Wiadomości

stat

Przywrócili go do pracy w PORD po 2 latach

Marcin Augustowski wrócił do pracy w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego pod koniec stycznia.
Marcin Augustowski wrócił do pracy w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego pod koniec stycznia. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Po trwającej blisko dwa lata batalii sądowej egzaminator Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego został przywrócony do pracy. Sąd orzekł, że zwolnienie go z pracy było nie tylko bezpodstawne, ale również wadliwe pod względem prawnym. Rzeczywistym powodem wyrzucenia na bruk doświadczonego egzaminatora była niechęć przełożonego, który romansował z jego żoną. Poszkodowany bronił swoich racji samodzielnie - bez wsparcia adwokata czy radcy prawnego.



Z naszą redakcją skontaktował się Marcin Augustowski, egzaminator z Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Postanowił podzielić się z nami historią swojej walki o powrót do pracy, z której został zwolniony bez merytorycznego powodu.

- Chciałbym, aby wasi czytelnicy mogli dowiedzieć się, jak osoby piastujące państwowe stanowiska potrafią zniszczyć życie swoim podwładnym. Zwolnić pracownika na podstawie fałszywych dokumentów oraz zmyślonych powodów. Tak działo się w PORD, gdzie była pani dyrektor i jej zastępca zwalniali pracowników z pobudek osobistych. Tak też było i w moim przypadku - mówi nasz rozmówca.
Jakie masz relacje z przełożonym?

dobre, nie mam szefowi absolutnie nic do zarzucenia

41%

różne, wiele zależy od jego humoru czy danej sytuacji

43%

fatalne, nie lubię go ani nie cenię

16%

Przykładny pracownik



Augustowski uzyskał uprawnienia na egzaminatora na prawo jazdy w 2008 roku. Tym samym został najmłodszym przedstawicielem swojego zawodu w Polsce. Pierwszym miejscem jego pracy był ośrodek ruchu drogowego w Elblągu. Po kilkunastu miesiącach, tj. w kwietniu 2009 roku, został przeniesiony do Gdańska. Już dwa lata później, tj. w 2011 roku, mógł przeprowadzać egzaminy na wszystkie możliwe kategorie - od A1 do T włącznie.

- Cały czas podwyższałem swoje kwalifikacje, bym mógł być coraz bardziej szanowanym i dobrym pracownikiem. Udało mi się to. Zacząłem prowadzić zajęcia dla przyszłych egzaminatorów z Prawa o Ruchu Drogowym. Ale od 2014 roku zaczęło dziać się coś dziwnego. Zaczęły pojawiać się rożne dziwne notatki na mój temat oraz groźby ze strony mojego przełożonego - relacjonuje Augustowski.

Grom z jasnego nieba



Pod koniec marca 2016 roku, egzaminator otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę. Jako przyczyny wskazano kolejno: brak rękojmi należytego wykonywania obowiązków służbowych, naruszenie kodeksu etycznego zachowania pracowników PORD-u, zaniechanie noszenia odzieży służbowej, wielokrotne spóźnienia do pracy, nieusprawiedliwioną nieobecność w lutym 2016 roku oraz wreszcie utratę zaufania do pracownika.

Przed wyrzuceniem egzaminatora z pracy nikt z kierownictwa PORD-u nie przeprowadził z nim żadnej rozmowy na ten temat. W trakcie odczytywania treści dokumentu, kompletnie zaskoczony Augustowski zasłabł, a na miejsce została wezwana karetka pogotowia. Gdy tylko doszedł do siebie, postanowił walczyć o swoje prawa i zdecydował się na batalię sądową z Pomorskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego.

- Zarzuty, które zostały mi postawione, były po prostu wymyślone. A pan zastępca dyrektora mówił w kuluarach, że nawet jeśli uda mi się wygrać przed sądem, to i tak podczas procesu "wykończę się" z braku pieniędzy - kontynuuje Augustowski.

Sąd przyznał rację zwolnionemu



Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe i toczyła się niemal przez dwa lata. Sędzia Anita Niemyjska-Wakieć oraz ławnicy Teresa RadomskaBogumiła Kalinowska zapoznali się z obszernym materiałem dowodowym - przesłuchali kilkunastu świadków i przeczytali kilkaset dokumentów, dostarczonych z archiwów PORD-u.

Wydany pod koniec listopada 2017 roku wyrok był jednoznaczny. Marcin Augustowski został zwolniony bezzasadnie, a wręczone mu wypowiedzenie było wadliwe pod względem prawnym z powodu nieskonkretyzowania przyczyny oraz zbyt późnego poinformowania o treści dokumentu. Jednocześnie nakazano przywrócenie egzaminatora do PORD-u na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. Orzeczenie jest już prawomocne, gdyż żadna ze stron nie odwołała się od niego.

Romans żony z kierownikiem męża



Jak to możliwe, że pracownik o bardzo dobrej reputacji, często otrzymujący premie uzależnione od wielu czynników, został tak potraktowany przez swojego pracodawcę? Jak wynika z pisemnego uzasadnienia wyroku, prawdziwym powodem wyrzucenia Augustowskiego na bruk była wyłącznie niechęć do niego ze strony Andrzeja P., ówczesnego zastępcy dyrektora PORD-u. I była ona głęboko umotywowana względami osobistymi.

Wyrzucony egzaminator był żonaty z inną pracownicą PORD-u. Na przełomie 2013 i 2014 roku w ich małżeństwie doszło do poważnego kryzysu. Augustowski zwierzył się szefowi ze swojego problemu, gdyż uważał go za przyjaciela. Nie miał pojęcia, że jego przełożony... jest w związku z jego żoną. Wkrótce wiadomość o romansie rozniosła się wśród pracowników ośrodka, a P. rozpoczął usilne starania, aby pozbyć się Augustowskiego.

- Andrzej P. był przyjacielem rodziny żony powoda (...) Powód zwracał się do P., którego uważał za przyjaciela, o wsparcie psychiczne. Nie wiedział wtedy, że P. jest w związku z jego żoną (...) W 2014 roku w aktach powoda na polecenie P. zaczynają pojawiać się notatki służbowe, wskazujące różnego rodzaju uchybienia powoda. Notatki częściowo były niekonkretne, nie wskazując rodzaju uchybienia (...) Notatki były wpisane do akt na wyraźne polecenie P. (...) Znamienne, że notatki te pojawiają się od momentu, gdy między małżonkami Augustowskim rozpoczął się kryzys małżeński, w który zaangażowany był P. Wcześniej ich nie ma - czytamy w pisemnym uzasadnieniu wyroku.

Przełożony przed sądem: "zapomniałem wszystko"



Przesłuchiwani w postępowaniu świadkowie wyraźnie wskazali, że wypowiedzenie umowy o pracę z Augustowskim zostało sporządzone na podstawie wytycznych zastępcy dyrektora PORD-u. Tymczasem przed sądem, Andrzej P. nie był w stanie przypomnieć sobie powodów podjęcia decyzji zwolnienia podwładnego i - wbrew zeznaniom innych świadków - powoływał się na skargi ze strony jego bezpośrednich przełożonych.

- Potwierdza to zeznania powoda, iż stosunek P. do niego mógł być motywowany tylko okolicznościami osobistymi (...) Podkreślenia wymaga fakt, iż świadek ten często zasłaniał się niepamięcią, nadto częściowo jego zeznania są sprzeczne z zeznaniami innych świadków. Znamienne, iż świadek (...) wskazał, iż sporządził wypowiedzenie na polecenie i według wytycznych P., ten twierdził, iż nie pamięta, kto wnosił o rozwiązanie stosunku pracy (...) Trudno uznać, iż świadek wszystko zapomniał, szczególnie jeśli przyczyny byłyby poważne i istotne (...) - czytamy w dalszej części pisemnego uzasadnienia wyroku.

Przykład dla innych



Zgodnie z wyrokiem sądu, Marcin Augustowski wrócił do pracy w PORD pod koniec stycznia. Choć cieszy się z powrotu na dotychczasowe stanowisko, to jednocześnie podkreśla, że kosztowało go to sporo nerwów i samozaparcia. Warto wspomnieć, że bronił swoich racji samodzielnie, czyli bez wsparcia adwokata czy radcy prawnego. Wyjaśnił, że podzielił się z naszą redakcją swoimi doświadczeniami, aby dać nadzieję i przykład innym, którzy podobnie jak on zostali bezzasadnie zwolnieni.

- Sprawa w sądzie trwała prawie 2 lata. Broniłem się sam, bez adwokata. I pierwszy raz w przypadku tej firmy pracownik został przywrócony na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. Udało mi się. Ale to była długa i ciężka droga, przez którą musiałem przejść. Poradziłem sobie, choć nigdy nie zapomnę tego, co w moim życiu się działo przez te ostanie lata. Dziś chciałbym podziękować obecnemu kierownictwu za ciepłe powitanie w miłej atmosferze. Mam nadzieję, że już nikogo nie spotka taka niesprawiedliwość - kwituje nasz rozmówca.
Na koniec warto wspomnieć, że Andrzej P. już od dawna nie jest pracownikiem PORD-u. Został z niego zwolniony z powodu wyroku karnego z czerwca 2016 roku, skazującego go za przestępstwo korupcyjne. Małżeństwo Augustowskich rozpadło się, a była żona pana Marcina zrezygnowała z pracy w ośrodku. Tym samym, jak podkreślił sąd, przywrócenie niesłusznie zwolnionego egzaminatora nie mogło stworzyć niezręcznej atmosfery.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (275)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.