Wiadomości

stat

AC/DC to nie tylko zespół. To Panda

Elektryczny i elektryzujący Fiat Panda.



Co to jest AC/DC? Australijski zespół metalowy. Większość z nas lepiej pamięta przecież słynne "Highway to hell" niż podręcznik do fizyki, który wyjaśnia, że skrót ten oznacza prąd stały i prąd zmienny. Teraz AC/DC to także Fiat panda rodem z Wejherowa.



Elektryczna nazwa idealnie pasuje do samochodu pozbawionego silnika spalinowego. Przerobienia tradycyjnej pandy na model elektryczny podjął się Auto-Mobil, przedstawiciel tej marki w Wejherowie i w Trójmieście.

Firma dopiero teraz przyznała się, że pierwsze zapytania od klientów flotowych dotyczące konwersji tradycyjnego samochodu na elektryczny dostała prawie dwa lata temu. Pierwsza panda, całkowicie i samodzielnie przerobiona przez Auto-Mobil, wyjechała na nasze drogi już w 2010 roku. Oficjalnie elektrycznego fiacika poznajemy jednak dopiero teraz.



Na czym polega taka konwersja? Pisząc najprościej, w samochodzie silnik spalinowy wymieniany jest na elektryczny, wraz z jego oprzyrządowaniem. Akumulatory zajmują za to miejsce zbiornika z paliwem. Tam gdzie normalnie znajduje się wlew paliwa, mamy gniazdko do ładowania samochodu. Z zewnątrz nikt nie zauważy zmiany. Wewnątrz uwagę zwraca dodatkowy wyświetlacz na desce rozdzielczej - pokazuje moc, prędkość obrotową silnika, pojemność akumulatorów oraz zasięg.

Przekładając moc silnika na konie mechaniczne, tych mamy 20. Silnik elektryczny jest w stanie wygenerować stały moment obrotowy bez względu na prędkość obrotową, a ten wynosi 105 Nm. Elektryczna Panda jest dynamiczna, cichutka, można też zapomnieć, że przy hamowaniu wciska się sprzęgło. Ruszy nawet z trójki, choć wtedy zapala się kontrolka ostrzegająca, że za bardzo obciążamy układ.

Firma zapewnia, że zasięg w pełni naładowanej pandy (czas ładowania to ok. 6 godzin) wystarczy na pokonanie ok. 150 kilometrów ze średnią prędkością 50 - 70 km/h.

Ile wynosi koszt poruszania się elektryczną Pandą? Biorąc pod uwagę różne taryfy prądu, przejechanie 100 kilometrów waha się między pięć a osiem 8 złotych. Wiedząc, że dziennie nie wyczerpiemy akumulatorów  lub że znajdziemy gniazdko do podładowania samochodu, rozwiązanie takie wydaje się nawet praktyczne. Na przeszkodzie jednak stoi cena Pandy po konwersji, a ta wynosi ponad 100 tysięcy złotych. Pomijając to, że otrzymujemy auto praktycznie w podstawowej wersji, koszty serwisu, jakie ponieślibyśmy w przypadku zwykłej wersji oraz inne wydatki, zakup elektrycznej pandy zwróci się najszybciej po przejechaniu ok. 120 tysięcy kilometrów.

Auto-mobil jest jedyną firmą w północnej Polsce dokonującej takich konwersji. Elektryczne Pandy powstają także w Warszawie. Podobnie jak u nas, odbiorcami takich samochodów są przeważnie firmy z branży energetycznej. Z Wejherowa na nasze drogi wyjechało już kilka "zelektryzowanych" Pand.

Firmy i koncerny motoryzacyjne coraz śmielej promują pojazdy elektryczne. Niedawno na naszym rynku zadebiutował Opel Ampera (przy napędzie elektrycznym posiłkujący się również generatorem spalinowym), w salonach Mitsubishi możemy zamawiać model i-Miev, Peugeot oferuje zaś elektrycznego malucha o nazwie iON.





Opinie (45) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Ile ustawowo czasu na przerejestrowanie zakupionego auta ma nowy właściciel?