Wiadomości

stat

ProCeed: Kia, za którą się obejrzysz

Tak wygląda pierwsze w historii Kii sportowe kombi.
Tak wygląda pierwsze w historii Kii sportowe kombi. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Kia nie przestaje zadziwiać motoryzacyjnego świata. Po stworzeniu pierwszego GT w historii marki (czytaj: Stinger), teraz przyszła kolej na nadwozie shooting brake, czyli designersko wyglądające sportowe kombi. Poznajcie Kię ProCeed.



Czy podoba ci się nowa Kia ProCeed?

tak, jest rewelacyjna

53%

raczej tak, jest całkiem ładna

39%

nie, nie jestem fanem(ką) koreańskich marek

8%
Kia to marka, która od kilku lat robi ogromne postępy. Koreańczycy w końcu zaczęli budować samochody pod europejskiego klienta. Ogromna w tym zasługa niemieckich projektantów, którzy doskonale znają gusta Europejczyków. Teraz, dzięki zaskarbionej sympatii i zaufaniu, Koreańczycy mogą sobie pozwolić na bardziej odważne ruchy. Pierwszym z nich było stworzenie Stingera, a drugim ProCeeda.

Kia ProCeed to po pierwsze: absolutna nowość w ofercie koreańskiego producenta. Nie mylić z pro_cee'dem, czyli trzydrzwiowym hatchbackiem drugiej generacji. To dwa zupełnie inne modele. A po drugie: to premierowy shooting brake w klasie kompaktowych aut popularnych. Sportowego kombi jeszcze w segmencie C nie było. Można zatem powiedzieć, że Kia za jednym zamachem otworzyła dwa rozdziały w historii swojej marki.

Salony samochodowe w Trójmieście


Okazuje się, że kombi wcale nie musi być nudne. Dlatego też ktoś kiedyś wymyślił shooting brake. Auta w tym nadwoziu mają dobrze wyglądać, być funkcjonalne jak typowe kombi, no i oczywiście dawać frajdę z jazdy. I właśnie takie jest ProCeed.

Projektanci Kii wykonali naprawdę świetną robotę i stworzyli gustownie prezentujące się kombi ze sportowym pazurem. ProCeed jest jednym z nielicznych modeli, przy którym zastanawiasz się, co jest ładniejsze: przód czy tył. Ja stawiam na tył z wyraźnie opadającą linią dachu, zgrabnymi obłościami i ciekawie poprowadzonymi światłami, które przypominają nieco te z Porsche Panamery. Dodatkowego smaczku, a raczej sportowego charakteru ProCeed, dodają czarne i czerwone wstawki.

Zgarbiony dach ma swoje plusy i minusy. Dobrze wygląda, ale niestety zabiera przestrzeń bagażową. Dach ProCeeda opada dość wyraźnie. Jak podaje producent - szyba tylna pochylona jest pod kątem aż 64,2 stopnia. Dlatego też bagażnik jest w stanie pomieścić 595 litrów, a nie 625, jak w przypadku klasycznej wersji Ceeda Kombi.

Niemieckim projektantom udało się bardzo korzystnie wyważyć proporcje tego auta, a tym samym wycisnąć z nadwozia kombi sportowy charakter. ProCeed jest dość niski, ale za to szeroki. W porównaniu do standardowego Ceeda jest o 5 cm dłuższy i o 4,3 cm niższy. Mierzy 4605 mm długości, 1800 mm szerokości i 1442 mm wysokości. Rozstaw osi ma 2650 mm.

Czytaj także: Kia Ceed - jest coraz lepiej

A jak te wymiary przekładają się na przestronność kabiny? Trzeba przyznać - nie jest źle. Osoby zasiadające zarówno w pierwszym, jak i w drugim rzędzie (pomimo mocno opadającego dachu) nie powinny narzekać na brak wolnej przestrzeni.

Samo wnętrze niczym szczególnym nie zaskakuje. Jest przyzwoicie skrojone z całkiem dobrych materiałów. Klienci mają do wyboru dwie wersje wyposażenia: GT i GT Line.

Obsługa multimediów na 7-calowym bądź opcjonalnie, 8-calowym ekranie dotykowym jest dość intuicyjna i działa bez zarzutów. Niestety, nie idzie to w parze z jakością wyświetlacza. Obraz z kamery cofania - mówiąc delikatnie - nie powala. Na przyszłość, wypadałoby to poprawić.

Czarna podsufitka, spłaszczona u dołu kierownica, metalizowane listwy na progach, łopatki przy kierownicy, dobrze "trzymające" fotele, no i czerwone szwy na tapicerce - to elementy stylistyki wnętrza, które nie pozwolą zapomnieć o sportowym charakterze tego auta.

Czytaj także: Stinger - tak, to naprawdę Kia

Dwa słowa o silniku. Pod maską demonstracyjnego egzemplarza pracuje najmocniejszy z dostępnych silników, czyli "benzyniak" o pojemności 1,6 litra i mocy 204 KM (265 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Jednostka została zestrojona z dwusprzęgłowym, 7-biegowym automatem. Auto do "setki" przyspiesza w 7,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 225 km/h.

To naprawdę bardzo przyjemna i żwawa jednostka, która na pewno da sporo przyjemności z jazdy przyszłym właścicielom. Mało tego, w GT zastosowano nieźle brzmiący wydech z aktywnym tłumikiem. Dzięki czemu ProCeed delikatnymi pomrukami daje o sobie znać na drodze.

W zależności od stylu jazdy i częstotliwości używania trybu "sport", średnie spalanie powinno oscylować w granicach 9 litrów paliwa na 100 km.

Kia ProCeed dobrze wygląda, nieźle jeździ i co istotne, cena nie jest z kosmosu. Cennik bazowej wersji z litrowym silnikiem o mocy 120 KM otwiera kwota 94 990 zł. Z kolei ceny topowej wersji GT startują od 109 990 zł (z manualną skrzynią). Dopłata za automat wynosi 5 tys. zł. Demonstracyjny egzemplarz został wyceniony na niespełna 125 tys. zł.

Auto do testów użyczyła firma JD Kulej.

Kabina Kii ProCeed
Kabina Kii ProCeed fot. Kia

Opinie (105)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Arteon i T-Roc to modele aut którego producenta?