Wiadomości

Ten Maluch 27 lat zalegał w graciarni

Ma 40 lat, nieco ponad 50 tys. przejechanych kilometrów i przez blisko trzy dekady niszczał w rupieciarni zlokalizowanej niemal w samym sercu Sopotu. Został odkryty zupełnie przypadkowo, a duża w tym zasługa... Czerwonych Gitar. Teraz otrzymał drugie życie i dumnie prezentuje się na trójmiejskich arteriach. Poznajcie historię wyjątkowego Fiata 126p.



Czy kiedykolwiek prowadziłe(a)ś Fiata 126p?

tak, przejechałe(a)m Maluchem mnóstwo kilometrów 51%
tak, miałe(a)m okazję 30%
nie, ale chętnie bym się przejechał(a) takim autem 14%
nie, i jakoś mnie do tego nie ciągnie 5%
zakończona Łącznie głosów: 1336
Mamy rok 2005. Państwo Anna i Marek Gut przeprowadzają się do sopockiej kamienicy przy ul. Kościuszki zobacz na mapie Sopotu. Dokładnie do tego samego mieszkania, które w 1965 roku wynajmował lider Czerwonych Gitar - Krzysztof Klenczon. Okazuje się, że postać tego wybitnego muzyka miała znaczący wpływ na losy pewnego Fiata 126p, który od blisko trzech dekad zalegał w jednej z sopockich komórek.

- Mój sąsiad, który pamięta tamte czasy, wielokrotnie wspominał o tłumach młodych dziewczyn z gitarami pod domem. Klenczon udzielał im lekcji gry na tym instrumencie. Co ciekawe, wśród nich była późniejsza żona muzyka - Alicja - wyjaśnia Marek Gut, założyciel stowarzyszenia Classic Moto Story.
Pan Jerzy, sąsiad państwa Gut, dwa lata temu przypomniał sobie, że w graciarni za domem ma ciekawy album poświęcony Czerwonym Gitarom.

- Koniecznie chciałem go zobaczyć. No więc pewnego dnia zeszliśmy z sąsiadem do tego niewielkiego garażu. Po otwarciu drzwi... zdębiałem. Moim oczom ukazał się zakurzony, nieco skorodowany, przysypany stertą papierów i innych gratów Maluch. Zaskoczenie? To mało powiedziane. Odbiór albumu trochę się przedłużył - śmieje się pan Marek.
Czytaj także: Brzydkie kaczątko i puszka konserwy z Francji

Dokładnie w tej graciarni Maluch spędził 27 lat.
Dokładnie w tej graciarni Maluch spędził 27 lat. fot. Marek Gut
Pan Marek wrócił do mieszkania po około trzech godzinach, a w dłoni - zamiast książki - trzymał kluczyki do swojego nowego nabytku. Fiat 126p przechowywany był w komórce przez 27 lat.

- W tamtej chwili pomyślałem, że trafiłem na niebywały okaz, który przez tyle lat przetrzymywany był w suchej "szopie". Kiedy w końcu wyprowadziliśmy go na zewnątrz, czar delikatnie prysł. Wiedziałem, że czeka mnie mnóstwo pracy - dodaje.
Auto zakupione w 1978 roku w elbląskim Polmozbycie wymagało remontu kapitalnego - od silnika, przez hamulce i zawieszenie, po naprawy blacharsko-lakiernicze. Nowemu właścicielowi zależało na odbudowaniu auta w oryginalne, dlatego też prace renowacyjne trwały ponad rok. Dziś to auto prezentuje się naprawdę zjawiskowo.

Czytaj także: Volvo, które przejedzie 5 mln kilometrów

- Trzeba przyznać, że były właściciel kiedy jeszcze jeździł tym Fiatem dbał o niego należycie. Przy jakichkolwiek wymianach części, zawsze decydował się na oryginalne. To oczywiście w dużej mierze ułatwiło odbudowę tego pojazdu. Dziś wiele osób mówi mi, że ten Maluch wygląda lepiej niż niektóre egzemplarze zjeżdżające z taśmy produkcyjnej - zdradza Gut.
Wyjątkowości temu egzemplarzowi nadają detale. Przede wszystkim niewielki emblemat "Licencja Fiat" przy prawym drzwiach czy chociażby wyprodukowane na Węgrzech wycieraczki szyb z napisem "Licencja Magneti Marelli".

- Dziś na internetowych aukcjach oryginalny emblemat "Licencja Fiat" kosztuje nawet kilkaset złotych. Ten znak oznaczał, że auto zostało wyprodukowane na włoskich podzespołach. Myślę, że gdyby ten Maluch nie posiadał włoskiej licencji i był młodszy o rok, to prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na jego zakup. Rocznik 78' wieńczył udaną serię 126p - dodaje.
Czytaj także: Nysa - udana reanimacja karetki z PRL-u

Gromadzona przez lata pełna dokumentacja 126p.
Gromadzona przez lata pełna dokumentacja 126p. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl
Pierwszy właściciel Malucha, pan Jerzy, jeździł tym samochodem przez 11 lat. Przez cały czas skrupulatnie gromadził dokumentację pojazdu (dowód zakupu, książeczkę gwarancyjną, polisy, faktury napraw, a nawet bilety parkingowe). Z dokumentów wynika m.in. że w 1980 roku ówczesny właściciel Malucha zapłacił za ubezpieczenie swojego auta 1850 zł, a rok później za godzinny postój na strzeżonym parkingu w Sopocie 4 zł. Zachowała się także oryginalnie wyposażona apteczka z 1978 roku.

- 40 lat temu ten samochód kosztował 69 tys. zł. Pan Jerzy nie wpłacił całości, spłacał auto w ratach, więc ta kwota automatycznie urosła do 87,5 tys. zł. Dodam tylko, że wówczas średnia pensja w naszym kraju wynosiła 3,5 tys. zł. Co ciekawe, ten egzemplarz był bogato wyposażony, miał m.in. bagażnik dachowy, pokrowce na fotelach, obrotomierz i termometr. Ale za te wszystkie rzeczy - podobnie jak dziś - trzeba było dodatkowo zapłacić. Te dodatki kosztowały właściciela 4,5 tys. zł - wylicza nowy właściciel auta.
Jakie będą dalsze losy odrestaurowanego Fiata 126p? Tego jeszcze nie wiadomo. Niewykluczone jednak, że wzbogaci ekspozycję któregoś z motoryzacyjnych muzeów. Póki co, można śmiało napisać, że misja ratowania klasyka została zakończona pełnym sukcesem.

Czytaj także: Odrestaurowany Star 660 trafił do gdyńskiego muzeum

Tak Maluch prezentuje się dziś.
Tak Maluch prezentuje się dziś. fot. Michał Jelionek / Trojmiasto.pl

Opinie (101) 2 zablokowane

  • (4)

    Fajne autko,mam 500 zeta,kupuje.

    • 12 52

    • za 500 zeta kup sobie rower i to z dolnej półki :D

      • 20 2

    • Troll

      Troll,domator znowu nadaje.

      • 14 1

    • za pińcet to bierz Karyne i brajana na zakupy do galerii handlowej

      • 5 0

    • Teraz z tymi papierami jest śmiało wart 40 tys zł... A jak nie to za 5 lat będzie

      • 1 0

  • Maluch mój pierwszy samochód... (4)

    Co to był za jazda!
    Urywająca się linka gazu (podłączona do dźwigienki ssania na szybko aby dojechać)
    Wiecznie spadająca rura ogrzewania i szyby wewnątrz skute lodem od środka...
    Zrywające się przeguby.

    No ale jechało się :)

    • 82 3

    • (1)

      Linka gazu w moim fiaciku nie urwała sie nigdy, za to linka rozrusznika kilka razy. Do odpalenia słuzyła mi szczotka zmiotka, która wciskałem dżwignie rozrusznika.
      No i odklejajaca sie podsufitka. Przez 3 lata jeździłem bez problemów, potem łozyska przednich kół, zwrotnice. Kupiłem w 1980 jeździłem sporo i przez 5 lat wiekszych problemów nie było.
      Jazda zimą to było wyzwanie. Przy dużych mrozach ogrzewanie nie wyrabiało, okna zaparowane, opony zdarte...

      • 17 0

      • Większość użytkowników maluchów jeździło z kijem w aucie, właśnie do rozruchu. Te linki tak często się zrywały, że w warsztatach wszystkie posprzedawali. :)

        • 3 0

    • urywająca?

      chyba miałes pecha. W dwóch maluchach, którymi jeździłem linka rozrusznika urwała mi się tylko raz. Na ten przypadek woziłem w samochodzie kawałek kijka. Rura od ogrzewania? Nigdy. A przeguby trzeba było systematycznie smarowac i sie nie urywały :)

      • 1 2

    • Pamiętam te strzelając

      • 0 0

  • Szkoda, że tylko takimi rupieciami może pochwalić się nasza rodzima motoryzacja (4)

    w tych latach za wodą jeździły ponad 300 konne muscle cary z widlastymi 8 cylindrowymi jednostkami, które mają dźwięk, że aż ciary przechodzą. Ceny pokazują, że w Polsce za komuny było podobnie jak teraz, aby kupić nowe auto trzeba było jakieś 20 wypłat :)

    • 53 12

    • (1)

      No i po co ci 300 koni. Gdzie chcesz tym jeździc? Musisz miec nowe auto? W PRL nie mogłeś kupić auta ot tak, za gotówkę. musiałeś mieć talon (tylko dla wybranych) lub za $$ w Pewex. Pozostawała giełda, lecz tam lekko uzywane polskie auta były droższe niz w Polmozbycie.
      Obecnie samochód opuszczający sklep juz traci na wartości, wtedy zyskiwał, i to sporo. Takie to były smieszne czasy. Ludzie kombinowali i jeździli

      • 9 7

      • No takie były czasy. U nas przed blokiem dwuklatkowym -132 mieszkania a ojciec parkował samochód wzdłuż krawężnika a samochody stały po 2 metry od siebie.

        • 1 0

    • 300 koni z 6 litrów to wynik niewiele odbiegający od malucha...

      • 11 4

    • Haha gdybyś był świadomy to byś wiedział że nie tylko...

      Polskich pięknych aut było kilka. Istnieją w muzeach i niestety były prototypami ale istnieją

      • 0 0

  • (2)

    Troche tych maluszków jeździło po kraju. Pewnie jeszcze gdzieś w "krzakach" pare sztuk jest.

    • 26 1

    • na chyloni na ul. gniewskiej przy skrzyzowaniu z ul. starogardzcką

      stoi opuszczony od lat maluch. pewnie właściciel zmarł.

      • 2 0

    • oczywiście, i nawet starsze ;) kupowane za dolary - ale ten też ładny

      • 0 1

  • Jak to jest z czarnymi tablicami, dało się przerejestrować auto na siebie i mieć je wpisane do dowodu? (3)

    • 16 0

    • ładnie odrestaurowane brawo!

      dobrze, ze nie "amerykanskie tablice" te male ;) czarne- klasyka.

      • 3 1

    • Pewnie nie przerejestrował (1)

      I wozi w schowku umowę

      • 9 0

      • Tam nie ma schowka. Jest pułka z głośnikiem.

        • 3 0

  • fajnie

    kolejny kaszlak uratowany.

    • 34 2

  • To nie prawda że już nie ma , ostatnio odrestaurowany w 3 city to Fiat126p lazurek (niebieski) (2)

    poszukajcie na Facebooku , tu zrobiony a po 2 latach trafił do Chicago .

    • 6 1

    • Gdzie na promie uszkodzili pas przedni..

      • 4 0

    • ten ma nie zadbany silnik a lazurek miał miód mailinę ..wygląda na jakiś przyjacielski artykuł

      • 0 0

  • (11)

    Kiedyś to były auta z duszą, a nie taka masówka jak w dzisiejszych czasach

    • 21 20

    • (5)

      Faktycznie
      Szrot przestarzały w czasie produkcji.
      Kup se syrene i jeździj dalej z duszą.

      • 8 9

      • (4)

        Wolałbym zadbaną syrenke niż 20-letnie BMW

        • 5 4

        • Nie żebym był jakimś fanem

          Ale jak masz się dostać z punktu a do b, jednak to bmw dowiezie Cię dużo sprawniej...

          • 5 2

        • (2)

          Do czasu kolizji...

          • 1 0

          • to bmw powoduje kolizje? (1)

            czy kierowca?
            myslisz ze gdybys nagle przesiadl sie do bmw to bys sie rozbil na drzewie?

            • 0 0

            • Nie musisz spowodować wypadku żeby w nim uczestniczyć

              A jak strefa zgniotu się kończy na tylnym zderzaku...

              • 1 0

    • Grubo ponad 3.3 mln wyprodukowanych maluchów (i to tylko w Polsce) to nie była tania masówka? (1)

      • 4 0

      • Do tego tandeta

        • 1 1

    • hahah ja wiem, że sentymenty itd., ale głupszego komentarza to dawno nie czytałem...

      • 1 2

    • Z duszą? Domyślam się że każdy samochód był kiedyś wyklepywwny ręcznie a tapicerka była dopieszczona przez szwaczki. Nie przesadzaj człowieku. Każdy wspomina młode lata z sentymentem ale nie dajmy ponieść się fantazji

      • 2 2

    • Wiesz co?

      Wolę masówkę. A ty jezdzij socjalistycznym autem z duszą

      • 0 0

  • Jaki on oryginalny jak przedni pas już wspawany :(

    • 13 3

  • przedni znaczek jest nieorginalny od tego rocznika (1)

    • 13 4

    • od polowy 77r wychodzily z tym emblematem

      • 4 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Co to jest TPMS?