Wiadomości

Po prawie dwóch latach dostałem mandat z Włoch

artykuł czytelnika
Do mandatu dołączone zostało zdjęcie busa, którym wjechano w strefę ograniczonego ruchu.
Do mandatu dołączone zostało zdjęcie busa, którym wjechano w strefę ograniczonego ruchu. fot. Polizia Municipale Firenze

Niemiła niespodzianka spotkała naszych czytelników, którzy w 2018 roku spędzali urlop w słonecznej Italii. Z Włoch przywieźli wiele wspomnień, ale także - jak się okazało po upływie blisko dwóch latach - mandat do zapłaty. Trzeba przyznać, że system dochodzenia należności włoskiego skarbu państwa ma się bardzo dobrze, nie zapomina.



Czy kiedykolwiek otrzymałe(a)ś mandat za granicą?

tak, kilkukrotnie 18%
tak, raz w życiu 20%
nie, nigdy 62%
zakończona Łącznie głosów: 1162
Niespodzianka spotkała pana Adama z Gdańska. Poniżej przedstawiamy jego relację.

Na Półwysep Apeniński udaliśmy się w większym gronie, busem wypożyczonym z gdańskiej firmy. Zaplanowaliśmy sobie objazdówkę po przepięknych zakątkach Włoch, stąd decyzja o takiej formie transportu. Cała wyprawa przebiegła zgodnie z planem, bez większych przygód (z wyjątkiem przebitej opony). Tymczasem, po blisko dwóch latach od tamtej wycieczki otrzymałem niezbyt miłą pamiątkę z Włoch.

To mandat za wjechanie w strefę ograniczonego ruchu we Florencji. Wówczas nie zdawałem sobie sprawy, że popełniłem błąd, ale oczywiście akceptuję nałożoną karę. Trochę błądziliśmy podczas poszukiwań miejsca parkingowego. W tak turystycznym miejscu nie jest to sztuka łatwa.

Do wykroczenia doszło 12 września 2018 roku. Zdarzenie zostało odnotowane w policyjnej bazie miesiąc później, 17 października. Po kilkunastu miesiącach, dokładnie 19 lutego 2020 roku, w końcu udało się zidentyfikować osobę wypożyczającą busa, czyli mnie. List z mandatem odebrałem 17 lipca. Trzeba przyznać, że trochę im zajęło odnalezienie winowajcy, ale koniec końców udało się. Rozumiem, że najpierw musieli skontaktować się z wypożyczalnią, której pracownicy wskazali namiary do mnie.

Kwota mandatu wynosi 77,70 euro (około 345 zł). Można powiedzieć, że to cena promocyjna, bo obowiązuje jedynie, gdy mandat opłaci się w ciągu pięciu dni od otrzymania listu. Jeśli przegapimy ten czas, to przez kolejnych 55 dni obowiązuje wyższa kwota - 102 euro (ok. 452 zł). Po upływie dwóch miesięcy kwota mandatu wzrośnie już do 184 euro (ok. 816 zł).

I tutaj pojawiają się pewne niejasności. Po zalogowaniu się na specjalną platformę do opłacania włoskich mandatów (login i hasło podane są na mandacie), z automatu do zapłaty wyskoczyła mi kwota 102 euro. Niby niewiele więcej od podstawowej kwoty, ale jednak to ponad 100 zł różnicy. Opłaciłem mandat bezpośrednio na wskazane konto, nie przez platformę. Przelałem 77,70 euro. Wysłałem także e-maila do włoskiej policji w celu wyjaśnienia sytuacji i wyższej kwoty.

Swoją drogą wspomniana platforma to świetnie działająca maszynka do ściągania pieniędzy. Widać, że powstała nie bez przyczyny, bo zapewne takich kierowców jak ja, każdego roku jest multum. Sam serwis działa bardzo intuicyjnie - od początku do końca jesteśmy sprawnie przeprowadzani przez procedurę opłaty mandatu.

Nagłośniłem ten temat z dwóch powodów. Po pierwsze: nigdy nie bądźcie pewni, że nie przeskrobaliście czegoś za "kółkiem" auta wyjeżdżając za granicę. Systemów wyłapujących wykroczenia jest więcej i są bardziej sprawne niż w naszym kraju. Po drugie: zastanawiam się, czy podobny system ściągania mandatów sprawdziłby się w Trójmieście? Co o tym sądzicie? Polski system dochodzenia należności skarbu państwa kojarzy mi się raczej z niekonsekwencją i przedawnieniami.

Wypożyczalnie samochodów w Trójmieście


Internetowa platforma do ściągania opłat za mandaty jest bardzo intuicyjna w obsłudze.
Internetowa platforma do ściągania opłat za mandaty jest bardzo intuicyjna w obsłudze. info.myfines.it
Strefę ograniczonego ruchu we Florencji można poniekąd porównać do Strefy Ograniczonej Dostępności na Głównym Mieście. Do gdańskiej strefy SOD mogą wjechać jedynie posiadacze identyfikatorów. W innym przypadku grozi mandat w wysokości do 500 zł i 5 punktów karnych.

- Nad ograniczeniem ruchu nieuprawnionych pojazdów w SOD w sezonie letnim czuwają stałe posterunki zlokalizowane na skrzyżowaniach ulic Targ Drzewny i Świętego Ducha oraz Szerokiej, a także na Targu Rybnym. Strażnicy miejscy kontrolują identyfikatory uprawniające do wjazdu na teren Strefy Ograniczonej Dostępności. Kierowcom bez odpowiednich pozwoleń wskazują parkingi. Najczęściej są to turyści prowadzeni przez nawigację - wyjaśnia Robert Kacprzak, inspektor ds. komunikacji społecznej Straży Miejskiej w Gdańsku.
Mandatów po wjechaniu w strefę ograniczonego ruchu w Gdańsku jest więcej. To parkowanie w strefie zamieszkania na miejscu innym niż wyznaczone (100 zł i 1 punkt) oraz Strefa Ograniczonego Postoju, znak B-39 (100 zł i 1 punkt).

Czytaj także: Parkowanie po nowemu w Śródmieściu. Są plusy i minusy

Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (137) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Toyota Mirai to auto zasilane: