Wiadomości

Hyundai Santa Fe. Dla współczesnego Hannibala

Nie potrzebujesz Audi? Sprawdź Santa Fe.


Kartagiński wódz Hannibal podróżował na słoniu. Gdyby dzisiaj wybierał środek transportu, gabarytowo pewnie odpowiadałby mu Santa Fe, największy obecnie suv w gamie Hyundaia. Na szczęście koreański kolos zapewnia o wiele większy komfort podróży niż zwierzak z trąbą. Jest też nieco szybszy.



Poprzednią generację Santa Fe można śmiało odesłać do lamusa. Samochód nie dorównywał już konkurencji, a Hyundai ma coraz większe ambicje. Wśród wielkich suv-ów chciałby podebrać klientów nawet takim tuzom tego segmentu rynku, jak Audi Q7 czy Volkswagen Tuareg.

I podobno nawet mu się to udaje. Według sprzedawców z firmy Margo, wybrzeżowego dealera Hyundaia, Santa Fe sprawiło, że na koreańską markę zwrócili uwagę klienci, którzy dotąd eksploatowali jedynie samochody segmentu premium. To właśnie oni mają przesiadać się na Santa Fe.

Rzeczywiście: jeśli ktoś marzy o takim umownym suv-ie, to o wiele tańszy od Touraga, Audi Q7 czy Volvo XC 90 Hyundai może wydawać się całkiem rozsądnym wyborem. Jakość wykonania? Praktycznie bez zarzutu. Użyte materiały? Nienaganne. Do tego olbrzymia ilość miejsca, zarówno z przodu jak i z tyłu. Do tego nieco futurystyczny design. Po prostu olbrzymi suv.

Kierowcy o wzroście poniżej 180 cm mogą czuć się w przepastnym wnętrzu Santa Fe nawet nieco zagubieni. Fotel i kierownicę można jednak idealnie dostosować do swoich potrzeb. I cieszyć się całkiem niezłym audio.

Wyposażenie nowego Santa Fe jest praktycznie kompletne. Wśród wielu dodatków znalazła się nawet podgrzewana tylna kanapa i gniazdko 230 V. Lista opcji dodatkowo płatnych jest krótka, ale obejmuje np. panoramiczny dach.




Żywiołem tego prawie pięciometrowego mastodonta jest autostrada. Santa Fe najlepiej czuje się w czasie "przelotów", na długich prostych. Wtedy to komfortowe zawieszenie wprawia podróżujących w dobry nastrój, a jedynym dźwiękiem jaki dobiega do wnętrza pojazdu jest szum powietrza owiewającego samochód. Do zniesienia nawet przy dużych prędkościach.

Testowany egzemplarz wyposażono w 2.2-litrowego diesla o mocy 197 KM i 421 niutonometrach przekazywanych na przednie koła, z możliwością dołączenia tylnych w razie poślizgu. Układ napędowy Santa Fe doposażono w tryb blokady rozdziału momentu obrotowego między obie osie w równym stosunku 50 proc. do prędkości 40 km/h. Do tego mamy manualną, sześciobiegową skrzynię.

Gdy zjedziemy już z autostrady, ciesząc się z akceptowalnego zużycia paliwa (niecałe 7 litrów na sto) i wjedziemy Santa Fe do miasta, poznamy nieco gorsze strony użytkowania wielkiego suva. Silnik jest przeciętnie elastyczny i by nadać Santa Fe odpowiednią dynamikę, dźwignią zmiany biegów trzeba się nieźle "nawachlować".

Pokonywanie ciasnych zakrętów czy manewrowanie również nie należy do najprzyjemniejszych. Na szczęście Santa Fe nie ma tendencji do zbytniego bujania się na zakrętach. Układ kierowniczy zapewnia w miarę poprawną komunikację na linii kierowca-kierownica-koła. Spalanie na poziomie 9 litrów w mieście przy tych gabarytach pojazdu również należy uznać za dobry wynik.

Hyundai Santa Fe wydaje się być rozsądną propozycją dla miłośników największych pseudoterenówek. Jakością wykonania i poziomem wyposażenia nie odbiega od tego, do czego przyzwyczajony jest - nie ma co ukrywać - zamożny i wymagający klient. Koreańskiego suva wyróżnia też niezwykle kulturalnie pracujący silnik, choć z pewnością na dobre wyszłoby mu zwiększenie pojemności. Wtedy Koreańczyk mógłby naprawdę odetchnąć pełną piersią.

Praktycznie w pełni wyposażone Santa Fe z silnikiem 2.2-litra kosztuje ok. 200 000 zł.

Samochód do testów udostępniony przez Margo, przedstawiciela marki Hyundai w Trójmieście.


Hyundaie obejrzysz i kupisz w tych salonach

Opinie (49) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Ecoboost to silniki produkowane przez: