Wiadomości

stat

Przyjechał z Australii do Polski na motocyklu

Sopocianin podczas swojej podróży zwiedził trzy kontynenty.
Sopocianin podczas swojej podróży zwiedził trzy kontynenty. fot. Darek Bukowski

Rzucić wszystko i beztrosko rozpocząć przygodę swojego życia - to niedoścignione marzenie wielu z nas. 28-letni sopocianin właśnie je spełnił. W ciągu 164 dni pokonał motocyklem 42 tys. km z Sydney do Sopotu. Choć początkowo planował odwiedzić rodzinę w Trójmieście i wybrać się ze znajomymi na Przystanek Woodstock, to tak bardzo stęsknił się za Polską, że postanowił tu zostać na stałe.



Darek Bukowski, 28-letni sopocianin na podbój antypodów wyruszył dwa lata temu. W Australii chciał pracować jako kelner albo trener personalny, skończyło się na księgowości. Marzyć o podróży motocyklem przez świat zaczął jednak zdecydowanie wcześniej.

- Pomysł wyprawy zrodził się siedem lat temu, jeszcze gdy nie miałem prawa jazdy ani motocykla. Śledziłem blog pewnego podróżnika, który na swoim jednośladzie przejechał 89 tys. km. Powiedziałem sobie, że świetnie byłoby zrobić coś podobnego. I zrobiłem - zdradza Darek.
Jego podróż życia na motocyklu Suzuki V-Strom z 2006 roku rozpoczęła się dokładnie 23 lutego. Przez blisko dwa miesiące zwiedzał Australię. Jak się później okazało, na pożegnanie. 18 kwietnia zapakował swój jednoślad na statek, który pięć dni później został dostarczony na Timor Wschodni. Sam na wyspę dotarł samolotem. Był to pierwszy i zarazem ostatni lot w całej podróży, bo przy przemieszczaniu się między kolejnymi wyspami korzystał z transportu wodnego.

- Długo by wymieniać kraje, przez które przejeżdżałem w drodze do Polski. Na tej długiej liście znalazły się m.in. Wyspy Indonezji, Malezja, Tajlandia, Myanmar, Indie, Nepal, Pakistan, Chiny, Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan, Kazachstan, Azerbejdżan, Gruzja, Turcja, Bułgaria, Serbia, Węgry, Słowacja i Niemcy - wylicza.
Trasa podróży - od Australii po Polskę.
Trasa podróży - od Australii po Polskę.
W ciągu 164 dni Darek przejechał 42 tys. km (w tym 18,5 tys. km na antypodach).

Powiedzieć: rzucił się na głęboką wodę, to jak nie powiedzieć nic. Sopocianin kupił swoje Suzuki przed rokiem i w ciągu kilku miesięcy, na przetarcie przed podróżą, przejechał około 10 tys. km. Co ciekawe, były to jego pierwsze kilometry na dużym jednośladzie.

- Wcześniej, jeszcze w Polsce, miałem skuter o pojemności 50 ccm. Także przed wyprawą moje doświadczenie na motocyklu było znikome. Tak naprawdę prawdziwej jazdy na jednośladzie nauczyła mnie droga. Zaliczyłem w sumie z pięć poważnych wywrotek, ale ponoć jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz - śmieje się Darek.
Planując trasę celowo omijał główne drogi. Podróżnik chciał zobaczyć jak najwięcej prawdziwego życia rdzennych mieszkańców tych egzotycznych krajów.

- To jest nie do opisania. Przejeżdżając przez te wszystkie miasteczka, zawsze byłem w samym centrum uwagi. Biały człowiek na dużym motocyklu - to musiało robić duże wrażenie na mieszkańcach, którzy zresztą byli bardzo życzliwi. Wielokrotnie zapraszali mnie do siebie do domów i oferowali posiłek oraz nocleg - dodaje.
Kiedy nie było możliwości skorzystania z gościnności napotkanych osób - musiał spać w namiocie. Kilkukrotnie wynajmował pokój w hostelu. Był to dobry czas na odświeżenie garderoby.

Przed opuszczeniem Australii... postanowił ją zwiedzić.
Przed opuszczeniem Australii... postanowił ją zwiedzić. fot. Darek Bukowski
Przez te wszystkie dni eskapady Darek doświadczył tak naprawdę wszystkich czterech pór roku. Jednego dnia podróżował przy opadach śniegu i temperaturze 3 stopni Celsjusza, a drugiego przy żarze lejącym się z nieba i słupkach rtęci dobijających do 45. kreski!

- To było ciekawe doświadczenie. Spałem w namiocie przy temperaturze 2 stopni Celsjusza. Musiałem ubrać wszystkie ciuchy, którymi dysponowałem i jakoś to przetrwałem. Z kolei na granicy Pakistanu i Chin, na wysokości około 4600 m n.p.m. dopadła mnie choroba wysokościowa. Miałem dreszcze i trudności z oddychaniem, strasznie bolała mnie głowa. Celnicy musieli podać mi tlen - wspomina podróżnik.
Jego podróż życia zakończyła się 6 sierpnia w Sopocie.

- Moim celem było dotarcie do Polski, spotkanie się z rodziną i spędzenie czasu na Przystanku Woodstock. Po kilku miesiącach miałem wrócić do Australii, do swoich obowiązków. Im jednak byłem bliżej Trójmiasta - tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że Polska to jest moje miejsce na Ziemi. Już w zasadzie podczas podróży podjąłem decyzję o pozostaniu w naszym kraju - zakończył.
Całą relację z wyprawy można zobaczyć na facebookowym profilu One Man One Ride.

Zwiedził wiele pięknych miejsc, poznał wielu ciekawych ludzi.
Zwiedził wiele pięknych miejsc, poznał wielu ciekawych ludzi. fot. Darek Bukowski

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (75)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Wydarzenia