Wiadomości

Odświeżony Mercedes-Benz klasy E

Najnowszy artukuł na ten temat

Hybrydowy Mercedes-Benz GLE przejedzie nawet 100 km na prądzie

Nowy Mercedes-Benz Klasy E.
Nowy Mercedes-Benz Klasy E. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Klasa E to najlepiej sprzedająca się seria modelowa w historii marki Mercedes-Benz. Do tej pory od 1946 r. niemiecki producent dostarczył ponad 14 mln egzemplarzy limuzyn i kombi. Aktualnie na rynku oferowana jest 10. generacja (W 213) tego popularnego modelu, która w tym roku doczekała się kuracji odmładzającej. Co przyniosły zmiany?



Czy podoba ci się odświeżony Mercedes-Benz Klasy E?

tak, prezentuje się bardzo elegancko 46%
raczej tak, jest całkiem atrakcyjny 20%
raczej nie, wieje nudą 18%
nie, nie podoba mi się 16%
zakończona Łącznie głosów: 284
W połowie sierpnia dealer BMG Goworowski z Gdyni jako pierwszy w kraju zaprezentował swoim klientom odświeżonego Mercedesa-Benz klasy E. Teraz, już na drodze, mieliśmy okazję sprawdzić, jak zmieniła się ta popularna limuzyna.

Na samym początku wspomnieliśmy o 14 mln sprzedanych egzemplarzy Klasy E w całej historii tego modelu. Warto dodać, że najnowsza generacja w niespełna cztery lata sprzedała się w liczbie 1,2 mln sztuk (limuzyna i kombi). A to świetny wynik. Duża w tym zasługa nie tylko rynku europejskiego, ale także chińskiego i koreańskiego.

Nowa Klasa E w polskich salonach zadebiutowała w najbardziej klasycznej wersji nadwozia - limuzyna, ale lada dzień dołączy do niej kombi, a za jakiś czas także coupe i kabriolet. Co ciekawe, oferowana będzie również limuzyna z długim rozstawem osi - to dobra wiadomość. Zła natomiast jest taka, że będzie można ją nabyć jedynie w Chinach.

Do rzeczy jednak. Co zmieniło się w odświeżonej Klasie E? Zacznijmy od wyglądu. Nie ma tu mowy o rewolucyjnych ruchach projektantów ze Stuttgartu. Są to raczej kosmetyczne zmiany na plus, zarówno w pasie przednim, jak i tylnym.

Rolę podstawowego wariantu przejęła sportowa, a przy tym bardzo gustownie skrojona linia Avantgarde. To oznacza, że po raz pierwszy w historii Klasy E bazowa wersja ma gwiazdę na osłonie chłodnicy. Zmodyfikowano lampy, zderzak i maskę. Co ważne, już w standardzie nowy model wyposażony jest w pełni LED-owe reflektory (opcjonalnie można zamówić Multibeam LED ze światłami drogowymi Ultra Range).

W pasie tylnym także przeprojektowano zderzak, pokrywę bagażnika i dzielone lampy, które zostały nieco spłaszczone. Fachowcy dbający o zmiany wizualne postawili także na chromowane akcenty, których jest całkiem sporo.

Delikatne zmiany zaszły także w konfiguratorze. Pojawiły się nowe, aerodynamiczne wzory felg i trzy kolory lakieru: srebrny high-tech, szary grafit i srebrny mojave.

Salony samochodowe w Trójmieście


Zaglądamy do wnętrza nowej Klasy E, z którego bezpowrotnie zniknęły analogowe zegary. Już w standardzie oferowane są dwa duże ekrany o przekątnej 10,25 cala. Opcjonalnie dostępne są większe ekrany o przekątnych 12,3 cala, które lepiej maskują czarne ramki i wyglądają jak jedna, panoramiczna tafla szkła. Oczywiście Klasa E wyposażona jest w system MBUX nowej generacji z funkcją komend głosowych.

W udoskonalonym systemie debiutuje kilka ciekawych rozwiązań i udogodnień. To chociażby prezentowanie numeracji domów na mapie czy wyświetlanie bieżących wskazań sygnalizatora, gdy Klasa E "stoi" na czerwonym świetle.

Nowością jest odmienione koło kierownicy, z której zniknęły charakterystyczne rolki do sterowania niektórymi funkcjami, a pojawiły się sensory. Co istotne, panele dotykowe są teraz mniej podatne na "łapanie" odcisków palców.

Wieniec posiada tzw. czujniki pojemnościowe, które wykrywają, gdy kierowca nie trzyma rąk na kole kierownicy. A ta dostępna jest w trzech wersjach stylistycznych: obszyta skórą, w kombinacji drewno-skóra oraz w wersji supersportowej.

W kolumnie środkowej zniknęło wielofunkcyjne pokrętło, które zastąpione zostało panelem dotykowym znanym z klasy A. Dodajmy, że wnętrze zyskało nowe odcienie i materiały wykończeniowe, a wśród nich nowe kombinacje kolorów.

Nowe modele - nasze testy

Kolejną nowością na pokładzie jest funkcja kinetyki foteli Energizing, której zadaniem jest korzystne dopasowywanie pozycji siedzącej podczas podróży. Dzieje się to za pomocą drobnych ruchów oparcia i poduszki siedziska.

Kontrola komfortu Energizing łączy różne systemy auta z zakresu komfortu i wykorzystuje oprawę muzyczną oraz oświetleniową, a także szereg trybów masażu celem realizacji gamy programów dobrego samopoczucia. W hybrydach typu plug-in dostępny jest dodatkowy program PowerNap, który jest przydatny szczególnie podczas przerwy w podróży lub na ładowanie pojazdu. Program oferuje trzy fazy: zasypianie, sen i budzenie. Jego zadaniem jest poprawienie wydajności kierowcy i zapewnienie mu "zastrzyku" nowej energii na dalszą drogę.

To nie koniec nowości, bo odświeżona Klasa E została uzbrojona w szereg systemów poprawiających i zapobiegających niebezpieczeństwu na drodze. To m.in. aktywny asystent odległości (Active Distance Assist) z funkcją regulacji prędkości na podstawie trasy, aktywny asystent jazdy w korku (Active Tailback Assist), aktywny asystent kierowania (Active Steering Assist), aktywny asystent hamowania (Active Brake Assist), aktywny asystent martwego pola (Active Blind Spot Assist) czy pakiet parkingowy z kamerą 360 stopni.

Nowością jest także system Mercedes-Benz Urban Guard, czyli swego rodzaju strażnik auta. Asystent połączony jest ze smartfonem właściciela pojazdu i wysyła mu powiadomienia, gdy tylko Klasa E będzie uczestniczyła w parkingowej kolizji, ktoś ją odholuje albo spróbuje ukraść. Mało tego, strażnik posiada funkcje śledzenia, więc jak już auto zostanie skradzione, to będzie można śledzić, gdzie podąża rabuś.

Zaglądamy pod maskę testowanego egzemplarza. To wersja E 300e Business Edition, czyli hybryda typu plug-in. Względem poprzednika E 350e znacznie powiększono zestaw akumulatorów - z 6,4 do 13,5 kWh, co oczywiście przełożyło się na wydłużony zasięg w trybie wyłącznie elektrycznym. Jak obiecuje Mercedes-Benz, może wynieść nawet około 50 km na samym prądzie, choć realnie trzeba liczyć 35-40 km. W nowym układzie - oprócz zwiększonej pojemności baterii - znalazł się także mocniejszy silnik elektryczny. Dwulitrowa jednostka spalinowa pozostała praktycznie bez zmian.

Turbodoładowany silnik benzynowy generuje moc 211 KM i 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego, natomiast jednostka elektryczna dorzuca swoje 122 KM. Moc systemowa układu hybrydowego wynosi 320 KM i 700 Nm maksymalnego momentu obrotowego. I tę moc czuć pod stopą.

Między silnikiem benzynowym a elektrycznym znajduje się konwencjonalna skrzynia biegów 9G-Tronic, a moment obrotowy przekazywany jest na obie osie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 5,8 sekundy, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 250 km/h.

Dwa słowa o zestawie baterii, które z gniazda domowego 230 V do pełna ładują się w około pięć godzin. Korzystając z ładowarki (maksymalny prąd ładowania zewnętrznego: 7,4 kW - Type 2), ten czas skróci się do ok. półtorej godziny.

Niestety, pojawienie się dodatkowej baterii ograniczyło wyraźnie przestrzeń bagażową - z 540 do 370 litrów. O 260 kg zwiększyła się także masa pojazdu (z 1730 kg do 1990 kg).
Reasumując, nowa Klasa E jest jeszcze lepsza od swojego poprzednika, a sama kuracja odmładzająca przyniosła naprawdę długą listę pozytywnych zmian. To auto w najnowszej odsłonie świetnie wygląda, rewelacyjnie przyspiesza (mimo większej masy), oferuje bardzo dobre właściwości jezdne (mimo nieco mniej korzystnego rozłożenia mas), a do tego - jak na limuzynę Mercedesa przystało - jest niezwykle komfortowa. Największym minusem Klasy E... jest oczywiście cena. Cennik E 300e startuje od kwoty 230,2 tys. zł.

Samochód do jazd testowych użyczyła firma Mercedes-Benz BMG Goworowski.

Opinie (74) 4 zablokowane

  • Gdzie ta elegancja, którą szczycił się Mercedes? (6)

    Te samochody wyglądają jak koreańskie Hyundaie.

    • 56 26

    • Z zewnatrz tak. W srodku o niebo lepiej niz inne auta - nie klasy premium

      • 3 2

    • a sa niekoreanskie Hyundaie? (3)

      • 4 1

      • modele z rodziny I... są "niekoreańskie" (1)

        też mi przypominają Hyundai-e z przed czasu, jak powstało ich biuro konstrukcyjne w Niemczech i zaczęli produkować modele I10, I20, I30 i I40.
        Mam wrażenie, że Mercedes przesadza z liniami krzywymi, takie esy floresy

        • 2 0

        • nie, nie ma i co ma do rzeczy kwestia adresu biura projektowego, a dodatkowo, ktory model sprzed (nie "z przed")

          ?

          • 1 0

      • południowokoreańskie

        • 1 0

    • Przedliftowy tył nie wiem czemu kojarzył mi się z Kia Clarus. Ostatnim moim bedzie W212. Nowsze czy to C i E to nie moja bajka. Jeden klient mniej. Może na moje miejsce przybędzie dwóch lub więcej nowych. Zobaczymy.

      • 0 0

  • Ładne cacko.

    • 11 9

  • Niepotrzebne te wielkie ekrany

    • 24 16

  • A ja przeczytałem "odśnieżony mercedes"

    Hehe, nieźle m isię dzień zaczyna.

    • 9 2

  • na jedno kopyto (4)

    Od pewnego czasu mam wrażenie, że wszystkie modele Mercedesa są bardzo podobne do siebie. Jakoś to się zlewa i traci urok. Klasy tracą unikalność, swoje indywidualne cechy na rzecz wspólnego designu.

    • 33 3

    • Unifikacja (1)

      Wszysrkie marki tak maja od co najmniej kilkunastu lat

      • 2 5

      • ???

        a Mitsuoka nie. aha bo niszowa. no to może Ferrari. nie ? aha bo to samochody na F. a na eF są do d.

        • 1 0

    • przecież zawsze tak było że linia była podobna we wszystkich modelach (1)

      ewentualnie cechy charakterystyczne bo trudno zachować te same proporcje w hatchbacku i sedanie. Zobacz sobie na W124 i W201oraz W126 projektowane zdaje się przez Saco. Przecież to to samo założenie. Albo W116 i W123. Mega podobna linia. Nie wiem kiedy było inaczej, czyli że modele nie były do siebie podobne.

      • 1 0

      • Były podobne...

        ...ale nie na tyle, że ciężko było je od siebie odróżnić.

        • 0 0

  • najważniejsze że ma chromowane obwódki okien (1)

    niech sąsiady widzą że to wypasiorny wóz

    • 7 6

    • polonez Borewicza też miał

      • 0 0

  • To już nie to samo co kiedyś..... (6)

    Beczka robiła po milion km,500 sec czy w124 .... Merc to był Merc,a teraz jakieś ulepy które potrafią się same zapalić lub walczysz z dilerem bo nie uznaje wad na gwarancji....

    • 31 4

    • (1)

      ile tych merców się samo zapaliło ?

      • 2 0

      • Jeden ale efektownie

        Z dziewczyną w środku
        I co tego sam jechał

        • 3 0

    • teraz serwis jest drogi i nikomu się nie chce jeździć trupem przez 20 lat

      ale dzięki unifikacji części i automatyzacji produkcji znacznie większą część populacji stać na takie mercedesy, co również daje takie oto sprzężenie że ludzie nie potrzebują nimi śmigać owe 20 lat, aż do miliona km.

      • 1 1

    • Hehe (1)

      Jak ktoś jest spoconym taxsiarzem jak ty Mario to mu zawsze nie pasuje.

      • 1 2

      • cierpieć będzie 3 właściciel

        czyli w sumie też taksiarze

        • 0 0

    • Kiedy właściciel Mercedesa też był inny

      • 0 0

  • Wszystkie Mesie po lifcie (5)

    wyglądają jak C-klasa . Upodobnione do małego C nie sa już tak majestatyczne. Jak jedzie E klassa to nie wiadomo czy to S-ka czy C-klasa. O ile masz C-klase jest ok jak ktoś mysli że to E albo S . Gorzej jak kupujesz S-klase a sąsiad mówi że wygląda jak C albo E .

    • 25 4

    • no tak, jak sąsiad nie podziwia to najgorzej (1)

      • 6 0

      • no jasne, a tak na serio to racja, wszystki noski podobne, z daleka nie widzisz czy to C czy E

        teraz co dwa trzy lata face lifting i już się człowiek gubi,,

        • 6 0

    • Ostatnio zdziwiłem się dlaczego CLA ma silnik 400d (2)

      A to był CLS ;)

      • 3 0

      • przecież widać różnicę w rozmiarach (1)

        z resztą lekko inne proporcje, zawsze tak było że modele były do siebie podobne

        • 0 2

        • Jechałem za nim, a do tego był w czarnym kolorze, który optycznie zmniejsza sylwetkę.

          • 0 0

  • E-Klasa waży dwie tony? (2)

    Co za absurd... Jak tak dalej pójdzie to będą musieć zwiększyć limit dla kategorii "B" bo w 3,5 tony się nie będziemy mieścić chcąc prowadzić zwykłe auto.

    • 12 0

    • same baterie pewnie z 400 :)

      • 2 0

    • szmelcwagen crafter diesel do 3,5 tony prawko B

      szmelcwagen e-crafter o ładowności jak w B - masa własna bliska 3,5 tony

      • 0 0

  • Słaba jakość (13)

    Mam C Coupe, auto kupione w salonie. Niestety to już nie mercedes. W rocznym aucie skrzypią fotele , trzeszczy dach. Jestem trochę zawiedziony jakością.

    • 23 3

    • widzę, że jedna osoba daje minus, czyli napisałeś nieprawdę o swoim samochodzie, ona wie to... :D

      • 7 1

    • (1)

      Bo Mercedes zrobił się gniotem. Mój ojciec kochał tę markę, pierwszego miał "klina" i faktycznie, samochód jak na tamte czasy rewelacyjny. A potem poszło już z górki, kupował nowe w salonie, W203 z 2002r. rozkraczyła się na gwarancji - wtryski. Potem już chodziła dobrze, ale za to gniła niemiłosiernie. Została w rodzinie do dzisiaj, zyskała przydomek "chrupek" bo wystarczy przejść obok żeby usłyszeć jak ją ruda zżera. W 2003r. Sprinter, ogólnie OK ale blacharka tak samo dziadowska, też jeździ do dzisiaj ale już ostatki bo blacharz wycenił że w zasadzie wszystko trzeba spawać na nowo i wyjdzie z 10.000zł za remont. Lepiej zezłomować. Rok 2007, W211, skrzypiące zawieszenie - serwis szukał wady kilka miesięcy. Potem ojciec zmarł a ja przejąłem upodobanie do MB. Rok 2010, W204 wadliwe amory wylały po 5000km. Ten sam rok W212, zawieszenie Airmatic na dziurach dosłownie tłucze. Serwis utrzymuje że to taka charakterystyka zawieszenia, po 40.000 miechy do wymiany. Po gwarancji z przebiegiem 120.000km przekręcona panewka. Remont silnika, spec od Merców mówi że robi przynajmniej dwa takie remonty w miesiącu, znany problem, za mała pompa oleju i niedostateczne smarowanie. Ostatnia A-klasa w 2015r. po zmianie modelowej z -kanapek- i znowu problemy, tym razem wadliwy układ paliwowy powoduje -skakanie- samochodu. Serwis walczy z usterką kilkukrotnie, wreszcie znajdują przyczynę, wadliwy zbiornik paliwa. I to już był ostatni Mercedes jakiego kupiłem, nie może być tak żeby w każdym jednym z 6 samochodów była jakaś lipa, mniejsza lub większa. W międzyczasie handlowcy jeździli Skodami, Oplami, Volkswagenami, Renówkami i z żadnym autem nie było podobnych cyrków i nawet jak trafiały na serwis to dzień-dwa i po awarii.

      • 15 0

      • Konkretna, rzetelna opinia

        Bez hejtu czy mędrkowania. Dzięki

        • 10 0

    • a w półrocznej Kia Picanto 1.2 nie trzeszczy nic (9)

      szwagier ma Hyundai i30 fastback N i jak pochlał, to go odwiozłem. 275 kucy. tam to dopiero jest cisza i nie trzeszczy. tylko jak depniesz i wbija cię w fotel, który nie trzeszczy. H za 130tys. moja pica za 53 tys. za ile masz tego miecia ?

      • 5 3

      • wiesz, w mercu ma się inne wymagania

        mi nawet w corsie C nic nie trzeszczy, może dlatego że plastiki to stare przetopione kubki po kawie z mcdonaldsa. A tak serio, śmigałem kilkuletnim GLC, a kiedyś GLA. Bzdurą jest że tam coś trzeszczy.

        • 3 0

      • (7)

        Z tym wbijaniem w fotel to nie przesadzaj, najwyzej troszkę wciska a 6,3s do setki w tak małym aucie to kiepski wynik. Woziłem kiedyś szefa limuzyną E320 CDI 224 konie i robiła setkę w 6,6s gdzie ten Hyundai waży z 1800kg a Mercedes 2500kg. A miałem okazję przejechać się Nissanem GT-R który setkę zamykał w lekko ponad 3 sekundy, i tu można mówić o wbijaniu w fotel, po 15 minutach jazdy bolała mnie głowa od przeciążeń.

        • 4 1

        • 0,3 sekundy i kilkaset tysiaków więcej na start (1)

          no, na prawdę jest po co przepłacać

          • 1 4

          • Masz podaną cenę Hyundaia,130.000, w benzynie. Obecnie E-klasę w dieslu 245KM znajdziesz za 240.000 na otomoto. Oczywiście że to jest dalej ponad 100.000 różnicy ale żadne kilkaset tysięcy. Zresztą co ma tutaj do rzeczy cena skoro mówimy o osiągach? Zwyczajnie Hyundai wypada blado i tyle.

            • 3 1

        • ani Hyundai ani Merol tyle nie ważą (4)

          podałeś max dopuszczalną masę, ten merol waży bez obciążenia 1750 kg, a hyundai 1430. Z 2 osobami na pokładzie i bakiem paliwa dolicz 250 kg. Niemniej sprint do 100 nic nie znaczy bo nawet ze słabego silnika da się sporo wycisnąć odpowiednio stopniując skrzynię. Natomiast i30 ma z kolei napęd na przód. Nie pojedzie dużo szybciej niż 6s do 100 z takim napędem. Porównaj sobie sprint do 200 żeby pokazać napęd obu tych aut w całej rozciągłości (a przynajmniej w 80%). Merc osiąga 200km/h w 28s, Hyundai w 22s.

          • 2 4

          • (3)

            Rozmawiamy cały czas o wbijaniu w fotel kolego. A tutaj ma znaczenie tylko sprint 0-100.

            • 3 0

            • Eeee... Mi tam się dopiero trakcja stabilizuje powyżej 100km/h (1)

              Vmax nie sprawdzam bo to już by było niedorzeczne na polskich drogach w aucie mającym ponad 800KM.
              H i30N miałem okazje jeździć. Fajna zabawka, dość lekka i dobry stosunek mocy do ceny.
              90% innych aut objedzie na ulicy. Super środek ciężkości, na zakrętach ładnie się trzyma.

              • 1 4

              • O, kolega tez ztuningował sobie Calibre? Tez te same problemy z trakcjom.

                • 3 0

            • ja się odniosłem do tego co napisałeś czyli że 6.3 do 100 to słaby wynik

              może i nie jest to nie wiadomo co ale to nadal dobry wynik, no i stąd wywód o tym porównaniu. Ktoś inny powie że to Nissan GTR jest powolny bo Chiron przyspiesza jeszcze lepiej. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niemniej 6.3 do stówy to nadal grubo lepiej niż średnia i mozna to uznać za dobry wynik

              • 1 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Jimny to terenówka marki:

 

Najczęściej czytane