Wiadomości

Zero MINImalizmu - Mini Cooper Clubman

Mini Clubman - skutecznie wyróżnia się z tłumu zunifikowanych produktów np. z Azji.
Mini Clubman - skutecznie wyróżnia się z tłumu zunifikowanych produktów np. z Azji. fot. Marcin Tymiński

Tego samochodu nie można mierzyć zwykłą miarą. To znaczy można, ale po co? Mini to po prostu Mini. Samochód, którego nie polubią chyba tylko najwięksi ponuracy i zmanierowani miłośnicy podświetlanych ultrafioletem tablic rejestracyjnych.



Robi wrażenie. Ponad dwudziestocentymetrowy "budzik" na konsoli głównej Clubmana.
Robi wrażenie. Ponad dwudziestocentymetrowy "budzik" na konsoli głównej Clubmana.
Trzy wersje silnikowe, prawie cztery metry długości i 254,7 cm rozstawu osi. Dla czterech osób w środku spokojnie wystarczy miejsca i mocy.
Trzy wersje silnikowe, prawie cztery metry długości i 254,7 cm rozstawu osi. Dla czterech osób w środku spokojnie wystarczy miejsca i mocy.
Prawie jak drzwi, na szczęście w pełni praktyczne.
Prawie jak drzwi, na szczęście w pełni praktyczne.
W środku Clubmana znajdziemy tylko okrągłości. Żadnych kantów.
W środku Clubmana znajdziemy tylko okrągłości. Żadnych kantów.
Powroty bywają ryzykowne. Z pewnością nie można udać za udaną reinkarnację np. VW Beetle. Gdy za remake Mini wzięło się BMW, poddanym jej królewskiej mości początkowo pudding stanął w gardle. Mini to przecież auto, które zmotoryzowało Wielką Brytanię. Jedyne, kultowe i niepowtarzalne. I w dodatku jeździł nim Jaś Fasola. Po kilkuletniej obecności Mini na rynku, możemy powiedzieć, że ten eksperyment się udał. Jedynie na co narzeka BMW to na minimalne możliwości rozbudowy fabryki Mini w Oksfordzie. A przeniesienia produkcji gdzie indziej, Anglicy z pewnością by germańskim producentom nie darowali...

Pierwsze za co musimy pochwalić Clubmana, czyli większe Mini, to za jeszcze większą oryginalność niż tradycyjny model. Nadwozie jest na tyle charakterystyczne, że wzbudza żywe zainteresowanie zarówno tych co jeżdżą, jak i drepczą. O wyglądzie Clubmana można usłyszeć że to "jamnik",a nawet "żelazko". Szczególnie zawistni porównują go nawet z karawanem, nikt jednak nie odmawia mu niestandardowych, a zarazem niezwykle praktycznych rozwiązań.

Clubman ma owszem, pięcioro drzwi. Nie jest jednak tradycyjnym hatchbackiem, ani kombi. Tylne drzwi otwierają się jak babcina szafa na boki. To bezpośrednie nawiązanie do Clubmana z 1960 roku. Z przodu niewielkie drzwiczki znajdziemy tylko z prawej strony. Ze względów bezpieczeństwa mają klamkę tylko od wewnątrz, doskonale jednak ułatwiają wsiadanie.

Co w środku? Nareszcie koniec z nudą "made in Japan" czy francuskimi udziwnieniami. W Mini nie ma chyba ani jednej ostrej krawędzi. Koła, koła i jeszcze raz koła. Największe koło to prędkościomierz wymiarami przypominający średnią pizzę. Za to pedał gazu wyglada jak zapiekanka.

Co ważne, w środku nic nie trzeszczy, nie skrzypi, nie jęczy i nie stęka. Mini można trochę zaaranżować po swojemu, np. w zakresie kolorystyki wnętrza. Kto jednak porwie się na fortepianowe drewno we wnętrzu niech wie, że nawet domorosły Sherlock Holmes bez problemu zdejmie stamtąd odciski palców. Tłuste ślady strasznie na nim widać. Obsługa wszystkich okrągłości przycisków wymaga chwili przyzwyczajenia (zwłaszcza radio). Ale co tam, przy tych wszystkich pięknie podświetlanych kółkach, jajkach i elipsach, to niewielki mankament.

Clubman prowadzi się o wiele lepiej niż "zwykłe" Mini. To zasługa między innymi zwiększonego rozstawu osi, wydłużenia karoserii i większej ilości kilogramów. Nawet najwięksi fani Cooperów przyznawali czasami cichutko, że tył autka potrafi bujać niczym seicento w agonii. W Clubmanie na szczęście ten problem całkowicie wyeliminowano.

Auto nawet przy ostrej jeździe jest całkowicie przewidywalne, w opanowaniu podsterowności skutecznie pomaga elektronika. Projektując zawieszenie BMW Group zastosowało jedyny w tym segmencie patent polegający na zastosowaniu kolumn MacPhersona z przodu, a na tylnej osi aluminiowych wahaczy ze stabilizatorem. Dodatkowo BMW zamontowało w Mini system Auto Start Stop. Gdy np. stajemy na światłach, zapominamy o sprzęgle, zrzucamy bieg na luz i wciskamy hamulec. Auto gaśnie. Uruchamia się natychmiast po wciśnięciu sprzęgła i wrzuceniu biegu. W praktyce działa to całkiem szybko. Należy tylko pamiętać o zrzuceniu biegu. W innym razie Mini zakaszle i wytnie klasycznego kangura.

Zamontowany w Mini diesel także sprawuje poprawnie, jest co prawda trochę głośny, ale nieuciążliwie. 1,6 litra pojemności i 110 KM wystarczająco dynamicznie rozpędza Clubmana. W mieście spala przy tym 7,3 litra na setkę. Kto chciałby trochę poszaleć może wcisnąć (oczywiście okrągły) przycisk sport. Samochód żwawiej reaguje wtedy na gaz, usztywnia się też nieco wspomaganie kierownicy.

Za nieco ekscentrycznego Clubmana, podobnie jak za tradycjnego Mini trzeba zapłacić od 80 tys. zł w górę. Klientów, którzy decydują się na ten, bądź co bądź niepowtarzalny, zakup nie brakuje.

- Sprzedaż Mini to wyjątkowo specyficzny rodzaj handlu samochodami. Nie zdarzyło nam się jeszcze mieć niezadowolonego klienta. Wszyscy stali się fanami marki, przyprowadzając kolejnych chętnych - mówi Piotr Skupiński z firmy Fota. - Rodzina Minifanów stale się powiększa. W pierwszym kwartale sprzedaliśmy dwa razy więcej tych aut niż przed rokiem, a będzie jeszcze lepiej. Głównie za sprawą komfortowego Clubmana i wyczynowego, ponad 200-konnego Mini Cooper Works. Łącznie na pomorskich drogach jeździ już ponad setka Mini.

Jak to było z Mini
Historia Mini rozpoczęła się w 1959 roku. Twórcą samochodu był sir Alec Issigonis,który po ukończeniu studiów rozpoczął pracę jako projektant w znanej firmie samochodowej Humber,a później przeszedł do Morris Motor Company.

Pomysł stworzenia małego, miejskiego samochodu o niewielkim zużyciu paliwa powstał w 1956 roku, podczas Kryzysu Sueskiego. Idea była prosta: auto miało mieć małe wymiary, które pomieściłby 4 dorosłe osoby wraz z bagażami. Samochód miał mieć niezależne zawieszenie wszystkich czterech kół i poprzecznie osadzony, czterocylindrowy silnik. Trzy lata później na rynku pojawiło się pierwsze Mini. Kosztowało 495 funtów.

Spartański samochód okazał się prawdziwym hitem do końca produkcji w roku 2000 powstało 5,3 mln sztuk kultowego samochodu. Jeździli nim członkowie zespołu The Beatles, aktorzy Peter Sellers i Steve McQueen. Nazwa Mini stała się obowiązująca w 1970 r., gdy produkcję auta przejął brytyjski Leyland. Nieco większy model z przedłużonym przodem i większym silnikiem został nazwany Clubman. W 1999 roku MINI obchodził swoje 40-te urodziny. Rok później zakończono produkcję pierwszej wersji auta.

W 1994 roku brytyjskiego Rovera wraz z Mini, przejęło BMW. W 2000 roku BMW sprzedał Rovera spółce Phoenix. Zatrzymał sobie jednak Mini. To posunięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. Nowe Mini, które trafiło na rynek w 2001 roku produkowane jest bez większych zmian od siedmiu lat. Oprócz zwykłego modelu One i sportowych - Cooper i CooperS, dostępny jest też kabriolet i małe kombi o nazwie Clubman, a jego sprzedaż, także w Polsce, systematycznie rośnie.
BaWo

Opinie (8)

  • wyglad ma to trzeba mu przyznac

    w dobie gdy wszystkie auta wygladaja jak koreanskie wozidelka ten maly smyk wyroznia sie z tlumu
    mialem raz mozliwosc przejechac sie wersja 1.6 z kompresorem o mocy okolo 170KM i musze przyznac ze wieksze wrazenie niz osiagi auta zrobilo na mnie jego NIESAMOWITE trzymanie sie drogi na zakretach!
    palce lizac
    jedyny mankament to cena tego samochodu ktora moim zdaniem jest o jakies parenascie tysiecy za wysoka

    • 2 0

  • A dlaczego auto na fotkach niszczy trawnik. Ja za cos takiego dostałem mandat, a redakcja promuje takie zachowania publicznie.

    • 0 2

  • hmmmm ciężko mi go ocenić

    Mi bardzo się podoba MAZDA RX8

    • 0 2

  • ... (1)

    hmm... z tego co mi wiadomo to CLUBMAN posiada CZTERY drzwi, gdyż jest asymetryczny...

    poniewaz poziom artykulow motoryzacyjnych na tym portalu budzi wiele watpliwosci proponowalbym zmienic redaktorow odpowiedzialnych za takie gnioty, gdyz w/w drzwi sa podstawa tego modelu.

    • 1 4

    • dwoje drzwi z tyłu, drzwi od strony kierowcy, dwoje drzwi od strony pasażera. razem pięć.

      • 2 0

  • Matematyka komentujących

    czepia się pismaka, a sam nie umie do pięciu zliczyć. clubman ma podwójne drzwi z tyłu. może zmienisz panią od matematyki?

    • 1 0

  • WOW

    MNIAM--ŚLICZNE!..WOW!,,,może kiedys marzenia się spełnią!POZDROWIENIA dla wszystkich BMW I MINII-maniaków!

    • 3 0

  • Warto

    Te auto jest bardzo dobre na nasze drogi, mam je kilka miesięcy i jeździ się super. A jak ktoś szuka dobrego dealera to polecam Bawarię Motors Mini w Katowicach, fajnie mi doradzili z wyborem i zakup był bezproblemowy.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Co oznacza skrót KM?

 

Najczęściej czytane