Wiadomości

stat

Nowa Klasa A: Mercedes, z którym porozmawiasz

Nowy Mercedes-Benz Klasy A.
Nowy Mercedes-Benz Klasy A. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Są takie modele aut, na których premiery czeka się wyjątkowo niecierpliwie. Jednym z takich samochodów bez wątpienia jest najnowsza Klasa A. Najmniejszy z Mercedesów nie dość, że wygląda naprawdę atrakcyjnie, to od kół po sam dach został nafaszerowany nowinkami technologicznymi, które zapożyczył od luksusowych limuzyn.



Czy podoba ci się nowy Mercedes-Benz Klasy A?

tak, prezentuje się rewelacyjnie

46%

raczej tak, ale odstrasza cena

34%

raczej nie, za bardzo przypomina poprzednią generację

5%

nie, jest nudny

15%
Pamiętacie rok 1997 i rynkowy debiut pierwszej generacji Mercedesa-Benz Klasy A? Przypomnijmy, 21 lat temu światu objawił się kontrowersyjny, nieco klockowaty model, który już na początku swojej kariery zaliczył bolesną wpadkę. Podczas testu łosia przeprowadzonego przez skandynawskich dziennikarzy auto... wywróciło się na bok.

Niemcy jak to Niemcy, bardzo szybko wyciągnęli wnioski po porażce. Nie zmienia to jednak faktu, że początki tego modelu nie należały do łatwych. Kierowcy raczej nie oszaleli za punkcie nowego Mercedesa. Byli tacy, którzy pokochali go od razu, inni zauroczyli się dopiero przy trzeciej generacji modelu, a inni wciąż próbują się przekonać do niemieckiego kompaktu. Ma im w tym pomóc najnowsze wcielenie Klasy A. Bo jak nie teraz, to kiedy?

Porównując pierwszą, raczej mało urodziwą Klasę A z najnowszą generacją tego modelu, można by rzec, że w ciągu ponad dwóch dekad najmniejszy Mercedes przeszedł metamorfozę brzydkiego kaczątka. Finał tej historii doskonale znacie. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale trzeba przyznać, że stylistyka nowej odsłony najmniejszego z Mercedesów może się podobać.

Niemieccy projektanci w nakreślaniu najnowszej Klasy A byli raczej ostrożni. Nie ma tu mowy o rewolucji, jest to raczej ewolucja, w którą subtelnie wkomponowano najnowszy język stylistyczny Mercedesa. Mowa o wzornictwie, które zadebiutowało w modelu CLS. Debiutujący design ma nadać drapieżność dość konserwatywnie wyglądającym samochodom spod znaku trójramiennej gwiazdy.

Przestylizowane, smukłe diodowe lampy, niżej poprowadzona płaszczyzna maski i szersza atrapa chłodnicy z charakterystycznym, "diamentowym" wypełnieniem - to zabiegi, które mają podkreślać sportowy charakter kompaktowego Mercedesa. Z tyłu auta pojawiły się dwuczęściowe, nieco spłaszczone lampy, zmodernizowany zderzak i inaczej wyprofilowana szyba.

Warto zaznaczyć, że sylwetka nowej Klasy A jest bardziej smukła od swojej poprzedniczki i może się pochwalić rekordowo niskim współczynnikiem oporu powietrza, który wynosi zaledwie 0,25. A to najlepszy wynik w segmencie C.

Nowy Mercedes względem trzeciej generacji nieznacznie urósł. Jest teraz o 127 mm dłuższy, o 16 mm szerszy i o 7 mm wyższy. Z kolei rozstaw osi zwiększono o 30 mm i liczy teraz 2729 mm. Nowe wymiary nie przełożyły się na zwiększenie wolnego miejsca w kabinie, bo w drugim rzędzie wciąż jest dość ciasno. Bagażnik za to oferuje nam całkiem sporo przestrzeni, bo przyzwoite 370 litrów. To o blisko 30 litrów więcej niż w poprzedniczce. Warto również dodać, że otwór załadunkowy jest o 20 cm szerszy, a podłoga bagażnika o 11,5 cm dłuższa niż dotąd.

O ile nie można mówić o rewolucji w wyglądzie zewnętrznym Klasy A, to już jej wnętrze zmieniło się diametralnie. I chyba właśnie nieco futurystyczna kabina stanowi najmocniejszą kartę przetargową tego modelu w walce o klienta.

Rozsiadamy się wygodnie w wyprofilowanym, kubełkowym fotelu i podziwiamy. Tym pierwszym elementem, od którego trudno oderwać wzrok, jest oczywiście panoramiczny ekran, który rozciąga się na pół kokpitu. Mierzący aż 26 cm szerokości wyświetlacz może pochwalić się zdumiewająco dobrą jakością prezentowanych infografik. Takie rzeczy w aucie kompaktowym... kto by pomyślał. Brawo Mercedes.

Wyświetlacz dostępny jest w trzech wariantach: z dwoma ekranami 7" (szerokość 17,78 cm), z jednym ekranem 7" i jednym 10,25" oraz z dwoma ekranami 10,25".

Po kilku minutach oswajania i błądzenia po debiutującym systemie MBUX (Mercedes-Benz User Experience), w końcu zaczęliśmy się rozumieć. Ekran wielkości spłaszczonego telewizora można obsługiwać na trzy sposoby: przy użyciu sensorów zlokalizowanych na kierownicy, panelem dotykowym w kolumnie centralnej albo po prostu palcami. Po krótkim treningu obsługa staje się intuicyjna.

Opisując wnętrze Klasy A nie sposób pominąć trzech centralnie umieszczonych wlotów powietrza, które świetnie komponują się z gigantycznymi ekranami. Kształt otworów wentylacyjnych ma przywodzić na myśl silniki odrzutowe. Coś w tym jest. Z kolei o nastrój w kabinie dba oświetlenie ambientowe, które dostępne jest w aż 64 odcieniach (to pięć razy więcej niż w poprzedniej generacji).

Żeby nie było zbyt kolorowo, trzeba wskazać dość uporczywą wadę wnętrza Klasy A. Kokpit składa się z wielu łatwo brudzących się powierzchni. Zdecydowanie największą zmorą pedantów będą czarne elementy z wysokim połyskiem, które niczym magnes przyciągają kurz. Na domiar złego ślady po palcach też nie wyglądają estetycznie.

Hey Mercedes! To działa.

Pora na clou programu, czyli sztuczną inteligencję Klasy A. Mam tu na myśli przede wszystkim nawigację korzystającą z rozszerzonej rzeczywistości i sterowanie głosowe z funkcją rozpoznawania naturalnej mowy. Wystarczy aktywować naszą rozgadaną asystentkę komendą "Hej, Mercedes", a następnie zadać pytanie.

Nasza osobista pomocniczka bez trudu m.in. zamieni się w pogodynkę, wskaże drogę, zmniejszy bądź zwiększy temperaturę w aucie czy wyszuka knajpy z najlepszym jedzeniem w okolicy. System działa zaskakująco dobrze i co istotne, MBUX rozpoznaje także polecenia wydawane w "mowie potocznej". Zatem śmiało można powiedzieć, że nowa Klasa A to samochód, który cię zrozumie.

Duże wyświetlacze raczą nas doskonałą jakością.
Duże wyświetlacze raczą nas doskonałą jakością. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Przemycanie innowacyjnych rozwiązań z potężnych, luksusowych limuzyn do niewielkich kompaktów - to już żadna nowość. Mercedes postanowił uzbroić Klasę A w kilka systemów, które możecie kojarzyć z "S-ki". Zaawansowany system bezpieczeństwa i komputerowy asystent wspomagania kierowcy mają zrobić z Klasy A najbezpieczniejszy i najbardziej autonomiczny samochód w swoim segmencie.

Najmniejszy z Mercedesów faktycznie jest zdolny do jazdy częściowo autonomicznej. Wszystko za sprawą udoskonalonych radarów i kamery, które bacznie śledzą sytuację drogową nawet do 500 metrów w przód. Funkcje asystujące wykorzystywane są również na podstawie danych pobieranych z map i nawigacji. Jeden z systemów (Active Distance Assist Distronic) wspiera kierowcę w licznych sytuacjach na drogach i może regulować prędkość auta np. podczas zbliżania się do zakrętów, skrzyżowań czy rond.

Na pokładzie Klasy A nie mogło zabraknąć takich systemów jak: Active Emergency Stop Assist (w razie konieczności samoczynnie wyhamuje samochód na swoim pasie), Active Brake Assist (w zależności od sytuacji może zapobiec lub pomóc w złagodzeniu skutków kolizji polegającej na najechaniu na wolniejszy, hamujący lub stojący pojazd) czy Active Lane Change Assist (aktywny asystent zmiany pasa ruchu, który w przypadku najechania na linię oddzielającą pasy, delikatnie przyhamowuje auto).

Nie wszystkie systemy działają jednak poprawnie. Ten, który odpowiedzialny jest za rozpoznawanie znaków drogowych nieco szwankuje. Zdarzają mu się małe wpadki - raz pokazał ograniczenie prędkości do "140" na "70".

Panel dotykowy w kolumnie centralnej.
Panel dotykowy w kolumnie centralnej. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Pora zajrzeć pod maskę Klasy A. Testowany przez nas egzemplarz został wyposażony w nową, czterocylindrową jednostkę benzynową o dość nietypowej pojemności 1.4 i mocy 163 KM (250 Nm). Ten silnik występuje również w dwóch słabszych wersjach - 109 KM i 136 KM. Benzynową alternatywą jest motor o pojemności 2 litrów, który generuje moc 224 KM. Natomiast fani jednostek wysokoprężnych nie mają wyboru - obecnie w ofercie dostępny jest tylko jeden diesel. To silnik o pojemności 1,5 litra i mocy 116 KM. W przypadku najmocniejszego "benzyniaka" i jedynego diesla - automatyczna skrzynia oferowana jest już w standardowej konfiguracji.

Oferta silnikowa będzie bogatsza. Jeszcze w tym roku roku, prawdopodobnie w październiku do oferty trafi silnik benzynowy o pojemności 2 litrów i mocy 190 KM. W roku 2019 Klasę A będzie można konfigurować z kolejnymi, dwulitrowymi dieslami (150 KM lub 190 KM). A już teraz zacieramy ręce na wersję hybrydową i nawet trzy wersje AMG.

Drapieżny przód Klasy A.
Drapieżny przód Klasy A. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Wróćmy jednak do testowanej przez nas jednostki. Nowy silnik sprawuje się naprawdę dobrze. Jest wystarczająco dynamiczny (przyspieszenie od 0 do 100 km wynosi 8,2 s) i nadaje się do jazdy w cyklu mieszanym - raz do miasta, raz w trasę. Jego minusem jest dość głośna praca w trybie "sport". Jakby ciągle domagał się więcej i więcej, a to niestety wyraźnie daje się we znaki podróżującym.

Jednostka została zestrojona z debiutującą dwusprzęgłową przekładnią 7G-DCT. Auto podczas jazd testowych, przy dość ciężkiej stopie, uzyskało średnie spalanie na poziomie 9 litrów benzyny na 100 km.

Ceny nowego Mercedesa-Benz Klasy A z bazowym silnikiem benzynowym pod maską (1.4 i 109 KM) startują od kwoty 97 600 zł. Egzemplarz, który mieliśmy przyjemność testować został wyceniony na 160 tys. zł.

Nową Klasę A do testów użyczyła firma BMG Goworowski

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (62)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia