Wiadomości

stat

Trójmiejski czerwiec pięknych klasyków

Piękny Mercedes W 143 - 230.
Piękny Mercedes W 143 - 230. fot. Muzeum Techniki Wojskowej Gryf

Austin Healey, Mercedes 230 czy bardzo rzadka, pierwsza seria Hondy Civic - w ostatnich dniach mieliśmy okazję podziwiać kilka bardzo ciekawych - a niewidzianych dotąd - trójmiejskich klasyków.



Zaczniemy od prawdziwej legendy. To srebrny Austin Healey 3000, należący do znanego trójmiejskiego kolekcjonera zabytków, który w swojej stajni posiada m.in. kilka klasycznych modeli Ferrari. Samochód pojawił się na obchodach 80-lecia Automobilklubu Morskiego.

Sportowy, dwudrzwiowy roadster produkowany był w latach 1959-67, w trzech wersjach rozwojowych. Dostępny był jako klasyczne auto dwuosobowe i model 2+2. Sześciocylindrowa rzędówka o pojemności 2,9 litra oraz mocy od 126 do 150 KM, zasilana parą sprawdzonych gaźników SU, pozwalała na rozpędzenie samochodu do 100 km/h w 11,7 sekundy. Jak na tamte czasy był to bardzo dobry wynik. Prędkość maksymalna Austina wynosiła 185 km/h.

Austin Healey 3000.
Austin Healey 3000. fot. Bawo/Trojmiasto.pl
Mimo niewielkiego prześwitu i mało precyzyjnej przekładni kierowniczej, Healey 3000 był na przełomie lat 50. i 60. jednym z głównych rozgrywających w rajdach samochodowych. Przez osiem lat produkcji powstało łącznie 42 926 egzemplarzy. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że montaż aut odbywał się w zasadzie ręcznie.

Co ciekawe, dokonywano go nie w zakładach należących do Healey'a, a potem koncernu BMC, lecz w firmie Jensen. Tej samej w której składano Volvo 1800 i która produkowała własne, bardzo udane, klasyczne samochody. Jensen częściowo odpowiadał również za ponadczasową stylistykę nadwozia.

W Polsce kolejne Healey'e 3000 można policzyć na palcach jednej ręki. Znacznie bardziej popularny jest u nas mały model Sprite.

Mercedes w towarzystwie pań odzianych w stroje z epoki.
Mercedes w towarzystwie pań odzianych w stroje z epoki. fot. Muzeum Techniki Wojskowej Gryf
Mercedes W 143 - 230.
Mercedes W 143 - 230. fot. Muzeum Techniki Wojskowej Gryf
Sesję kolejnego ciekawego autozabytku - wykonaną na gdyńskim bulwarze w towarzystwie pań w strojach z epoki - zaprezentowano na profilu społecznościowym należącym do Muzeum Techniki Wojskowej Gryf.

Bohaterem wydarzenia, które obserwowała spora grupa mieszkańców Gdyni, był Mercedes W 143 - 230 z 1938 roku. Pięknie odbudowana, czarna limuzyna w wersji z przedłużonym rozstawem osi, wyposażona została w tablice pochodzące nie z przedwojennego Powiatu Morskiego (jak wskazywałoby miejsce sesji i położenie placówki), lecz z terenu Wolnego Miasta Gdańska.

- Wolne Miasto Gdańsk kojarzy nam się ze wspomnieniami matki, jej pamiątek i zdjęć jako symbol dostatku i dobrobytu - tłumaczy ten fakt na swoim profilu muzeum.
Mercedesy W 230 produkowano od 1937 do 1941 roku, kiedy to definitywnie zakończono produkcję bardziej popularnych samochodów osobowych na terenie III Rzeszy. Ciekawostka - pokrewnym i często mylonym modelem był W 138 260D, wyposażony w silnik wysokoprężny.

Honda Civic pierwszej generacji.
Honda Civic pierwszej generacji. fot. Auto Expert
Ciekawe wnętrze Civic.
Ciekawe wnętrze Civic. fot. Auto Expert
Na koniec auto które zadebiutowało w czasach nieco nam bliższych. To perfekcyjnie utrzymana, pierwsza Honda Civic, która pojawiła się w firmie Auto Expert na nietypowym montażu radia.

Pierwszą generację Hondy Civic zaprezentowano w 1972 roku. Samochód zaprojektowany przez Yoshio Nakamurę z miejsca stał się hitem sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Dużym wzięciem cieszył się też w Europie, torując tym samym marce drogę do późniejszej wielkiej popularności. Wystarczy wspomnieć, że w plebiscycie na Europejski Samochód Roku 1974 pierwsza generacja Civica zajęła 3. pozycję (tuż za Mercedesem 450S i Fiatem X1/9).

Dożywotnią sławę zapewniła kompaktowej Hondzie scena z filmu "Akademia Policyjna", w której jeden z głównych bohaterów, aby się w niej zmieścić, wyrzuca przednie siedzenia.

- Pierwsza odmiana Civica trafiała do nas w śladowych ilościach, w ramach prywatnego importu, na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia. Nieliczne egzemplarze, trawione przez rdzę i obciążone problemem ze zdobywaniem części, szybko trafiły na śrubki. Dlatego tak ucieszyliśmy się, kiedy taki samochód trafił do naszego warsztatu - mówi Szymon Sienkiewicz z Auto Expert.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia