Wiadomości

Test Hyundaia: bardziej Santa, niż Fe

Hyundai Santa Fe - przykład udanego koreańskiego SUV-a
Hyundai Santa Fe - przykład udanego koreańskiego SUV-a fot. Marcin Tymiński
Stylistyka Koreańczyka z zewnątrz cieszy...
Stylistyka Koreańczyka z zewnątrz cieszy...
Wewnątrz za to słuchając kaset cofamy się w przeszłość.
Wewnątrz za to słuchając kaset cofamy się w przeszłość.
774 litry pojemności bagażnika wystarczą chyba każdemu
774 litry pojemności bagażnika wystarczą chyba każdemu
Po rozłożeniu trzeciego rzędu siedzeń zostaje symboliczne niecałe 100 litrów
Po rozłożeniu trzeciego rzędu siedzeń zostaje symboliczne niecałe 100 litrów
Miejsca na tylnej kanapie pod dostakiem. Komfort jazdy - wystarczający
Miejsca na tylnej kanapie pod dostakiem. Komfort jazdy - wystarczający
Prawie jak terenówka
Prawie jak terenówka

Koreańczycy z Huyndaia ekspresowo się uczą. SUV Konstruktorzy z europejskiego centrum stylistycznego dalekowschodniego koncernu stworzyli bardzo udane auto i nawet najwięksi malkontenci musieli się trochę powysilać, by w Santa Fe do czegoś się naprawdę przyczepić.



Z zewnątrz auto prezentuje się bardzo estetycznie. W pierwszej chwili niektóre obłości auta kojarzą się nie tyle z Fe, co z mydełkiem Fa, jednak wrażenie to szybko mija. Hyundai pomimo swoich pokaźnych rozmiarów (1,8 tony wagi, ponad 4,6 metra długości i prawie 1,9 metra szerokości) wygląda prawie, że zwiewnie. Koreańskim stylistom udało się "ukryć" rozmiary auta, tak że w przeciwieństwie np. do Audi Q7 nie epatuje ono masywną sylwetką.

O ile zewnętrzna stylistyka Santa Fe cieszy oko wewnątrz jest już odrobinę gorzej. Deska rozdzielcza samochodu wydaje się cofnięta o co najmniej jedną dekadę. Tutaj stylistom z Azji najwyraźniej zabrakło inwencji. Może już czas na facelifting wnętrza? Tym bardziej, że np. modelem i30 Koreańczycy udowadniają, że potrafią stworzyć coś przyjaznego oku także we wnętrzu swych produktów.

Poza tym - ok. Jakość wykonania jest na dobrym poziomie. Materiały mimo iż są nieco twarde, są idealnie spasowane, nic nie skrzypi, nie trzeszczy, nie rzęzi i nie daj Boże nie odpada. Nie razi nawet długa plastikowa listwa udająca drewno. Całość jest niezwykle ergonomiczna i wręcz intuicyjna w obsłudze. Tę każdy opanuje w ciągu kliku minut nawet bez instrukcji obsługi.

Być może staromodna stylistyka Hyundaia to zabieg całkowicie celowy, mający cofnąć kierowcę dobre kilka lat wstecz. Będzie się to podobać kierowcom, którym gdzieś jeszcze po zakamarkach samochodów poniewierają się kasety magnetofonowe. Na panelu środkowym Santa Fe, dumnie prezentuje się bowiem... tak, tak! Dziadunio magnetofon kasetowy! Miłośnikom staroci łezka zakręci się w oku. Każdy inny prowadzący azjatyckiego SUV-a pojęczy jednak na brak RDS-u w radiu, wejścia AUX czy USB. Na osłodę Hyundai dodaje zmieniarkę CD na osiem płyt, a firmowe głośniki brzmią całkiem przyjemnie. Całość panelu świeci się na niebiesko, na szczęście siłę oświetlenia można regulować.

Za kierownicą nawet wysocy kierowcy znajdą optymalną pozycję. Regulacja kierownicy w dwóch poziomach (to już raczej oczywistość), a nawet regulacja lędźwiowego odcinka foteli sprawie, że w Hyundai nikomu nie będzie niewygodnie. Brakuje tylko lepszego bocznego podparcia.

2,2 litrowego turbodiesla napędzającego Santa Fe w żadnym razie nie można nazwać "klekotem". Jednostka napędowa będąca od początku do końca dziełem inżynierów Hyundaia pracuje cicho i równomiernie. I tylko w czasie wyprzedzania wydobywa się z niej charakterystyczny warkot, nie zaburzający jednak spokoju kierującego.

155 KM mechanicznych, moment obrotowy 335 Nm osiągany już przy 1800 obrotów prawie całkowicie autu wystarczą. Wiadomo, że SUV-a nie stworzono, by epatował brutalną mocą na trasie. Przydałoby się jednak te 30 KM więcej. Pięciobiegowy, pracujący kulturalnie automat przyzwoicie rozpędza pojazd, jednak przy wyprzedzaniu zwłaszcza z kompletem pasażerów na pokładzie, Koreańczykowi brakuje mocy. Niewątpliwą zaletą jest jak na wielkiego SUV-a doskonała zwrotność i precyzyjny układ kierowniczy.

Cieszyć za to może spalanie. Santa Fe nie doprowadzi portfela właściciela do ruiny. 75 litrowy bak wystarczy nawet na 800 km spokojnej jazdy. Fabryczne dane o zużyciu paliwa można jak w większości modeli włożyć między bajki, nie jest jednak źle. Nawet w czasie dynamicznej jazdy po kiepskich drogach, górkach i dolinach, średnie zużycie paliwa nie przekroczyło dziewięciu litrów.

A samą jazdę Santa Fe można prawie pokochać. Samopoziomujące się zawieszenie doskonale tłumi wszelkie nierówności terenu. Auto nie traci rezonu nawet na prawdziwym terenowym torze przeszkód. Nigdy nie należy zapominać, że to jednak SUV, a nie klasyczna terenówka, jednak konstruktorzy dali miłośnikom terenowej jazdy spore możliwości.

Duży prześwit nadwozia, dołączany tylny napęd, możliwość brodzenia do pół metra, sprawia, że Santa Fe nie boi się ani głębokich kolein, ani podmokłych łąk, czy gór rozmokłego piachu. Ze świętą cierpliwością, pewnie i miękko pokonuje wszelkie nierówności terenu. Ot coś w sam raz dla niedzielnych miłośników poligonów.

Hyundai Santa Fe to idealny samochód np. dla młodej rodziny poszukującej czegoś więcej niż klasycznego kombi. Koreańczyk na pokład może zabrać nawet siedem osób (co prawda dwa ostatnie rzędy siedzeń przeznaczone są chyba tylko dla hobbitów i to wyjątkowo wygimnastykowanych). Jak zwykle jednak u nas przeszkodą w posiadaniu tego sympatycznego SUV-a jest cena. W testowanej wersji (bez ksenonowych świateł i nawigacji) auto kosztuje ponad 160 tys. zł. A Fe...

Hyudai Santa Fe 2.2 2.2 CRDi VGT (155 KM)
Wersja Executive+

Dane techniczne:
Silnik - R4
Pojemność - 2188 cm3
Paliwo - ON
Moc 155 KM przy 4000 obr/min
Moment - 335 Nm przy 1800-2500 obr/min
Skrzynia biegów - 5 aut
Maks prędkość - 178 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/ h - 12,9 sek
Napęd - stały na koła przednie, dołączany na koła tylne z możliwością pełnej blokady (50:50) aktywnej do prędkości 40 km/h
Średnica zawracania - 10,9 metra
Obroty kierownicą - 3
Wymiary nadwozia - 467,5/189/179,5 cm
Prześwit - 20,3 cm
Opony - 235/65 R17
Zawieszenie przednie - niezależne typu MacPherson, sprężyny śrubowe, amortyzatory gazowe
Zawieszenie tylne - wielowahaczowe, teleskopy gazowe
Ładowność - 501 kg

Opinie (16) 5 zablokowanych

  • sorry, ale w usa hundaiem i kia jezdzi sam kwas a nie ludzie (2)

    koreanczycy wszystko kradna japonczykom i jak honda cos zrobi to zakompleksieni koreance zaraz malpuja
    toyota i honda to potega a hundai i kia to dno

    • 1 7

    • A iloma koreańskimi wozami w życiu jeździłeś, ile z nich przetestowałeś, że się tak mądrujesz?

      • 1 0

    • sam ześ dno

      Kia i Hyundai dziś już dawno pobili mercedesa i inne

      • 0 0

  • Zgadzam się z przedmówcą w 100 %

    jw

    • 1 5

  • popieram felka

    takie koreaństwo nie ma porównania z ML BMW czy Mitsubishi terenowymi albo Toyotą, terenówka dla ubogich.

    • 1 1

  • ludzie to jaja jakieś są (1)

    kup Subaru 100 razy lepsze od Koreańskiego szrota a cena podobna.

    • 2 3

    • Subaru nie produkuje żadnego prawdziwego SUV-a, więc o co ta piana?

      Forester ze swoimi gabarytami kombi średniej wielkości i obrzydliwą stylistyką z lat 80-tych, nie kwalifikuje się do rodziny średnich SUV-ów, więc pomyśl zanim coś napiszesz.

      • 0 0

  • Znawcy..

    Jakimi samochodami jeździcie? Znawcy buhahahahaha

    • 0 0

  • Hm...

    stylistyka z zewnatrz cieszy? Typowa dzisiejsza tandeta, co tu kogo cieszy? :)

    • 0 0

  • ja jezdze toyota lexus i jestem zadowolony i nigdy w zyciu bym nie zaryzykowal prowadzic hundaia czy kia czy tam jakies (2)

    amerykanskie badziewnie juz mowilem ale powtorze na 1 miejscu jest toyota lexus na 2 jest honda acura a na 3 jest nissan infinity ,tyle .
    dzieciaki nie ma co sie podniecac
    japonia wymiata

    • 0 2

    • Japonia wymiata kasę z kieszeni frajerów.

      A Korea proponuje niewiele niższą jakość za dużo mniejsze pieniądze. Więc albo jesteś praktykiem, albo łosiem. Bezpowrotnie minęły lata, kiedy Japończycy i Niemcy robili najlepsze wozy. Ciężko się jest z tym pogodzić kierowcom 20-to letnich hond i beemek...

      • 0 0

    • acotam

      to ty się gościu nie podniecaj bo tak się akurat składa że lexus ,infiniti oraz acura nie są produkowane w Japonii a w Ameryce

      • 0 0

  • felek z usa

    nie ryzykuj,
    jezdzisz leksusem zywcem zdartym z merasia.
    Koreanczycy przynajmniej sami wymyslaja design...jeszcze pare lat i beda najlepsi na swiecie.
    a ciebie juz niedlugo nie bedzie stac na benzyne.

    • 2 1

  • wujek rada zrob cos dla mnie dzieciaku wez sie przejdz zjedz kanapke napij sie mleka a nie bierz sie za dyskusje na powarzne (1)

    tematy oki?plissssssss do it! powtorze korea syf japonia cool so cool i tak trzymac nie musisz lapac bez tlumaczenia

    • 0 3

    • Felku usa, jesteś małym pieniaczem z bombką w nosie.

      Na "powarzne" tematy możesz zacząć dyskutować, kiedy ukończysz choć kilka klas podstawówki i opanujesz zasady ortografii i pisowni polskiej, choćby w stopniu dostatecznym. Wtedy, jak dorośniesz, będziesz mógł napisać z wynikiem pozytywnym egzamin na prawo jazdy. A jak w przyszłości zarobisz pieniądze, to będziesz mógł nawet kupować sobie auta, testować je i się na ich temat wypowiadać. Póki co, nie masz racji. Świat idzie do przodu, a Japonia już kilka lat temu przestała robić to szybciej, niż Azjatyckie Tygrysy, o których zapewne jeszcze w swoim marnym i sfrustrowanym życiu nie słyszałeś.

      • 0 0

  • haha

    Trafiłem dzisiaj na ta wspaniałą dyskusję z 2008 roku :))). Dziś z prawdopodobieństwem równym 99 procentom mogę powiedzieć, że felek rok później sprzedał swojego lexusa i przesiadł się do civica z hybrydą :))))))) Łyso ci feluś????? A swoją drogą ile azbestu musiałeś połknąć żeby kupić lexusa?
    PS: - poważne bo powaga - to tak w ramach przypomnienia języka ojczystego.

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Type R to sportowa odmiana:

 

Najczęściej czytane