Wiadomości

stat

Z pomocnikiem Lechii o jego początkach i przyszłości

Lechia Gdańsk

-Psychicznie czuję się bardzo dobrze, bo wracam do domu - zadeklarował Marek Zieńczuk przed pierwszym treningiem z Lechia po blisko jedenastu latach przerywy. Jednocześnie rutynowany pomocnik zdementował jednoznacznie pogłoski, że jego kariera zaczęła się na Polonii. - Jestem wychowankiem Lechii. Gdy miałem siedem lat zaczynałem w grupie Józefa Gładysza - przypomina piłkarz, który z biało-zielonymi związał się rocznym kontraktem

.

Zieńczuk 24 września skończy 32 lata. Jednak póki co prostuje wszystkich tych, którzy przypisują mu ten wiek. - Mam 31 lat. Mógłbym bez problemy przywołać piłkarzy, którzy w tym wieku grają doskonale. To chyba tylko w Polsce utarło się, że piłkarz po 30-tce jest stary. Ja uważam, że to dobry wiek, aby wznieść się jeszcze na wyżyny - zapewnia popularny "Zieniu".

Pomocnik, który Lechię opuścił pod koniec 1999 roku, przybrał na koszulce numer 25. W biało-zielonych barwach w drużynie seniorów rozegrał ponad 100 meczów, strzelił 19 goli. Jednak wówczas była to tylko II liga. W ekstraklasie zaistniał po przenosinach do Amiki Wronki i Wisły Kraków. W tych klubach w elicie rozegrał 254 mecze, strzelił 57 goli. Co ciekawe ostatnią bramkę na krajowych boiskach strzelił... Lechii, w wygranym przez "Białą Gwiazdę" meczu w Gdańsku 4:2, w maju ubiegłego roku.

- Najbardziej irytują mnie pytania, czy jestem wychowankiem Lechii, czy Polonii - przyznaje Marek. -Gdy miałem 7 lat rozpoczynałem z grupą Józefa Gładysza. W Lechii trenowałem 2 czy 3 lata. Potem rzeczywiście miałem rozbrat z piłką i ponownie treningi podjąłem w Polonii. Ćwiczyłem pod okiem trenera Edwarda Budziwojskiego. Jednak gdy po roku czy dwóch ponownie zgłosił się po mnie trener Gładysz, nikt nie robił mi przeszkód z powrotem na Traugutta. Dlatego jestem wychowanek Lechii nie Polonii - zapewnia Zieńczuk.

Nie wiadomo, kiedy piłkarz ponownie w meczu ligowym przywdzieje biało-zielony trykot. - Odchodziłem z II ligi. Teraz klub się rozwija, idzie do przodu. Już mi bije mocno serce, że jestem w Lechii, za zabije jeszcze mocniej, gdy będę mógł zagrać. Jednak nie chcę składać żadnych obietnic, kiedy to nastąpi. Równie dobrze już za tydzień mogę zacząć normalne treningi z zespołem, jak i to może się przedłużyć. wszystkiego nie da się przewidzieć, ale mam nadzieję, że pod okiem sztabu szkoleniowego Lechii szybko dojdę do dawnej formy - zapewnia Zieńczuk.

Piłkarz nie grał w meczu ligowych od końca marca. W kwietniu w greckiej Xanthii uległ kontuzji kolana. Konieczna była rekonstrukcja więzadeł krzyżowych. Optymistyczne prognozy mówią, że Marek będzie do dyspozycji Tomasza Kafarskiego za trzy tygodnie.

- Każdy dobry piłkarz przyda się Lechii. Nowi mają poprawić jakość gry i zwiększyć rywalizację. Nie ma presji, że muszą być już na najbliższy mecz, bo kontrakty podpisywaliśmy na cały sezon, a nie na kilka dni - zapewnia szkoleniowiec Lechii.

Zieńczuk z kolei zapewnia, że do Gdańska nie wrócił odcinać kuponów od dawnych osiągnięć (m.in. dziewięć meczów w reprezentacji Polski, trzy tytuły mistrza Polski z Wisłą Kraków).

- Mam nadzieje, że pomogę Lechii. Stać mnie jeszcze na co najmniej dwa lata grania na dobrym poziomie. A cele mam tak indywidualne jak i zespołowe. Chciałbym, aby drużyna wygrywała w każdym spotkaniu, a ja odbudował formę i przypomniał się kibicom z dobrej strony, przynajmniej z takiej z jakiej pamiętają mnie z występów w Wiśle Kraków - deklaruje Zieńczuk, który póki co z gdańskim klubem związał się do końca sezonu. Do Lechii przeszedł jako wolny piłkarz.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (112)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.