Wiadomości

stat

Skoda Kodiaq: konkretny niedźwiadek

Duża, korzystna i rzeczowa - taka jest nowa Skoda Kodiaq, która zawitała do salonu dealera Plichta. Jakiś czas temu Kodiaq gościł już w trójmiejskich salonach Skody. Teraz wjeżdża do nich na stałe. Mieliśmy przyjemność odbyć jazdę testową czeskim niedźwiadkiem.



Czeska marka ma już na swoim koncie udane auta z napędem 4x4. To m.in. Octavia Scout czy Yeti. Teraz przyszła pora na długo oczekiwanego Kodiaqa. Co to za model? To duży, bardzo duży SUV, który podobno skromność ma w wielkim poważaniu. Rozmiarami blisko mu do poprzedniej generacji Audi Q7. Nosi też imię wielkiego niedźwiedzia z Alaski. Co tak naprawdę ma nam do zaoferowania nowy czeski SUV? Okazuje się, że całkiem sporo.

Skoda odważnie przygotowała się do zadania. Korzystając ze sprawdzonej techniki koncernu VAG, stworzyła samochód, który ma odpowiadać na zapotrzebowanie rynku. Nie ma być ani elitarny, ani pospolity - raczej gdzieś pomiędzy. Dodatkowo ważnym aspektem przy powstawaniu Kodiaqa, było to, aby SUV przypadkiem nie konkurował z wciąż świetnie sprzedającą się Skodą Superb.

Kodiaq to bardzo funkcjonalny samochód. Auto zostało wyposażone w multum praktycznych funkcji. To m.in. przejrzyste zegary, które - inaczej niż w Audi czy Volkswagenach - nie występują jeszcze w postaci wirtualnego kokpitu z ekranem. Co wcale nie znaczy, że brak im nowoczesnych rozwiązań. Samochód obsługuje się intuicyjnie, do wyboru mamy kilka trybów jazdy, m.in. Eco i Sport. Na pokładzie odnajdziemy przyjemny dotykowy interfejs, dobre audio i mnóstwo przyjemnych gadżetów, takich jak podgrzewane fotele z tyłu czy klimatyzowany schowek przed pasażerem.

Skoda Kodiaq - czeski niedźwiadek.
Skoda Kodiaq - czeski niedźwiadek. fot. Skoda
Dominująca w Kodiaqu jest jednak przestrzeń, którą możemy mieć za niewielkie pieniądze: 650-litrowy bagażnik, który możemy dodatkowo powiększyć o 180 litrów odsuwając tylną kanapę.

Auto jeździ więcej niż zadowalająco - trudno szukać w zakrętach nadmiernych przechyłów, a układ hamulcowy nie ma tendencji do tracenia efektywności. Doskonale spisuje się napęd 4x4 - podczas jazd testowych trafiliśmy na podmokłe i bagniste podłoże. Mimo to samochód świetnie sobie poradził i to bez zautomatyzowanej skrzyni biegów i z drogowymi oponami.

Wykończenie jest dobre, ale daleko mu do tego z aut klasy premium. Sam wariant z testowanym, wysokoprężnym silnikiem napędzającym wszystkie cztery koła waży blisko 1700 kg. Osiągi są więcej niż wystarczające, przeciętny użytkownik nie będzie też narzekał na prace dwusprzęgłowej skrzyni DSG. Spalanie to ok. 8,5 l/100 km, przy tym nadmieniamy, że taki wynik uzyskaliśmy podczas jazdy typowo miejskiej.

Opcji jest sporo, ale już podstawowe wyposażenie pozwoli czuć komfort klasy wyższej. Co warto nadmienić, opcjonalnie możemy zamówić sobie tylny rząd siedzeń. Cennik Kodiaqa jest bardzo podobny do cennika Superba. Najtańsza wersja kosztuje około 90 tys. zł. Oczywiście nasze testowe auto to zupełnie inna bajka. To już pełnowartościowy SUV na długie podróże - ze 190-konnym dieslem, dwusprzęgłową skrzynią DSG i napędem na cztery koła. Fakt, najmniej za tę wersję zapłacimy nieco ponad 140 tys. zł. Ale to oferta więcej niż atrakcyjna. Wady? Trudno je znaleźć. Bo czy wadą może być rzeczowość?

Przestronne wnętrze Kodiaqa.
Przestronne wnętrze Kodiaqa. fot. Skoda

Opinie (98) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Co oznacza skrót KM?