zrobiłem zawieszenie z tyłu. i każdy serwis (oleje, filtry) był robiony w terminie, co każdemu doradzam. A jeśli komuś nie chce się dbać o wymianę oleju i filtrów, to niech jeździ rowerem albo taksówką.

        O alfę trzeba trochę dbać. To znaczy: można jej nie myć i mieć w niej ogólny syf. Ja często mam, bo mam dzieci, a dzieci robią ogólny syf, jedzą bułę, kruszą, i piją soczki, kopią siedzenia i rozrzucają zabawki - ale przed sprzedażą ten ogólny syf starannie wysprzątam. Będzie się świecić i pachnieć i w ogóle. Jednak olej i filtry trzeba zmieniać regularnie, pamiętać, żeby turbina zdążyła się chwilę schłodzić po mocnej jeździe i jak się np. termostat zepsuje, to wymienić, a nie jeździć na zbyt zimnym, albo zbyt ciepłym silniku (hint: na wskaźnik temperatury warto czasem nań zerknąć). To znaczy można nie dbać i mieć w d*pie, kto bogatym zabroni, ale wtedy alfa w końcu przestanie jeździć. Jeśli kogoś to dziwi, to ja mu nic na to zdziwienie nie poradzę. Mówię: rower, taksówka, albo transport publiczny, tak świetnie działający w naszym pięknym kraju.

        • 17 7

        • dalej (3)

          Alfa nie jest bezwypadkowa. Ma 10 lat, cholera, jak miałaby być bezwypadkowa? Jeśli ktoś chce bezwypadkową, to w innych ogłoszeniach są same bezwypadkowe, nawet porannym wietrzykiem nie muśnięte, ani wiosennym deszczem niezroszone. Moja alfa była jednak delikatnie stuknięta z przodu, z tyłu wjechała we mnie miła pani, też niezbyt mocno, oraz była też parę razy podrapana o antropogeniczne elementy przyrody nieożywionej, tzn. jakieś płoty i bramy, jeśli dobrze pamiętam. Nie ma również 5 tysięcy kilometrów przebiegu, tylko 260 tysięcy, bo ile miałaby mieć po 10 latach? Ale spokojnie, jest wiele dziesięcioletnich alf, które mają 60 tysięcy przebiegu, przecież to jasne, że jak się kupuje auto z dieslem, to po to, żeby stało w garażu. A moja trochę po Europie pojeździła, co zaznaczam sam nie wiem dlaczego, ale zaznaczam. Żeby tak bardziej światowo było i w ogóle elegancko, fą, fą, fą.

          W alfie świeci się "check engine", ponieważ dawno temu zepsuł się zawór, odcinający dopływ powietrza przy wyłączaniu silnika i czasem odcinał dopływ powietrza w losowych momentach, co sprawiało, że silnik przestawał działać, a z niedziałającym silnikiem da się jeździć tylko z górki albo na holu, ewentualnie popychu. Co rzadko wystarcza. Mógłbym zawór wymienić i podłączyć na nowo, co sprawiłoby, że kontrolka "check engine" zgasłaby jak nasza młodość, ale w swym głębokim rozumieniu zasady działania silnika diesla ufam, iż odcięcie dopływu paliwa wystarczy, aby silnik gasł wtedy, kiedy człowiek tego od silnika zażąda. Doświadczenie potwierdza tę ufność nieustannie od pięciu lat, więc po prostu zawór ów nieszczęsny odłączyłem i już. Niech się świeci. Gdyby ktoś chciałby, żeby się nie świeciło, to niech sobie ten za.rany zawór sam wymienia, ja nie zamierzam, albowiem znajduję go zbędnym a świecąca kontrolka przesadnie ocząt mych nie uraża, a jeśli alfa się nie sprzeda, to dalej będę nią jeździł i co, miałbym sobie za każdym razem jak wsiądę do auta wyrzucać, że tak pięknie się check engine świecił, a ja zmarnowałem trzysta złotych i już sie nie świeci? Koniec, ani słowa więcej o zaworze.

          • 21 7

          • dalej (2)

            W alfie coś tam puka, coś tam stuka, bo nic nie puka i nic nie stuka tylko w trumnie albo w sercu komornika. Nie jeździł nią stary Niemiec do kościoła, ani na parteitagi, ani na blitzkriegi, była "jeżdżona przez kobietę", jak wdzięcznie gwałcą polszczyznę ogłoszenia samochodowe, ale nie tylko, bo ja też nią jeździłem i różni jeszcze nasi znajomi i nawet taki pan, który nas odwoził z imprez, na których i żona i ja spożywaliśmy alkohol w ilości niesprzyjającej prowadzeniu nawet alfy. Jakby to miało jakiekolwiek, k**wa, znaczenie. W aucie "nie było palone", chyba, że rzadko a i przy otwartych oknach latem i noc była ciepła i piękna i byliśmy młodzi i papierosy smakowały tak cudownie. Była alfunia garażowana, ale nie zawsze, bo czasem się nie chciało schować jej do garażu, bo jestem leniwym hedonistą i czasem naprawdę wolę już iść się napić wina, a nie jeszcze chować auto do garażu. I nawet zmokła na deszczu. Nie może to być! O Boże! Ale zimą chowałem.

            Właścicielem jestem chyba trzecim, nie wiem, kobiet się o przeszłość nie pyta, alfunia pochodzi z salonu w Polsce, w Częstochowie (co za różnica, w ogóle?) i cholernie alfunię lubię (jeśli ktoś jeszcze nie zauważył), ale niekoniecznie chcę utrzymywać dwa samochody, więc może niech już ją lubi ktoś inny. Nawet zimówki dodam. Ale jak nie, to nie, przymusu nie ma.

            Sprzedaję alfę za niewiele więcej niż garść orzechów. Albo dwadzieścia parę dużych żywieniowych z winem zakupów w tesco, za tak 450 złotych jedne. Dziewięć tysięcy dziewięćset złotych polskich, że tak marketingowo zagram i normalnie podaruję tę stówkę. A ma alfunia ładne aluminiowe felgi, ładnie działającego, serwisowanego klimatronika, (lepiej niż w jeepie dwa lata młodszym, którym teraz jeżdżę), ma ESP (w całym koncernie fiata zwanym VDC), ma ABS, przyzwoite, firmowe radio z cd, takie sobie głośniki, które audiofila nie ucieszą, ma elektryczne szyby, lusterka i wycieraczki (serio, nawet wycieraczki - i to e-lek-trycz-ne!!!) i guziczki na kierownicy do robienia głośniej i ciszej i zmieniania piosenki na ulubioną, oraz komputer pokładowy, którego ekranik jak się rozgrzeje, to robi się mniej czytelny, oraz ma też obrotomierz i prędkościomierz (!!!) ze wskazówkami startującymi z godziny 6, czyli z samego dołu, jak w motocyklu. Ale na motocyklu się zmoknie, a w alfie nie, nawet jak zimno i pada na ten kraj w środku Europy, ma alfa ponadto niezwykle wygodne fotele a motocykl nie i można w niej przewieźć dzieci bez ryzyka utraty praw rodzicielskich lub samych dzieci. Ale laski podobno lepiej wyrywa się na motocykl, więc jak tam kto woli, ja się nie upieram, ja mam żonę.

            • 21 7

            • dalej (1)

              Alfa nie ma uchwytu na kubek z kawą, ponieważ jej projektant uznał widocznie, że tak jest godnie i sprawiedliwie, żeby nie było uchwytu na kubek. Mnie rzeczonego uchwytu brakowało, bo gdzie sobie mam dać tę kawę, jak prowadzę, ściskać kolanami i ryzykować oparzenie w miejscu, którego naprawdę nie chciałbym sobie sparzyć, z przyczyn, których wyszczególniał nie będę? No nic, jakoś sobie radziłem, szczęśliwy nabywca tego pięknego auta też sobie poradzi.

              No i tyle. Kupcie sobie, albo i nie -cena 12500zl

              • 19 8

              • Ales sie napocił, spadaj na szcz*w!

                • 13 31

        • Alfa moze i jest ładna ale bardziej g*wnianego wykonania to ze swiecą szukać (2)

          prawo ulicy mówi wyraznie: kto alfe kupuje ten h....em .......

          • 6 5

          • Bez przesady, są gorsze.

            Np. Łada albo zaz tavaria. Nie mowiąc o wynalazkach produkowanych i jezdzacych w egipcie, indiach, chinach. Kiedys, przy o kazji pobytu za nasza wschodnia granica mialem okazje troche pojezdzic jakims chinskim autem z poczatku tego wieku. Alfa z tego samego okresu to przy tym bezawaryjne, dobrze wykonane auto

            • 4 1

          • wsiądź do 159 a otworzą ci się oczy.
            nie wiem na jakiej ulicy mieszkasz, ale ja takiego prawa nigdy nie słyszałem

            • 7 0

    • (1)

      Drogi Panie Alfisto, po tej przydługiej pozornie lekturze nie mogę oprzeć się wrażeniu,że należy Pan do słabo ostatnio widocznego, zwłaszcza na internetowych forach, gatunku mężczyzn - inteligentnych, błyskotliwych i z poczuciem humoru, potrafiących w dodatku z lekkością i wdziękiem posługiwać się naszym niełatwym językiem. Oby więcej takich wpisów (choćby i przydługich:), a mniej jadu naszego powszedniego. Amen

      • 48 4

      • A dziekuje dziekuje ...

        Ciesze sie ze przypadlo do gustu...pzdr

        • 7 2

    • :0

      a światła przednie do oświetlania wjazdu na lawetę ma??

      • 11 0

    • !!!

      lepsze 1000 razy niz w artykule :)

      • 3 2

    • Popłuczyny po tekście o Golfie. Wtórne i byle jakie.

      Nie ta lekkość i nie ten polot. Wszystko jakieś takie wymuszone i grubo ciosane.

      • 5 1

    • Chciales byc smieszny czy jak?!

      • 0 1

    • Alfa to złom wiecej jest w warsztacie niż jezdzi

      • 0 1

  • Gdy czytam ogłoszenia to urzekają mnie szczególnie (5)

    te najbardziej zachęcające w opisie. Stan jak na zdjęciach, ogólnie autko lub motorek, sprzedaję bo żona zmieniała pracę, bez wkładu finansowego, tylko lać i jeździć ale brak papierów itd.itd. Połowa to skrajni analfabeci i prostaki. Chociaż sam czasami popełnię błąd ortograficzny.

    • 93 11

    • albo nie to auto, co innego zdjęcia, co inne w realu

      najeździłem się i naoglądałem
      np Renault Megane z 2002 dCi bordowy a na miejscu meganka, ale niemetalik czerwona 1999 stary diesel (bez common rail)
      a 'dorwałem' od sąsiada z bloku
      wszystkich się pytałem, ale nie jego, wiedziałem, że kupił nówkę z salonu i dba o nią i pewnie nigdy nie sprzeda a tu taki numer :)

      • 12 3

    • (1)

      młodzi handlarze nie odróżniający h od ch a na zdjęciu wnętrza widać nastawione rmfmaXXXsss

      • 9 1

      • nie rozumiem ale chyba popieram

        • 1 0

    • A to kim ty jesteś ?

      • 0 0

    • A ty kim jesteś?

      • 0 0

  • jest polot (1)

    Piękny przykład sztuki użytkowej. Natchniona proza w służbie ogłoszenia o sprzedaży. To nie golf - to Golf! Co za Golf! Łoł!

    BIPP!!!

    • 94 4

    • Zważywszy, że to copypaste z innych ogłoszeń identycznej treści..

      • 0 3

  • Mój golf II idzie lepiej... (1)

    • 18 18

    • Chrum potwierdzam

      • 6 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Mikołaje na Motocyklach
Mikołaje na Motocyklach
zlot
gru 5
niedziela, g. 10:00
Gdańsk, Polsat Plus Arena Gdańsk
II urodziny SM Poland - Świąteczne spotkanie
II urodziny SM Poland - Świąteczne...
zlot
gru 10
piątek, g. 18:00
Gdańsk, Polsat Plus Arena Gdańsk

Sprawdź się

Sprawdź się

Quattro to napęd na wszystkie koła stosowany w autach marki: