Wiadomości

Autobusy elektryczne w Trójmieście - czy to się opłaca?

Od dwóch lat po ulicach Zielonej Góry jeżdżą autobusy elektryczne.
Od dwóch lat po ulicach Zielonej Góry jeżdżą autobusy elektryczne. fot. Krzysztof Koprowski / Trojmiasto.pl

Dziś niemal w każdym salonie samochodowym oferowane są modele napędzane elektrycznie, a na naszych ulicach można spotkać coraz więcej aut na prąd. A jak jest z autobusami elektrycznymi? Czy takie rozwiązanie sprawdziłoby się w Trójmieście?



Czy twoim zdaniem miasta powinny postawić na elektryfikację taboru?

tak, zdecydowanie, to przyszłość komunikacji 45%
raczej tak, ale w granicach zdrowego rozsądku 23%
raczej nie, nie jestem przekonany do tej całej elektromobilności 13%
nie, elektromobilność w Polsce to fikcja 19%
zakończona Łącznie głosów: 348
W kilku polskich miastach już od jakiegoś czasu użytkowane są autobusy na prąd. Przykładowo, po ulicach Zielonej Góry jeżdżą 43 autobusy elektryczne (to 48 proc. całej floty), a mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego korzystają z 10 takich pojazdów (17,8 proc. całego taboru autobusowego). Lista miast, które postawiły na niekonwencjonalne źródło napędu, jest oczywiście dłuższa. Czy niebawem dołączy do nich Trójmiasto? Wszystko na to wskazuje.

24 autobusy elektryczne w Gdyni



Blisko elektryfikacji swojego taboru jest miasto, które przecież ma ogromne, 77-letnie doświadczenie w napędzaniu autobusów prądem. Już niebawem flota gdyńskich autobusów ma powiększyć się o 24 w pełni elektryczne pojazdy. Niedawno odbyły się testy elektrycznego MAN'a Lion's City E.

- Rzeczywiście, taki projekt jest realizowany. Jeden z operatorów, Przedsiębiorstwo Komunikacji Autobusowej w Gdyni, prowadzi obecnie przetarg na zakup 24 autobusów elektrycznych - 16 standardowych i 8 przegubowych do obsługi linii autobusowych: 128, 133, 150, 190, 282, N40 i N94. Autobusy korzystać będą z ładowarek zajezdniowych (wolne ładowanie nocne) oraz doładowywane będą w stacjach ładowania pantografowego, które przewidziano w lokalizacjach: Dom Marynarza, Dworzec Morski, Oksywie Godebskiego, Witomino-Leśniczówka i przy ul. Wójta Radtkego - w rejonie pl. Kaszubskiego. Ładowarki zostały już zakontraktowane - niedługo rozpocznie się ich budowa - wyjaśnia Marcin Gromadzki, rzecznik prasowy Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni.
Gdyński projekt pozyskał dofinansowanie w bardzo dużej wysokości - aż 85 proc.

Czytaj także: Gdynia - najpierw ładowarki, później elektrobusy



Trolejbusy to też "elektryki"



Autobusy elektryczne doładowywane przez ładowarki stacjonarne i pantografy zainstalowane na pętlach to jedno, ale przecież Gdynia posiada potężny tabor trolejbusów z dodatkowymi zasobnikami energii. Miasto dysponuje 111 trolejbusami (w tym czterema zabytkowymi), z czego aż 82 posiada dodatkowe baterie, które umożliwiają pokonywanie części trasy bez użycia sieci trakcyjnej. Zużyta energia jest uzupełniana podczas jazdy pod siecią trakcyjną. Spośród 15 całorocznych linii trolejbusowych (do tej liczby nie wlicza się połączeń dojazdowych i zjazdowych - linii 700 i 723), aż 7 wymaga pokonywania fragmentów tras bez sieci trakcyjnej (linie: 21, 27, 29, 31, 32, 33 i 34).

- Warto także zaznaczyć, że w obsługujących linię 32 supertrolejbusach duża część rozwiązań technicznych jest typowa dla autobusów elektrycznych Solaris Urbino electric, ale styk elementów ładowania pojazdów z infrastrukturą trolejbusową jest taki, jak w trolejbusach Solaris Trollino. Z tego powodu nowe pojazdy - oznaczone przez producenta nazwą Solaris Trollino 12 electric - mają podwójną homologację, formalnie są zarówno elektrobusami, jak i trolejbusami z dodatkowymi zasobnikami energii - dodaje.
Nowe supertrolejbusy wyposażono w baterie trakcyjne o pojemności 87 kWh - z możliwością ładowania za pomocą typowego dla trolejbusów pantografu dwupolowego, w systemie In-Motion-Charging (IMC), czyli w trakcie jazdy trolejbusu podpiętego do sieci trakcyjnej.

Komunikacja miejska w Trójmieście


Elektryczny Mercedes eCitaro był na testach w Gdańsku.
Elektryczny Mercedes eCitaro był na testach w Gdańsku. fot. GAiT

W Gdańsku "elektryków" nie ma, ale będą



A co z Gdańskiem? Aktualnie w gdańskim taborze nie ma autobusów elektrycznych, ale na początku roku - w lutym i w marcu - spółka Gdańskie Autobusy i Tramwaje przetestowała elektrycznego i bezemisyjnego Mercedesa eCitaro. Jak wypadły testy?

- Autobus Mercedes eCitaro spisał się na testach bardzo dobrze, ani razu nie zawiódł technicznie. To autobus bardzo nowoczesny, o konstrukcji i zagospodarowaniu wnętrza typowym dla autobusów Mercedes Citaro. Pojazd posiada cechy charakterystyczne dla pojazdów elektrycznych napędzanych prądem z akumulatorów. Warte odnotowania są: fakt cichej pracy pojazdu oraz dynamika jazdy. Ze względu na zamontowane na dachu komplety baterii zasilających, wyczuwalne są inne rozłożenie masy pojazdu oraz jego zachowanie przy pokonywaniu zakrętów - mówi Anna Dobrowolska, rzecznik prasowy GAiT.
Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że Gdańsk obrał nieco inną strategię. Zgodnie z założeniami rozwoju komunikacji publicznej podstawę transportu miejskiego w Gdańsku mają stanowić pojazdy szynowe.

- To tramwaje i kolej mają być rdzeniem komunikacyjnym, natomiast autobusy mają za zadanie dowozić pasażerów do punktów przesiadkowych. Już teraz ponad połowa pasażerów w Gdańsku korzysta właśnie z zeroemisyjnych tramwajów, a w przyszłości te proporcje będą się jeszcze zmieniać na korzyść pojazdów szynowych. Atrakcyjny i bezemisyjny transport publiczny to bezdyskusyjnie ważny element wysokiej jakości życia w mieście. Dlatego właśnie od kilku lat naszą flotę budujemy w oparciu o nowoczesne i ekologiczne autobusy o najbardziej restrykcyjnej normie emisji spalin Euro VI oraz inwestujemy w nowoczesny i bezemisyjny tabor tramwajowy - dodaje.

Planowane zakupy: 78 autobusów zeroemisyjnych



Nie oznacza to jednak, że autobusów elektrycznych w Gdańsku nie będzie. Jak zapewniają przedstawiciele GAiT - od wielu lat przyglądają się trendom w elektromobilności. Chcą zainwestować w autobusy elektryczne w optymalnym momencie, uwzględniając wymogi ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych.

- W wieloletnim planie inwestycyjnym spółki przyjęty został harmonogram zakupu autobusów zeroemisyjnych: z napędem elektrycznym i zasilanych wodorem. W latach 2021-2027 planowany jest zakup łącznie 78 autobusów zeroemisyjnych, przewidując wydatki w wysokości 293,4 mln zł. W roku 2021 planowany jest zakup trzech autobusów elektrycznych typu minibus, w 2022 r. - dwóch autobusów standardowych i jednego wielkopojemnego zasilanego wodorem oraz 20 elektrycznych standardowych, w roku 2024 - 22 autobusów standardowych i trzech wielkopojemnych wodorowych, a w 2027 r. - 27 autobusów wielkopojemnych wodorowych - wylicza Dobrowolska.
W strukturze finansowania zakupów przyjęto założenie uzyskania minimum 50 proc. dofinansowania. Do obsługi autobusów zeroemisyjnych dostosowana będzie planowana nowa zajezdnia autobusowa GAiT, która powstanie w południowej dzielnicy Gdańska. Projekt zajezdni uwzględniać będzie docelowe rozwiązania w elektromobilności.

Więcej na temat samochodów elektrycznych



W Zielonej Górze niemal połowę taboru stanowią autobusy elektryczne.
W Zielonej Górze niemal połowę taboru stanowią autobusy elektryczne. fot. Krzysztof Koprowski / Trojmiasto.pl

Plusy i minusy autobusów elektrycznych



Niższe koszty eksploatacyjne - to zdecydowanie największa zaleta korzystania z autobusów elektrycznych. Według analizy przeprowadzonej przez przedstawicieli ostrowskiego magistratu na podstawie korzystania z autobusów elektrycznych - koszt zużytej energii elektrycznej w porównaniu do kosztu zużytego oleju napędowej na pokonanie tego samego odcinka kształtuje się na poziomie 35-40 proc.

- Niższe są także pozostałe koszty eksploatacyjne, jak chociażby brak konieczności wymiany olejów czy filtrów, a także dłuższy interwał wymiany tarcz i klocków hamulcowych z tytułu korzystania z systemu odzyskiwania energii. Plusem jest także niższa awaryjność autobusu elektrycznego z uwagi na niezawodność i prostotę zastosowanych podzespołów napędowych oraz przeniesienia napędu. Znikomy poziom hałasu emitowanego podczas jazdy, ale także akceptacja społeczna oraz zadowolenie pasażerów z powodu korzystania z taboru zeroemisyjnego - to kolejne zalety - wylicza Sandra Jankowska z biura prasowego UM w Ostrowie Wielkopolskim.
Autobusy na prąd oczywiście mają też swoje wady.

- To przede wszystkim koszt zakupu takiego pojazdu, który nierzadko jest dwukrotnie większy niż koszt autobusu zasilanego olejem napędowym. To także konieczność wybudowania infrastruktury energetycznej - mowa tu przede wszystkim o ładowarkach stacjonarnych i słupach pantografowych wraz z ładowarkami. Kolejną wadą jest ograniczona żywotność baterii i związany z tym koszt wymiany na nowe baterie. W końcu ograniczony zasięg autobusu elektrycznego i konieczność przeszkolenia pracowników obsługujących takie pojazdy - dodaje.
Jednym z największych minusów pojazdów elektrycznych jest żywotność baterii, która zależy od kilku czynników, m.in. zastosowanej technologii wykonania baterii (np. litowo-jonowe, litowo-tytanowe) i warunków eksploatacji (krótkie bądź długie odcinki, częstotliwość ładowania - liczba cykli) czy wykorzystywanie procedury szybkiego ładowania. Kluczem do bezkosztowej eksploatacji baterii trakcyjnych jest długość gwarancji na baterie, która zazwyczaj oscyluje w granicach 5-7 lat. Żywotność baterii trakcyjnych określana jest zazwyczaj liczbą cykli ładowania.

Do powyższej listy minusów należy także dodać ukształtowanie terenu w mieście. Pisząc wprost: autobusy elektryczne nie nadają się do miast, które posiadają zróżnicowaną rzeźbę terenu z licznymi, nierzadko stromymi podjazdami.

Początki elektryfikacji taboru w innych miastach



Stacje szybkiego ładowania w Zielonej Górze.
Stacje szybkiego ładowania w Zielonej Górze. fot. UM Zielona Góra
Jak już wspomnieliśmy na początku artykułu, miast korzystających z elektrycznych autobusów jest sporo. Jest wśród nich m.in. Zielona Góra, która od dwóch lat korzysta z elektrobusów. Blisko połowę zielonogórskiej floty autobusowej stanowią "elektryki" Ursusy City Smile 12 LFE. Zapytaliśmy przedstawicieli UM o doświadczenia z "elektrykami".

- Pierwsze autobusy elektryczne pojawiły się w Zielonej Górze pod koniec sierpnia 2018 r. Producent przeprowadził niezbędne szkolenia kierowców oraz pracowników obsługi. Pierwsze "elektryki" zaczęły wozić pasażerów na początku września. Sukcesywnie docierały kolejne pojazdy, były oddawane pętle z ładowarkami. Dostawy zakończyły się w styczniu 2019 r. Niestety, z 47 pojazdów zamówionych Ursus dostarczył tyko 43 autobusy. I na tym zakończyły się dostawy. Każdy pojazd zabiera na pokład 82 pasażerów, w tym 31 na miejscach siedzących (aż 15 miejsc dostępnych jest z niskiej podłogi). W dzień roboczy ponad 55 proc. zadań przewozowych realizują autobusy elektryczne. W soboty i dni świąteczne na trasy wyjeżdżają wyłącznie elektrobusy. W autobusach znajdują się: elektroniczne tablice zewnętrzne i wewnętrzne, urządzenia głośnomówiące wewnętrzne i zewnętrzne, ładowarki USB, wielotaryfowy automat biletowy, WiFi, a także defibrylator - tłumaczy Monika Zapotoczna z Urzędu Miasta Zielona Góra.
Warto dodać, że we wrześniu 2018 r. zielonogórskie elektrobusy przejechały 4074 km, a dla porównania, w październiku 2020 r. już 276 628 km. Łączna liczba przejechanych kilometrów dla wszystkich autobusów niebawem dobije do 5 mln km, a poszczególne pojazdy przekroczyły już 100 tys. km przebiegu.

Doładowywanie w takich punktach zajmuje od kilku do kilkunastu minut.
Doładowywanie w takich punktach zajmuje od kilku do kilkunastu minut. fot. UM Zielona Góra

Ładowanie autobusów elektrycznych



Autobusy elektryczne można ładować na dwa sposoby - korzystając z dedykowanych ładowarek albo doładowując pojazd przez pantografy zainstalowane na pętlach. Wymienione już kilkukrotnie w tym artykule miasta Ostrów Wielkopolski i Zielona Góra nie posiadają sieci trakcyjnej, dlatego też ładują swoje "elektryki" na specjalnych stanowiskach.

- Na 11 pętlach znajduje się 29 stanowisk szybkiego ładowania, dzięki którym autobusy podczas przerw uzupełniają energię na kolejne kursy. Rozkłady jazdy są tak planowane, aby autobusy mogły w sposób optymalny je realizować bez ryzyka, że w którymś momencie zabraknie energii elektrycznej. W zależności od stopnia rozładowania szybkie ładowanie na pętli trwa od kilku do kilkunastu minut. Wszystkie autobusy po zjeździe z linii są podłączane do ładowarek wolnego ładowania i ładują się do pełna w czasie do trzech godzin w zależności od stopnia rozładowania. W czasie wolnego ładowania następuje tzw. proces balansowania, czyli wyrównywania poziomu naładowania poszczególnych "cel" akumulatorów - mówi Monika Zapotoczna.
Przy wykorzystaniu wolniejszych ładowarek stacjonarnych - ładowanie do pełna, w zależności oczywiście od pojemności baterii, trwa kilka godzin.

Stacja doładowująca.
Stacja doładowująca. fot. Krzysztof Koprowski / Trojmiasto.pl

Opinie (88) 1 zablokowana

  • A co z autobusami na wodór? (5)

    Podobno w niektórych miastach takie jeżdżą. Jedyne co wydzielają to para wodna.

    • 24 3

    • Tych od wodoru jest mało i do łapy nie przemawiają

      • 6 1

    • fajne ale za drogie poki co , nie paamietam juz ceny wodoru ale to bylo 3 x chyba drozej niz benzyna.

      • 2 6

    • I co fajne wodór na dzirn dzisiejszy to produkt uboczny ...

      Mozna go odebrać za darmo po kosztach transportu ... byl temat z naszymi rafineriami

      • 3 2

    • (1)

      Drogi temat. Sam wodór jest śmiesznie tani, ale sprzężenie go i przechowywanie drogie. Do tego duże niebezpieczeństwo zapłonu podczas tankowania.

      • 3 4

      • bez przesady, w DE jest 100 stacji na wodór i sporo aut osobowych, Toyoty czy Hyundai, to przyszłość motoryzacji, na chama pchają się w te pseudo-elektryki, jak Polacy ruszą ze sprzedażą swoich to zachód już będzie się tego pozbywał

        • 4 3

  • Może trochę poczekajmy.

    Plany, zamiary i inwestycje w czasie, gdy nadciąga kryzys i najdalej po Nowym Roku nawet niedowiarki też go już dostrzegą - to nie jest dobry pomysł. Dzisiaj nie jest jak rok temu ani dziesięć lat temu. Trajtki w Gdyni jeżdżą puste. Wiosenne puste przewozy kosztowały pasażerów podwyżkę 60 groszy na jednorazowym bilecie. Jak pojeżdżą puste powiedzmy do maja - kto zasponsoruje kierowcom wypłaty? I tak jeździło połowę pasażerów. To pomysł w stylu: nie mam na czynsz, ale nowe meble kupię. Chyba tych elektryków nie przestaną produkować za rok czy dwa lata. Bo jak cennik znowu pójdzie do góry, to ludziom zacznie się bardziej opłacać elektryczna hulajnoga, rower albo "blachosmród" ze szrota, a komunikacją będą jeździć tylko emeryci. Na połówce biletu w najlepszym razie.

    • 18 7

  • Nic o najtańszych (1)

    autobusach konnych,

    • 5 4

    • A co to autobus zeroemisyjny? Zobacz Edziu jak ładnie sprzątnęłam mieszkanie. Wszystkie brudy zamiotłam sąsiadowi pod wycieraczkę, a ten stary akumulator podrzuciłam mu do piwnicy! Szkoda, że nikt rzetelnie nie policzy, jak to faktycznie ekonomicznie i ekologicznie wygląda. Wydobycie, przetworzenie na prąd, czy paliwo, przesył lub transport, zużycie i utylizacja. Na razie e-auta opierają się na zasadzie truć to my, ale nie nas. Prąd nie bierze się z gniazdka, ale ze spalonego węgla gdzieś hen daleko. Dywagujemy, co lepsze ukrywając świadomie bądź nie składniki kosztów lub wad i nadal jesteśmy w punkcie wyjścia. Producentów nie ma co pytać, bo każda sroczka swój ogon chwali.

      • 7 0

  • Nie opłaca się dlatego elektryki kupują spółki państowe, miejskie itp (11)

    Prywatny biznes wie ze diesel tanszy i lepszy.

    • 37 3

    • (8)

      oplaca sie ale cena niestety poki co zaporowa , nie sadze zeby pan jezdzil jakis dislem jakby eletryk kosztowal te same pienaidze ,nie realne poki co,2, bez zlosliwosci to mowie ale po prostu polacy to biedny narod to tez doluje ze nie stac na cos fajnego

      • 2 8

      • Proszę, by "Polacy" pisał "Pan" wielką literą, niezależnie z jakiego narzędzia wysyła "Pan" posty.

        • 7 3

      • A gdzie to ładować ? Pod chmurką ? (1)

        • 6 1

        • A gdzie trzymasz swój baniak z benzyną i pompę?

          Wszystko da się rozwiązać.

          • 1 1

      • (1)

        nawet jak kogoś stać, to gdzie ma ładować mieszkając w bloku, przedłużacz z 6 piętra ciągnąć?

        • 5 0

        • mówimy o autobusach, tu szanse na lepsze rozwiązania są większe

          można wymieniać baterie zamiast unieruchamiać cały autobus. Jakbym miał wymienić cały tabor to takie warunki bym postawił

          • 0 0

      • elektryki sa ....daleko ,daleko za diesle chocby w kwesti zasiegu na jednym tankowaniu (1)

        diesiel zbiornik 60l -zasiego rozsadnie 1000km,elektryk jakiej by bateri nie mial wiecej jak 500km na jednym "tankowaniu" nie zrobi...

        • 1 1

        • dlatego można wymieniać baterie

          w autobusie byłoby to łatwiejsze. I jak wkrętarka, 2-3 takie zespolone ogniwa i fest. Ładowaniem w unieruchomieniu można się nie przejmować.

          • 0 1

      • w przypadku autobusu, elektryk wychodzi taniej

        mimo że zakup droższy to eksploatacja tańsza a w przypadku autobusów to jest główny koszt. Autobus elektryczny w leasingu sumarycznie, miesięcznie wychodzi taniej niż diesel bo robi duże przebiegi.

        • 1 0

    • (1)

      Ale komfort dużo wyższy, nie trzęsie jak w dieslu, nie śmierdzi no i cisza, a prywatny biznes chwyta się tego co najtańsze, a nie co dobre

      • 2 9

      • może dlatego żeby zarobić pieniądze na podatki

        z których będzie dotacja dla spółek miejskich które przepłacą za to by pani gruszecka-spychała pokazała jaka jest eko. Zdanie długie jak pazury urzędasów. Brak przecinków jak odpowiedzialności za tą niegospodarność.

        • 5 0

  • jeszcze raz (2)

    Powtarzacie artykuł, to i ja Wam powtórzę. Żadnych elektrycznych autobusów w Gdyni nie będzie bo żadnych dotacji z Unii Europejskiej nie będzie. Już o to się postarają: prezesunio z Zaliborza, niejaki Horała i ich kumple.

    • 22 17

    • się wybieralo to teraz łykaj nie wnikaj

      • 2 0

    • jak unia wymysli kastracje wszystkich w Polsce to tez trzeba sie poddac?

      • 2 3

  • Podniecenie jak z mevo

    A tylko koszt będzie dla podatnika.

    • 20 1

  • Podwyżki cen prądu (10)

    Rząd nie pomaga podwyższając ceny prądu. A te będą dalej rosły jeżeli naprawdę nie zaczniemy odchodzić od energetyki opartej na węglu (drogie wydobycie z kopalń głębinowych, coraz wyższe opłaty za uprawnienia do emisji CO2).

    • 12 5

    • Uzupełnienie do artykułu (6)

      Jest trzeci sposób ładowania autobusów elektrycznych - tzw. dynamiczny. Czyli elektrobus ładuje się podczas jazdy. Wykorzystując trolejbusową sieć trakcyjną. To najlepsza metoda, bo nie marnuje się czasu na pędach. Tą drogą poszły Berlin i Praga specjalnie w tym celu budując odcinki sieci trakcyjnej. Jest całkowicie niezrozumiałym dlaczego Gdynia nie skorzystała z tego rozwiązania mając już gotową sieć trakcyjną na dużej części tras.

      • 12 1

      • (2)

        mam nadzieje ze kltos z preziow to czyta to jest nadzieja

        • 4 0

        • (1)

          Myślałem, że pisząc dynamiczny masz na myśli jadące z górki. Wtedy silnik zamienia się w prądnicę i oddaje prąd do sieci, bądź ładuje akumulatory.

          • 2 0

          • To się nazywa rekuperacja energii elektrycznej i nasze trajtki też to już mają.

            • 1 0

      • (1)

        No ale to jest bez większego sensu, bo musisz mieć taką sieć trakcyjną, a mało które miasto w Polsce takową posiada. Nie takie jest założenie elektryków.

        • 0 2

        • No ale co Twój komentarz wnosi? W Gdyni od 1943 jest sieć trakcyjna,

          więc od przeszło 77 lat miasto jest gotowe na takie rozwiązanie.

          • 2 0

      • Bylibyśmy nie lada przykładem, jak robić elektromobilność.

        Mielibyśmy autobusy elektryczne i ani jednej ładowarki. Ani jednego przestoju na ładowanie. Ciągle w ruchu. A w innych miastach ciągle po kilkadziesiąt minut na kablu

        • 0 0

    • Co ma, drogie wydobycia , do ceny prądu w Polsce ? Przecież to nie naszym węglem palimy ;)

      • 0 1

    • Dziwne ,że Niemcy oddały kolejny blok w nowozbudowanej elektrowni węglowej (1)

      A opłaty emisyjne CO/2 nie są "'prawem naturalnym" tylko narzuconym podatkiem , jako pretekst słuzy zabobon :"dwutlenek klimat zmienia"
      Niestety, pokolenie mileniansów przyjmuje te brednia jak prawdy objawione

      • 3 1

      • Opłaty za ścieki nie są "prawem naturalnym", tylko narzuconym podatkiem, jako pretekst służy zabobon "ścieki trują rzeki i Bałtyk".
        Niestety, pokolenie boomerów przyjmuje te brednia jak prawdy objawione.

        • 2 0

  • Trzeba poczekać jeszcze ze dwa lata (2)

    I wówczas poprosić o zestawienia z Zielonej Góry. Wtedy będzie wiadomo, czy się opłaca. A nie ślepo lecieć na żywioł, bo moda

    • 22 1

    • (1)

      Poczekajmy jeszcze ze cztery, kiedy trzeba będzie utylizować akumulatory i kupować nowe, czy wtedy się opłaci?

      • 8 0

      • różnica w cenie paliwa i prądu jest duża a przebiegi które robią autobusy ogromne

        i tu jest myk, jeśli to ma się opłacać to właśnie w transporcie masowym bo ten jest duży i cena zakupu pojazdu w przeliczeniu na przewiezionych ludzi i kilometry jest niewielka w porównaniu z ceną paliwa który taki pojazd przepali. Ale możemy sobie gdybać, trzeba by sprawdzić. Niemniej trolejbusy to tańszy w użytkowaniu transport niż autobusy.

        • 1 0

  • Diesel zabija (4)

    pamiętajcie o tym

    • 5 20

    • Dym z elektrowni jest jeszcze gorszy. (1)

      • 7 2

      • nie jest, elektrownie mają znacznie wydajniejsze reaktory katalityczne

        które dużo lepiej zatrzymują produkty spalania paliw

        • 2 0

    • jak go pijesz to owszem

      • 3 1

    • Leming ty nawet nie wiesz gdxue jest elektrownia w miescie

      A każde auto to jeden komin

      • 1 0

  • Zeroemisyjne dokładnie bo przecież prąd bierze się z gniazda (2)

    Gratuluje.

    • 22 2

    • W Polsce, gdzie się myśli wyłącznie o węglu (1)

      niby ratując rodzime górnictwo a faktycznie paląc w elektrowniach ruskim, australijskim, kolumbijskim itp ma to dość komiczny wymiar. W UK na przykład źródła odnawialne dają już 45% energii elektrycznej i ta produkcja podwoiła się w ciągu zaledwie 2 lat. Inną kwestią jest produkcja i utylizacja baterii.

      • 4 0

      • wiesz, u nas problemem jest struktura zarządzania

        to głównie spółki skarbu państwa drenują ten biznes jak wampiry. Bo jak się okazuje biznesy prywatne nie mają problemu z rentownością. Aczkolwiek nie mam nic przeciwko źródłom odnawialnym o ile się opłacą finansowo. Ale też promowałbym gaz lub alkohol do napędu samochodów. Ma bardzo czyste spaliny. Jest bardzo ekologiczny.

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sprawdź się

Popularny wysokoprężny silnik 1.9 TDI montowany był w samochodach marki: