Wiadomości

stat

Volvo - skalpel i trumna królewny śnieżki

Volvo 480 ES - to było całkiem szybkie kombi.
Volvo 480 ES - to było całkiem szybkie kombi. mat. prasowe

Przy okazji premiery nowych Volvo S 90 i V 90, Szwedzi postanowili przypomnieć o tym, że są światowymi specjalistami od samochodów kombi. Nam, w całej 63-letniej historii bardziej pojemnych samochodów tej marki, podobają się dwa modele, które kombi do końca nie są - 1800 ES i 480, który w tym roku obchodzi swoje trzydzieste urodziny.



Volvo jest szczególnie dumne ze swoich kombi - przez 63 lata wyprodukowało ich już sześć milionów. Co ciekawe, promuje głównie linię dużych, rodzinnych samochodów, zbyt nieśmiało przypominając o fakcie, że jako jedynemu masowemu producentowi aut, udało się stworzyć piękne kreacje. Gdyby nie Volvo, świat nie usłyszałby o bardzo uroczych sportowych kombi, znanych dziś jako Shooting Brake.

Czytaj także: Nieśmiertelna "beczka" ma już 40 lat

Najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem tego gatunku jest Volvo 1800 ES, pokazane jesienią 1975 roku. Następca kultowego coupe 1800 nazywany był przez niektórych pieszczotliwie "trumną królewny Śnieżki". Najsłynniejszym elementem samochodu była bezramkowa szyba montowana w tylnej klapie z charakterystycznymi zawiasami przymocowanymi bezpośrednio do szkła. We wczesnych latach 70. było to niezwykle nowoczesne rozwiązanie. Z taśm szwedzkiej fabryki zjechało zaledwie ok. 8 tys. sztuk tego modelu, przez co dziś to samochód bardzo poszukiwany przez kolekcjonerów zabytkowej motoryzacji.

To znajomy kształt. Tylna szyba modelu w modelu c30 nawiązuje bezpośrednio do 1800 ES.
To znajomy kształt. Tylna szyba modelu w modelu c30 nawiązuje bezpośrednio do 1800 ES. mat. prasowe
Piętnaście lat po premierze 1800 ES Volvo jeszcze raz nawiązało wprost do jego koncepcji. Trzydzieści lat temu, w marcu 1986 roku, podczas targów w Genewie, zadebiutował dwudrzwiowy, nieco wydłużony, sportowy hatchback z otwieranymi światłami. Było to Volvo 480 ES. Dwudrzwiowe nadwozie w kształcie klina nie przypominało żadnego innego aktualnego modelu tej marki. Atrapa chłodnicy z charakterystyczną ukośną listwą i znaczkiem Volvo powędrowała pod przedni zderzak, a wydłużony, ścięty i mocno przeszklony tył nawiązywał do legendarnego modelu P1800ES.

Czytaj także: Powrót do prz(y)eszłości z DeLoreanem

Samochód napędzał silnik benzynowy o pojemności 1.7 litra z Renault - podobnie jak flagowy V6, efekt współpracy Szwedów z Francuzami. Volvo przyspieszało od 0-100 km/h w 9,5 s. Prędkość maksymalna wynosiła 190 km/h. Trzydzieści lat temu było to bardzo szybkie auto. Komu było mało, mógł od 1988 roku kupić odmianę turbo. Pięć lat później na rynku zadebiutowała odmiana kryjąca pod maską dwulitrową jednostkę o mocy 110 KM. Jeszcze kilka lat temu 480 ES, zwane przez niektórych "skalpelem", kosztowało około dwóch, trzech tysięcy złotych. Dziś ceny ładnie utrzymanych egzemplarzy zaczynają oscylować w granicach siedmiu, dziesięciu tysięcy złotych, a ceny wciąż będą rosnąć.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (11)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia