Wiadomości

stat

Prowokacyjna reklama z zarysowanym Lamborghini

W sobotę internet obiegł film z monitoringu jednej z gdyńskich posesji. Na nagraniu widać było zaparkowany pomarańczowy model Lamborghini Aventador S Roadster i zamaskowanego wandala, który przeskakuje przez płot i zarysowuje lakier luksusowego auta. Dzień później okazało się, że to tzw. "fake news", a zarazem reklama firmy zajmującej się stylizowaniem i oklejaniem samochodów folią.



Co myślisz o prowokacyjnej akcji z zarysowanym lamborghini?

to strzał w dziesiątkę, brawo za kreatywność

40%

akcja jak akcja, nic szczególnego

24%

jestem zażenowany(a), bezczelne oszukiwanie odbiorców

36%
Na budzącą kontrowersje akcję marketingową firmy zajmującej się oklejaniem aut nabrały się tysiące osób z całego kraju, bo nagranie w szybkim tempie rozprzestrzeniło się po różnych ogólnopolskich portalach. W ciągu kilkunastu godzin film obejrzano ponad 225 tys. razy.

Na spreparowanym nagraniu widzimy zamaskowanego sprawcę, który najpierw przeskakuje przez płot, a następnie zarysowuje kluczami wart ponad 2 mln zł model Lamborghini Aventador S. Wszystko wygląda bardzo wiarygodnie.

Żadna z komentujących osób nie domyśliła się, że akcja jest udawana i ma na celu zdobycie rozgłosu przez firmę specjalizującą się w oklejaniu aut. Zdecydowana większość internautów nie pozostawiła na zakapturzonym sprawcy suchej nitki.

Dzień później, w niedzielę, do sieci trafiły dwa kolejne filmy. Na pierwszym z nich rzekomy wandal podgrzał atmosferę i zapowiedział, że jeśli wspomniane nagranie z monitoringu nie zniknie z internetu - ten opublikuje wideo, które wyjaśni całą prawdę.

I rzeczywiście tak się stało. Około godz. 20 firma opublikowała na Facebooku wyjaśnienie prowokacyjnej kampanii. W filmie padają słowa:

Na szczęście auto jest całe i zdrowe. Zostało porysowane, ale było zabezpieczone folią ochronną. Nie wierzcie we wszystko, co widzicie w internecie. Sprawdzajcie źródła, nie powielajcie niesprawdzonych informacji i nie oceniajcie ludzi na podstawie pozorów.
Pod nagraniem pojawiło się sporo podzielonych komentarzy - część osób doceniła kreatywność firmy, a inni mocno skrytykowali tego typu akcję za bezczelne oszukiwanie odbiorców.

W treści wyjaśniającej akcję czytamy:

Codziennie w Polsce takie akcje mają miejsce naprawdę. Nie trzeba mieć auta za miliony, aby ktoś je uszkodził. Powody są różne, a efekt zawsze ten sam - duże zniszczenia, które powodują ogromny spadek wartości auta, nie wspominając o nerwach, jakie temu towarzyszą.
Warto wspomnieć o nieco podobnej kampanii reklamowej, która kilkanaście miesięcy temu pojawiła się w internecie. W jej ramach do sieci trafiło nagranie, na którym urocza Amerykanka informowała, że szuka kontaktu z poznanym wcześniej Polakiem, z którym straciła kontakt. Przez kilka dni nagraniem emocjonowało się wielu internautów. Potem okazało się jednak, że to reklama firmy odzieżowej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (73)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia